11 listopada 2014

11 listopada 2014

z serii „znaki czasu” (a series of „signs of the times)

11 listopada – Święto Niepodległości / 11 November – Independence Day

11 listopada - spring into

© Andrzej-Ludwik Włoszczyński 2014


miasta i ich znaki

10 listopada 2014

Ukazała się właśnie bardzo ciekawa pozycja książkowa, omawiająca miejskie znaki promocyjne. Niestety nie u nas, w Niemczech.

Constanze Vogt i Matthias Beyrow „Städte und ihre Zeichen, Identität, Strategie, Logo”.

Städte und ihre ZeichenStädte und ihre Zeichen

Autorzy na 240 stronach prezentują i analizują ponad 600 logo niemieckich miast (tych ponad 20 tys. mieszkańców). Cena spora, sama książka kosztuje 49 euro, a trzeba doliczyć koszt przesyłki do Polski. Ale wydaje się to warte grzechu.

Więcej na stronie Design Tagebuch i wydawnictwa Avedition. Fragment książki do obejrzenia na ISSU.

Städte und ihre Zeichen, Identität, Strategie, Logo Matthias Beyrow, Constanze Vogt
Wydawnictwo Avedition
ISBN: 978-3-89986-202-7
240 stron, ok 1000 ilustracji, format 18 x 25 cm, oprawa twarda.
Cena: 49,00 euro [D]


orzeł ze sprężyną

19 października 2014

Sprężyna jako znak Polski rozbudziła niebywałe emocje. Sam uczestniczyłem w kilkunastu dyskusjach, na różnych forach. Oczywiste dla mnie jest iż wypuszczenie znaku na żywioł, niech się sam broni, zawsze kończy się tak samo, emocjami ludzi, którzy nie wiedzą co, po co, do czego i dlaczego. A jak pojawi się przy znaczku cena, która oczywiście nie jest ceną za sam znak, ale kto to wie, to mamy jazdę po bandzie. Pieniądze i samotne logo to płachta na byka, nieistotne czyje pieniądze. Sądziłem, że kto, jak kto, ale Stowarzyszenie Agencji Reklamowych zagrożenie zna, mieli z nim do czynienia, więc „sprzeda” ideę w sposób profesjonalny, bez wywołania kryzysu. A jeśli powstanie takie zagrożenie potrafi szybko zareagować. Niestety stało się, jak przy okazji większości prezentacji znaków terytorialnych – logo i info o sumie jako główny komunikat -  i lud tego nie kupił. Próby wyjaśniania, ze strony organizatorów, na fanpejdzu „logo dla Polski”, przypominały najgorszy wzór call center i zamiast wyjaśniać  zamącały sprawę jeszcze bardziej.

Rozumiem, że emocje i hejt to nie jest podstawa do dyskusji, spróbujmy zatem, na spokojnie, wypunktować nowe „logo dla Polski”.  Ukazał się właśnie wywiad Michała Wąsowskiego z Pawłem Tyszkiewiczem, „”Logo chroni symbole narodowe”. Paweł Tyszkiewicz broni logo i opowiada historię Polaków, którzy są jak sprężyna”, NaTemat.pl.

Paweł Tyszkiewicz mówi tak:

„Naprawdę nie chodzi jednak tylko o znak graficzny. Za tym idzie budowa całej marki, która wywołuje określone skojarzenia, obrazując Polskę i Polaków.”
„Siła marki narodowej bezpośrednio bowiem przekłada się na wartość marek pochodzących z danego kraju i na odwrót. Spójna marka i wizerunek to podstawa promocji. „

I tu się z Tyszkiewiczem zgadzam, tyle że spójność marki to również to co wewnątrz, a symbolem doskonale nas określającym był i jest orzeł. Pomysłodawcy nowego logo ilustrują własne tezy tak:

Fot. fragment prezentacji Logo dla Polski

Co pokazuje, że nie za bardzo wiemy co kto miał na myśli, z tymi markami narodowymi, bo te pokazane kilka znaków to logo promocji turystycznej państw, a więc nie marki kraju, jako takiej. Więcej przykładów logo turystycznego tu.  Markę kraju tak na prawdę znajdziemy jedną, sprawdzoną – Szwajcarii, pisałem o tym na blogu szerzej w materiale „sprężyna czyli branding narodowy” . Wniosek  – organizatorzy nie bardzo wiedzą na jaką półkę chcą wskoczyć.

Wróćmy do wywiadu. Tyszkiewicz stwierdza:

„Logo nie ma zastępować flagi ani godła. Wręcz przeciwnie, logotyp chroni te symbole narodowe przed umieszczaniem ich tam, gdzie się nie powinno. Godło, flaga, służą do innych celów, muszą być traktowane z odpowiednim szacunkiem. Wyobraża Pan sobie umieszczanie Orła albo flagi na podpaskach? Właśnie przed czymś takim chroni je logo. Tych symboli nie należy używać w celach handlowych, bo straciłyby swoje znaczenie. „

I niestety posiłkuje się frazesem „nie ruszać świętości”. Tylko kto powiedział i chce używać godła państwowego, ustawowo obwarowanego, i flagi? Rozróżnijmy wreszcie, że oba te symbole są Ustawowo chronione, ale w najmniejszym stopniu nie przeszkadza to w wykorzystaniu orła, o innej konstrukcji, jako logo marki Polska. To samo mamy z wykorzystaniem barw narodowych. Nie upraszczajmy pewnych spraw, czym innym jest herb Polski Orzeł Biały, jak dotąd oficjalny znak państwa, czym innym orzeł jako symbol narodowy. Mówienie o świętości orła, który nie może pojawiać się gdziekolwiek się chce, jest tyleż bombastyczne co nieprawdziwe. Owszem zgodnie z Ustawą mamy czcić i szanować godło Państwa, i tegoż godła i flagi nie wolno nam postponować, ale próby rozszerzania tego na wszystkie orły w przestrzeni publicznej i biznesowej są dziwaczne. Ba, mamy na takie orły zgodę ustawodawcy, vide „Ustawa o godle, barwach i hymnie Rzeczypospolitej Polskiej oraz o pieczęciach państwowych”:

Art. 16.
2. Dozwolone jest umieszczanie na przedmiotach przeznaczonych do obrotu handlowego godła lub barw Rzeczypospolitej Polskiej w formie stylizowanej lub artystycznie przetworzonej.

Na poparcie, tego co piszę, przywołam okres międzywojenny, gdy orłem się cieszono i eksponowano w wieloraki sposób, do dzisiaj możemy oglądać piękne orły wkomponowane w architekturę czy na rewersach monet, różne w kształcie od ustawowego wzoru godła.

Zatem twierdzenie p. Tyszkiewicza wprowadza w błąd. Tym bardziej, że posługuje się na dodatek dość niskim porównaniem, przywołując podpaski, ale już nie wspomni, może nie wie, że naszee godło( a właściwie karykatury orła) funkcjonują np. na szalikach kibiców, ba można takiego orła, zupełnie w zgodzie z ustawą na tych podpaskach umieścić, od początku istnienia tejże ustawy, właśnie na podstawie jej art. 16 pkt 2. Konkludując – teza o chronieniu symboli narodowych przez logo to jedynie frazes bez pokrycia. Takie mamy prawo. Nie żartuję, wystarczy spojrzeć na to opakowanie dezodorantu do toalety

herb Polski na etykiecie dezodorantu do toalety
Tyszkiewicz stawia kolejny zarzut do orła:

„ile państw ma orła w godle. Wie Pan ile? 29, w tym rosyjski, niemiecki, iracki, amerykański, meksykański… Ptaki ogólnie są zaś symbolami aż 58 państw.  To nie byłoby zbyt oryginalne, a logo musi się czymś odróżniać. Kontur kraju i barwy zostały uwzględnione, ale one same nie niosą przekazu. „

No to bida, ten nasz Przemysław II widać lubił trendy i mamy teraz pasztet nieorginalności. Ale serio? Ale ok, oryginalność musi być, rozumiem, a co Pan powie na ten obrazek?

logo MotorspringPytanie ile jeszcze sprężyn funkcjonuje jako logo? Panie Tyszkiewicz, czy te inne kraje mają TAKIEGO orła, w takiej formie, białego? wstydzą się, że mają orła? druga sprawa, nie kto inny jak Olins, o ile pomnę, stwierdził, że kontur kraju na nic, bo nieczytelny dla obcokrajowca, a tu mamy akurat kontur i barwy narodowe na dokładkę, które Pan wcześniej chciał chronić, właśnie tym logo.

Jedźmy dalej, Tyszkiewicz stwierdza:

„Mi osobiście podobało się logo z latawcem, było lekkie, nowoczesne. Mogło ponieść polską markę kiedy powstawało, w latach ’90, ale tak się nie stało.”

Czy wyciągnięto z tego jakieś wnioski dlaczego tak się stało?  I małe sprostowanie – logo Polska z latawcem, autorstwa BNA, weszło dużo później, już w XXI wieku i też ponoć miało oparcie w opracowaniu Olinsa.

I znowu przeskok, do znaków obecnie funkcjonujących i stwierdzenie do obalenia -  „żaden się nie przyjął”


A w jakim to sensie się nie przyjął, pytam, skoro wszystkie funkcjonują i mają się dobrze? Każdy z powyższych znaków ma swojego właściciela i wąski obszar działania. Żaden, podkreślam, żaden, nie preteduje i nie pretendował (może poza latawcem, może) do miana znaku marki Polski.

„Żadna z tych „marek” nie wzmacnia wizerunku kraju jako celu turystycznego, czy miejsca pochodzenia świetnych, kosmetyków, pociągów PESA, autobusów Solaris, okien Fakro i Drutex, polskich instytucji finansowych, które coraz częściej inwestują za granicą, nie oddaje tego, co my chcieliśmy osiągnąć. „

I tu się nie zgadzamy. Każdej z nich można zarzucić to i owo, ale starają się wspierać naszą promocję, każda w swoim określonym obszarze. Od pokazywania miejsca pochodzenia „kosmetyków, pociągów PESA, autobusów Solaris, okien Fakro i Drutex” jest „Made in Poland”, którego faktycznie nie mamy.

Wróćmy do wywiadu, Wąsowski pyta:

„Jak rozumiem, hasło „spring into…” również jest częścią tej koncepcji? „

Tyszkiewicz:

„Gdy je zaprezentowaliśmy wiosną, też wywołaliśmy trochę negatywnych opinii. Moim zdaniem wynikało to z tego, że nie do końca zrozumiano co miało być celem.” (wytłuszczenie moje)

I powtórzyliście ten sam błąd teraz? Dziwne. I kolejny dziwny błąd – powstałe przed logo „Zasady komunikacji marki POLSKA” przeszły cichcem przez media, żadnej próby wywołania szerszej dyskusji, ot ino że są… i cisza. Potem mamy wiosenne objawienie znaku pod hasłem „już wybraliśmy” a po kolejnych miesiącach komunikat „nie wybraliśmy wybierzcie Wy, obywatele”, z trzech takich samych propozycji. Wybór jak u Forda – wybierz dowolny kolor, byle czarny. To są żarty z obywatela, a nie wiem czy nie i z samej idei.

Ja niestety po przeczytaniu wywiadu nie mogę stwierdzić jak Wąsowski:

„Muszę przyznać, że gdy opowiedział mi Pan tę historię, patrzę na logo zupełnie inaczej. Jestem przekonany do koncepcji”.

Nie mogę. Nie jestem przekonany ani do koncepcji, ani znaku, za dużo pytań bez odpowiedzi. Sam Tyszkiewicz punktuje:

„Może błąd polegał na tym, że najpierw powinniśmy zrobić debatę nad samą ideą Crative Tension, potem o koncepcji sprężyny, a dopiero potem wprowadzać znak. Jednak jak zwykle przy tak dużych projektach to rzeczywistość dyktuje kolejne kroki. Zbliżała się rocznica 25-lecia i chcieliśmy skorzystać z tej okazji i pokazać sprężynę.”

Ale serio? Skoro termin był ważniejszy, niż dopięcie sprawy profesjonalnie, to nie dziwcie się, że trzeba przełknąć tę żabę. Nie ma zmiłuj. Na dodatek dwa razy ten sam błąd? Wiem, że się staracie, teraz, ale to musztarda po obiedzie, mleko się rozlało. Tyle co do wywiadu.

Chociaż nie, nie odmówię sobie zacytowania podsumowującego komentarza z FB, do tegoż wywiadu, Grzegorza Laszczyka:

„Przeczytałem i w przeciwieństwie do autora artykułu nadal nie jestem przekonany. Wychodzi, że każdy kto zobaczy logo będzie musiał poznać historię jaka za nim stoi. A jak nie pozna? Tak samo stwierdzenie: „Robimy jednak akcję społeczną przy minimalnym zaangażowaniu środków finansowych” w kontekście wcześniej wspomnianej kwoty (milion) na projekt. Czyli co, na projekt starczyło, ale na jego wypromowanie już nie? Ogólnie, strasznie naciągany artykuł. Co zdanie to wątpliwość.”

Piotr VaGla Waglowski ujął to inaczej:

„W sumie przecież nie ma w tym nic złego, że sobie środowiska gospodarcze wybiorą logo, jakie będą chciały. Problemem jest tu nawiązywanie do „narodowego charakteru” tego wyboru. Dzięki temu zabiegowi angażowani są „zwykli ludzie” – konsumenci. Widać to po komentarzach, że wielu rzeczywiście wierzy, że to ma być „nowe logo Polski”. Tymczasem to nie logo Polski, tylko logo organizatorów”

Mnie nurtuje parę pytań, na które nikt z organizatorów nie udzielił mi odpowiedzi.

Zacznę od podstaw, czyli budowania marki Polska, wizerunku Polski, które to budowanie nie może odbywać się li tylko na zewnątrz. Ta prawda dawno przebiła się u innych krajów – nie darmo Holandia, Szwajcaria, Francja, Niemcy, Hiszpania i Łotwa starają się zapanować nad identyfikacjami wizualnymi rządu. Bo to pierwszy krok do budowania marki kraju – ujednolicić przekaz wewnątrz i na zewnątrz. Zanim sproszę gości. sprzątam chatę, a co do jest sprzątnięcia piszę  na Orli Domu i tu na blogu. I rodzi się pytanie zasadnicze -  czy ten znak, stając się marką Polski, odsunie orła w cień, czy nie, za granicami? Jak będzie relacja wzajemna znaku i herbu?

Kolejne pytanie dotyczy siły sprawczej, która wytnie te dotąd funkcjonujące znaki i na jakich zasadach je wytnie, skoro mają właścicieli nie podporządkowanych decydentowi sprężynki?  Bo nie sztuka zaprojektować nowy, ogłosić szumnie nowe, że to jest to najgłówniejsze logo, sztuka wyciąć stare, ale to się nie uda, nie ma prawa. Pisałem o tym w tekście „bigos polski”.

A skoro się nie ma prawa udać wycinanie, jak sadzę, to pojawia się kolejne pytanie – jak będzie wyglądała hierarchia znaków i kto jej dopilnuje? Znów mam wątpliwości widząc jak nasz główny znak Godło, bywa sytuowany wśród innych znaków, raz przed, a raz po.

Z tego rodzi się pytanie kolejne -  kiedy i komu ten znak będzie ogólnodostępny? skoro ma przejść drogę od SAR do Fundacji, potem do Skarbu Państwa. Ktoś mi jeszcze jest w stanie wyjaśnić czemu akurat Skarb Państwa będzie tym zarządzał, a nie np. Premier? Usytuowanie i moc sprawcza decydenta ma ogromne znaczenie dla tego „posprzątania”.

Mówiąc szczerz żal mi, że nie toczy się ŻADNA poważna dyskusja w tym kraju o wizerunku rządu, identyfikacji wizualnej państwa, wizerunku państwa, bo trudno mówić o szerokiej dyskusji jeśli jest li tylko kilku wołających na puszczy i zero zainteresowania polityków i urzędników. Efektem tego są właśnie takie „aferki” z kolejnymi logosami po nic, powiększającymi totalny bałagan komunikacji wizualnej i u nas, i ze światem. Smutne, tym bardziej, że pasjonaci jak Vagla, czy ja, pokazują detalicznie co jest do zrobienia, a nawet jak. Jest mi smutno, że państwo zamiast szanować swoje symbole i się nimi chwalić (po uporządkowaniu) woli robić bajzel z logosami. Czy to krok w tył? Toż myśmy ani się na milimetr nie posunęli do przodu w tym temacie, stałe cofanie w bałagan. Szarpiemy się na tworzenie marki Polski a od 1955 roku nie ma kto zrobić wzorów tablicy owalnej z godłem do ustawy.

Mówimy dużo o marce Polski na zewnątrz, a nic o wizerunku całości, czyli i tu i tam jednorodny przekaz. Tu pies pogrzebany, z jednej strony hasło „logo narodowe”, z drugiej kilkanaście innych logo, z trzeciej logoza w ministerstwach i brak podstawowej dokumentacji naszego godła, o identyfikacji nie wspomnę (polecam orlidom.pl), z trzeciej okazuje się, że to wszystko

Jeden z obrońców sprężyny, Grzegorz Grzybek, na łamach tegoż NaTemat.pl, w artykule „Hejt nowego logo dla Polski” stwierdza na koniec, beż żadnej żenady:

„ps. orzełek zawsze był, jest i będzie fajny, ale nie zastąpi logo.”

Ale że co? nie zastąpi logo?! A na cóż miałby zastępować i to na dodatek logo, znak niższego rzędu w hierarchii? Czy Pan Grzybek próbuje usytuować orła, godło,  poniżej logo, czy mi się tylko wydaje? czyżby rację miał Marek Jerzy Minakowski, który napisał w swoim komentarzu na FB dość ostro:

„Dla mnie najgorsze w tym przedsięwzięciu jest ideologia, wg której ma to być logo dla Polski. Ja rozumiem, że można robić nowszą wersję „made in Poland” – dla produktów. Ale narzucanie nowej identyfikacji kraju/społeczeństwa/narodu/państwa o nazwie Polska kwalifikuje się pod pluton egzekucyjny. A w przedstawianych dokumentach to właśnie widzę.”

Ja co prawda aż tak tego nie widzę, ale coś w tym przekazie, o znaku, gmatwa się i pętli zbyt mocno. Jakbyśmy za mało mieli podziałów doszedł nowy – Ci spod orła i Ci ze sprężynką.

Ps 1. liczę, że ktoś mi odpowie na każde z pytań.

PS 2. nasz wizerunek, w trzech linkach:
„Państwo jak korporacja”
„Rządowe znaki”
„Tablice – gdzie jest wzór”


gender w rodzinie

28 września 2014

Z cyklu znaki czasu

Gender w rodzinie czyli

rybek i ptaszka

© Andrzej-Ludwik Włoszczyński 2014


    • Translate to:

  • Nowe

  • Archiwum

    • [-] 2014 (48)
    • [+] 2013 (102)
    • [+] 2012 (82)
    • [+] 2011 (135)
    • [+] 2010 (134)
    • [+] 2009 (108)
    • [+] 2008 (88)
    • [+] 2007 (70)
    • [+] 2006 (52)
  • Tematy

  • Tagi