Autor-klub 1:0

14 grudnia 2008

Kolejny proces o prawa autorskie potwierdza że normalniejemy, ale też że przeświadczenie ” lekko się zmieni i nikt się nie przyczepi” w narodzie nie ginie. Stracili licencję na własne logo? to sobie podretuszowali i git. Tylko autor był upierdliwy i powiedział basta.

W roli głównej, niewiniątka, klub sportowy Czarni Słupsk. W roli schwarz charakteru autor logo Tomasz Smoczyński. Scenariusz napisało życie. W skrócie wyglądało tak: w 2000 r Smoczyński zaprojektował logo w zamian za reklamę swojej firmy. Znaczy była sprzedaż wiązana i licencja. Klub przestał reklamować to licencja wygasła. Klub wyszedł z założenia że nie ma się co przejmować, poprawił ciut logo i po sprawie.

Ale nie było „po sprawie” a przed sprawą, bo autora poniosło… do sądu. No i wygrał, jak na razie, ze zacytuję za probasket.pl

Sąd Okręgowy w Słupsku przyznał dzisiaj rację Tomaszowi Smoczyńskiemu i nakazał klubowi usunąć logo ze wszystkich materiałów reklamowych, gadżetów, biletów, zaproszeń na mecze, ze strony internetowej, tablic do kosza czy nawet parkietu i strojów koszykarzy. Klub ma przeprosić Smoczyńskiego na piątkowych pierwszych stronach sportowych Rzeczpospolitej i Głosu Pomorza, zamieścić przeprosiny na swojej stronie internetowej i nadać je w czasie transmisji meczu koszykówki w Radiu Koszalin.

Bardzo interesującą linię obrony przyjął aktualny prezes klubu:

Prezes Czarnych Andrzej Twardowski już przy okazji poprzednich rozpraw mówił, że pan Smoczyński „nie wniósł ani twórczego, ani intelektualnego wkładu w powstanie logo, tylko je narysował”.

A tak pan prezes skomentował wyrok

„I tak już mamy nowe logo. Pantera z niego nie znika, bo ona nie jest autorstwa tego pana”.

Cuś mi się widzi, że może być dalszy ciąg rozgrywki

Na koniec zostawiłem ciekawostkę, dla tych co niedopatrzyli.

.

Że znak trudno nazwać dobrym to fakt, to że autor nie do końca rozumie, o co chodzi w projektowaniu znaku, też widać – po raz pierwszy spotykam znak oznakowany autorstwem. Autor  umieścił w znaku (!!!) copyright (!!!).

Źródła:
.naszemiasto.pl
.polskikosz.pl
onet.pl
sportowefakty.pl
gp24.pl
blog „zezowate szczęście”
probasket.pl


Anonymous:

Czy prekursorem podpisywania się na swoich projektach nie był Karol Śliwka? O ile dobrze pamiętam, m. in. na etykietach dżemu truskawkowego, co prowadziło do sporego zamieszania…

No ale etykieta to nie logo.

Oryginalny projekt jest bardzo mocno inspirowany logo (herbami? godłami?) klubów koszykarskich USA z lat 90-tych, a więc okresu największej popularności tej dyscypliny. Na pewno i klub, i kibice byli z takich aspiracji zadowoleni, zatem projektant spełnił swoje zadanie poprawnie. Bez błysku – zgoda.

Przyziemie nad chmurami,:

Czy projektant spełnił zadanie poprawnie? na tyle na ile umiał owszem. Co wcale nie oznacza że jest ok.

—————————————–:
Przyziemie nad chmurami,:

Tomaszu, zbyt mało konkretów – brak daty powstania drugiego znaku, by stwierdzić jednoznacznie czy jest inspiracja czy zbieżność myślenia. O plagiacie trudno mówić – są zbyt oczywiste różnice.

*imię

*e-mail

strona

napisz komentarz

*
 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy