Siermiężne PZU

2 lutego 2008

Przy okazji poszukiwań twórcy znaku PZU, jakie prowadzi na GL kilku pracowników, przyjrzałem się i znakowi i argumentacji za jego utrzymaniem. Podstawowy argument jest właściwie jeden – tradycja. Prawdę mówiąc od razu przychodzi mi na myśl ulubione porównanie ze starym wytartym i wyszlajanym swetrem, o tyle zasadne, że wspierającym tę tradycję argumentem (nie do odrzucenia) jest klasyczne „ludzie znają ten znak i przyzwyczaili się. Inż. Mamoń, z Rejsu Piwowskiego, mawiał że najbardziej lubimy to co już znamy. Ale niech tam, tradycja to tradycja, czasem warto ją podkreślać i to nie ulega wątpliwości. No dobrze, skoro jednak tak, to oczekiwałbym konsekwencji. Znak, mastodont ery socjalizmu, zawiera jasne odwołanie „rok założenia 1803”,

choć, jak widać, stary znak też nie miał jednej wersji.  Ten obecny, po liftingu z ostatnich lat, miast odwołania do tradycji uznał za ważniejsze wyakcentowanie wielkości firmy, poprzez wstawienie w szarfę „grupa pzu”

Ale to za proste, więc mamy i taką wersję jak ta, z nazwą firmy córki, „Zycie SA” na wstędze

Tradycja, ważna sprawa, ale hm… stary znak odwoływał się do roku 1803, wedle zaś słów Piotra Lewandowskiego z Biura Komunikacji Korporacyjnej i Marketingu PZU (w dyskusji na GL}

Obecny Powszechny Zakład Ubezpieczeń powstał w 1952 r., jako Państwowy Zakład Ubezpieczeń. Stało się to na mocy ustawy z dnia 28 marca 1952 r. o ubezpieczeniach państwowych (Dz. U. z 1952 r. Nr 20, poz. 130).
Pierwszy statut PZU otrzymał uchwałą Rady Ministrów Nr 939 z dnia 3 listopada 1952 r. w sprawie nadania statutu Państwowemu Zakładowi Ubezpieczeń.
A więc znak PZU należy datować gdzieś począwszy od 1952 roku.”

Skąd więc ten rok na szarfie? Następna wypowiedź i kolejna zagwozdka

Oczywiście PZU korzysta z pewnego mitu jakim jest twierdzenie, że mamy historię siegającą 1803 roku. Prawda jest jednak taka, że wtedy istniało…. ale Towarzystwo Ogniowe, a nie PZU ;-). PZU powstało troszkę później.

pisze to p. Renata Bytner-Tkacz, Koordynator ds.Identyfikacji Wizualnej PZU SA/PZU Życie SA

Jak zwał tak zwał. Odwołująca się jednak do swojej tradycji firma ani dudu na ten temat nie prezentuje na własnej stronie firmowej. Czegoś takiego jak „historia firmy” tam nie znajdziemy. No to ma, ta historia i tradycja, znaczenie czy nie? Wychodzi dziwota – albo jest to tradycja znana, udokumentowana, którą warto się chwalić, albo obracamy się w sferze mitów. W takim ukladzie nie dziwi, że dowiedzieć się co znaczy rok 1803, ujęty w starym logo, nie ma gdzie i pozostaje domyślność. A może jest, ale tylko dla wtajemniczonych? Jak widać corporate identity leży i kwiczy, skoncentrowano się bowiem na visual i starczy, wszyscy zadowoleni. Oj, chyba nie starczy.

Odrębny punkt to stosowane logo razem z logotypami nazw. Nie wiedzieć skąd urodził się, nielogiczny zupełnie, ich wygląd typu „masło maślane”. Logotyp obok znaku zawierającego skrót nazwy powinien ją rozwijać w pełne brzmienie. Powinien, ale nie w PZU. Mamy więc znak z literami PZU a obok logotyp PZU SA, zamiast, jak bymy oczekiwali, Powszechny Zakład Ubezpieczeń SA.

Jak grupa to grupa, więc inne znaki wyglądają podobnie

Załóżmy jednak, że firma pozbywa się pełnej nazwy, przestaje ją stosować, na rzecz skrótowca, no to konsekwencja mile widziana, a tu dodatkowy piruet,

w takim oto kształcie „PZU Życie SA”. Zgodnie z logiką operowania skrótem powinno być PZUnŻ, bo pełna nazwa to Powszechny Zakład Ubezpieczeń na Życie. Dla jasności ta pełna nazwa też jest używana w logotypie na spółkę z tą krótką PZU Życie SA. Ot, Panu Bogu świecę, a diabłu ogarek. Skoro już o konsekwencji to, tak na marginesie, z kreseczką też możemy poszaleć – nie pionowa, a pozioma w samym logotypie

Kolejny potrójny piruet to logotyp używany ze znakiem na stronie korporacyjnej, w którym wymienieno wszystkie części składowych grupy PZU, firmy córki. Po co? nie wiem. Na dodatek były 3 do dyspozycji wersy, więc 2 firmy upchnięto w jednym wersie.

Można się naturalnie odwoływać do tradycji, nikt nie mówi że nie należy, jednak jeśli tak, to robić to konsekwentnie, a i sam tylko archaiczny kształt nie może być jej jedynym nośnikiem. Znak ewidentnie źle wygląda i nie pomoże mu już żaden lifting, trzeba pomyśleć o spójnej, nowoczesnej identyfikacji, chyba że firmie zależy na tym postsocjalistycznym ogonie tradycji zawartym w logo.

Na koniec małe zestawienie znaku PZU ze znakami konkurencji, zaczerpnięte ze strony Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych

Siermiężność to też wyróżnik, można nawet mówić o specyficznym USP, czy aby tylko właściwy.


Przęsław:

Ale brednie… Pan to by wszystko liftingowal :/

Przyziemie nad chmurami,:

Nie wszystko, Pana bym nie liftingował :)

Anonymous:

Witam.
Gość zrobił kawałek fajnej roboty. A debilne komentarze typu "Przęsław" potwierdzają tylko fakt, iż są między nami ludzie, którym osrany chodnik, oraz zachowania o symptomach typowego naciągactwa i matactwa – by najmniej nie przeszkadzają. Mało tego – "Przęsław" nie wie co oznacza "lifting". Wprawdzie jest to dość szerokie pojęcie, jednak nigdy nie związane z oszustwem. Jestem wyczulony nawet na drobne kłamstewka, szczególnie w wykonaniu tych, którzy predysponują do grona wielkich. Kłaniam się nisko ludziom poświęcającym swój czas na oficjalną dekonspirację tego typu zjawisk. Firma "krzak" z 20 letnią tradycją, 70% rabatu na towary, Neostrada 512 za 28 złotych, "Business Server" w home.pl za 1zł i cała masa podobnych kantów jakie każdy z nas mógłby długo wymieniać, to bardzo powszechne zachowanie bardzo wielu firm. To powinno być prawnie ścigane!
W przypadku znaków firmowych PZU, ma Pan także absolutną rację (akurat znam się na tym). Jest to karygodne zaniedbanie, lub ignorancja wagi zagadnienia ze strony PZU.
Pozdrawiam serdecznie.
bazgroł.

mareksy:

Właśnie przeczytałem post Twój kierujący na ten wątek a świadczący o walce z Tobą za napisanie o bezsensownym logo PZU.

No cóż, pracowałem w firmie, która tego CI się dopuściła w czasach, gdy prace trwały nad jego poprawkami… wcale się nie dziwię Twojemu punktowi widzenia, bo pamiętam swoje obiekcje zakomunikowane szefom po zobaczeniu pierwszy raz tego CI-a. Oczywiście, ze strony szefostwa było tylko wzruszenie ramion, bo przecież oni są najlepsi (tak, tak, te ciągłe utarczki z pozawarszawską centralą).

O najważniejszej sprawie nie wspomniałeś, może nie miałeś dostępu do książki znaku… tam jest jeszcze inny kwiatek, a właściwie DRZEWO!
Drzewo durnowatą czyjąś myślą, popartą niewiedzą o tajnikach technicznych z dziedziny DTP, wprowadzone jako obraz rastrowy (PSD, TIFF) do pliku ilustratora i cudowna wiara karząca operatorom wierzyć, że tak skonstruowany plik będzie się skalować w górę bez strat jakościowych LOL

Oj, są wśród nas fachowcy, że hej!

zadziwiona:

jaaaaaaaaaa…

takie rzeczy to tylko w PZU ŻYCIE SA Powszechny Zakład Ubezpieczeń na Życie.

Niesamowite.

Anonymous:

do mareksy…
Drzewo było elementem identyfikacji przed wprowadzeniem kolejnej – bez drzewa….jak już się wypowiadamy, to trzymajmy się rzeczywistości…aktualnej….śmiesznie to brzmi – "może nie miałeś dostępu do książki"… na 100% nie miał, przemyślenia i komenatrze w zakresie PZU są wyssane z własnej głowy nie poparte żadnym twardym argumentem.Księga, o której wspominasz – jak już napisałem – parę lat już nie obowiązuje…może nie miałeś dostępu do księgi… nowej i aktualnej księgi :) co do tego co napisał ktoś podpisany "bazgroł" hmmm trudno wyczuć o jakim zaniedbaniu tu mowa… może szerzej poprosimy?

A co do Przęsława – zgadzam się Pan ALW wszystko by liftingował i…. krytykował… oj wiemy coś o tym… tylko dlaczego bez konstruktywnych wniosków – rekomendacji? Bo łatwiej tak po prostu wytrzec sobie "gębę" niedobrą firmą – niż dać jej budująca wskazówkę… cóż…
no further comments

Przyziemie nad chmurami,:

Sądząc po Anonimowości wpisu powyżej kolejny pracownik PZU postanawia bronić superznaku jednocześnie rzucając, niby mimochodem jakieś łatki, typu :oj wiemy coś o tym…" i oczekując konstruktywnej krytyki, a moze oczekując podpowiedzi za friko.

Prosisz Mareksego o coś więcej, sam jednak tego wiecej, poza stwierdzeniem że nie zna nowej księgi, nie pokazujesz.

W sumie sprawa jest prosta – ocenia sie to co ogólnie można zobaczyć lub mieć do tego dostęp. Nie ma znaczenia czy nowa księga jest genialna i bez drzewka czy odwrotnie, to co widać swiadczy i tak albo o nie stosowaniu się do księgi albo o bujaniu sie od ściany do ściany. Z racji tego co było przywolywane w dyskusji na GL ustami pracownika PZU skłaniam się jednak za bujaniem.

PS pozdrawiam odważnego Anonima który chciałby dyskutować, ale boi się wychylić z nazwiska.

[…] do kompleksowej zmiany wizerunku, ciekawe co z tego wyjdzie, bo co do tej pory było opisywałem w Siermiężne PZU, nawet autora własnego znaku nie znali, za to potrafili ustawiać do […]

*imię

*e-mail

strona

napisz komentarz

*
 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy