Wernisaż Reisingera

11 marca 2007

Wybrałem się wczoraj, razem z moją córką Anią, na wernisaż wystawy Reisingera w Muzeum Plakatu w Wilanowie. Nie przepadam za takimi uroczystościami i rzadko bywam z powodu prozaicznego – brak możliwości spokojnego obejrzenia. Jedyną zaletą jest tzw. „życie towarzyskie”.

Ale wracając do tematu czyli wystawy – szczerze polecam obejrzenie. Warto zobaczyć tak dla samych dokonań designerskich autora, jak i nostalgicznej nutki lat 60. pojawiającej się w jego plakatach.

Trochę mam wrażenie, niestety, że zabrakło organizatorom czasu na dopracowanie drobiazgów – mamy na przykład cykl fotografii jakiejś realizacji architektonicznej, bardzo interesującej, tyle że … nie wiadomo co to takiego, z racji braku podpisów. Zresztą w paru miejscach trzeba się domyślać o co chodzi. Kapitalne projekty kalendarzy w gablotach dla … no właśnie nie za bardzo w pierwszej chwili wiadomo dla kogo. Przy jednej z tablic identyfikacji podpis… chyba po rumuńsku. Drobiazgi, wiem, ale denerwujące, jak ta brakująca szyba w jednej z prezentacji projektów identyfikacyjnych..

Jeszcze jednym deprymującym i denerwującym, podczas otwarcia, drobiazgiem było nagłośnienie. Próbowaliśmy z Anią zrozumieć cokolwiek z wygłaszanych mów. Udawało się wyłapać co dziesiąte słowo. Chyba czas już w tej klasy muzeum coś z tym nagłośnieniem zrobić. No i to nagminne zawsze opóźnienie. Rozumiem drobne opóźnienia z rozpoczęciem, ale 20 minut?!

Dodam jeszcze informację najbardziej denerwującą, a uzyskaną od komisarza wystawy, katalog będzie za…. dwa, trzy tygodnie… czyli circa pod koniec wystawy. Ponoć zabrakło sponsorów na czas..

Niestety niedociągnięcia organizacyjne przy, jak by na to nie patrzeć, dość prestiżowej wystawie, przygotowywanej chyba czas jakiś, nie najlepiej świadczą o organizacji.

Pewnie wrócę do sprawdzonego oglądania wystaw w normalne dni, bez artystycznego rozedrgania wernisażowego. Nie zobaczę twórcy i nie napiję się winka, ale spokojnie obejrzę szczegóły. No i nie nadwyrężę słuchu próbując się dosłuchać co mówią i komu składają wdzięczne wyrazy….

A pierożki ponoć były ze szpinakiem….


*imię

*e-mail

strona

napisz komentarz

*
 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy