Polska jest kobietą

4 września 2010

Przypomniało mi się, nie wiedzieć czemu,  wdzięczne hasło Partii Kobiet – „Polska jest kobietą”, swoją drogą dziwne że mężczyźni nie mają swojej partii… Ale, ale, ja nie o partiach a o haśle, które jak tylko się przypomniało, to nabrało  zaraz kształtu, w mojej głowie. A że bawiąc się typolicami zasmakowałem widać, to i efekt wyszedł taki

Polska jako kobieta
A że kobieta zmienną jest, to i lica obleka w miny różniaste…
Polska jest kobietą
i jak jej nie kochać :)

PS przecinek + średnik i… „ach te oczy…”


Ale te usta to takie trochę jak u lali plaskitowej. Dyskryminacja. ;)

EDi, to wersja patriotyczna – z Polską na uściech :) i w sercu się ;)

PM:

Jaka tam dyskryminacja? Kobiecość w pełnej krasie! Z resztą każdy widzi to co chce… czy co chciałby zobaczyć? ;)
Ja tam lubię używać czerwonych szminek.

Panie Andrzeju.

EDi to nie Endi, ale to także bardzo miły człowiek…;-)

…a kobita coś nieudana, bo bliżej jej do mangowej lali, aniżeli Matki Polki, choć co ja tam wiem o Pańskich upodobaniach…;-)

To z rozpędu i zakonotowania Endi, przepraszam :)
A co do Polski to wcale nie uważam że musi być koniecznie zaraz Matka Polka z zadęciem do piedestału i jednoczesnym odesłaniem do garów i dzieci. Wolę normalne Polki :) nawet mangowe.

W pierwszej chwili przeczytałem „zaknotowania” i nieco przygasłem, jak ten parafialny knot, ale po chwili odczytałem poprawnie…;-)

Ja też z rozpędu o Matce Polce, bo przecież taka to na długie lata, a my to o spontanicznej kobicie, a ta, jako taka, twarzy ma bez liku…

Przypomniał mi się dowcip w nawiązaniu do lali i upodobań. Żart jest ezoteryczny i bardzo dobry:

Rzecz dzieje się w prowincjonalnym sex-shopie w Paliwkowie Górnym. Przychodzi taki gość, oczka rozbiegane, rączki roztrzęsione, staje przed ladą i mówi:

– Dzień dobry… wie pan, ja bym potrzebował takiej… no, wie pan… lalki… takiej… takiej dla mnie.
– No cóż – mówi sprzedawca – różne tu mam, pan coś wybierze.
– No wie pan, coś takiego akurat dla mnie…
– Nie wiem, proszę pana, może być ta? – to mówiąc podaje facetowi lalkę-blondynkę z dużym biustem.
– Nieee… za duże… wie pan… ja nie lubię…

Podaje mu więc brunetkę z małym biustem, ale klient twierdzi, że nie lubi brunetek. Podaje mu rudą, ale:

– Nie no, rude to takie wredne raczej, nieprzewidywalny charakter, ja bym poprosił… no wie pan, niech pan na mnie popatrzy! Coś takiego… specjalnie dla mnie!

Szpera więc ten sprzedawca, podaje mu to jedną, to drugą, tu mu się pięta nie podoba, tu za małe usta, tu za duże usta, tam spojrzenie jakieś lisie, gdzie indziej za chuda twarz, wyciąga ten sprzedawca cały magazyn, wertuje, wertuje, przeszukuje – nic nie zadowala klienta. Kończą mu się lalki w zapasie, wertuje nadal – chyba nici z transakcji.

– No panie, przecież panu nie urodzę! Panu nic nie pasuje, do jasnej cholery! – wrzeszczy.
– Naprawdę to już wszystko, co pan ma? – pyta klient.
– No, chyba, że…

Tu go olśniło, biegnie na zaplecze i wyciąga zużytą odrobinę, jeszcze nienadmuchaną szatynkę. Wlecze ją za sobą, aż w końcu rzuca ją na ladę.

– No właśnie! O to chodziło! – mówi zadowolony klient – No o coś takiego mi chodziło!
– Tak? O to? Ale sam sobie pan nadmucha.
– Dobrze, rany, ale właśnie o to, o to chodziło, dziękuję panu, dziękuję.
– Kupuje pan?
– Tak, tylko, niech mi pan powie, bo tu nigdzie nie ma – ogląda lalkę z każdej strony – jaka jest data produkcji?
– Co?
– No, data produkcji lalki!
– A bo ja wiem…? Znaczy… tego… tegoroczna. Nowa.
– A dokładniej?
– Nie wiem…? Styczeń 2006?

A na to klient chowa twarz w dłonie:

– O kur… Koziorożec.
——————————————————–
:-) Miłego poniedziałku i całego tygodnia. Pzdr

Wszyscy tu widzą twarz, a moje pierwsze olśnienie krzyczy głośno: „zakaz wjazdu!” ;]

Nie wiem, czy tak ma się kojarzyć Matka Polka, z zakazem wjazdu, bo chyba musiałaby in-vitro zastosować, aby w ogóle matką zostać :)

*imię

*e-mail

strona

napisz komentarz

*
 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy