nowe stare PKO BP

20 marca 2011

Właściwie to nie wiem nawet czy dobry tytuł dałem, ale o tym później.

PKO unowocześniło (!?) znak Karola Śliwki. Poprzednia wersja wygląda tak:

poprzednia wersja logo PKO BP

a teraz tak:

nowe logo PKO BP

Kolor wzmocniony rozumiem, ale reszty już nie do końca łapię. Krój jakiś taki sflaczały przy sygnecie, rachityczny i z nieładnym wyobleniem w pierwszej części logotypu (Ban), którego prawie brak (poza P) w drugiej. No i, jak to nowomodnie i nowocześnie nad wyraz, muszą być przejścia tonalne, koniecznie i absolutnie. Po co? Bóg raczy wiedzieć, widać lubiejo. A może inaczej nie będzie tej nowoczesności widać za Chiny….

A tak przy okazji bardziej mnie, niż ta zabawa w kolorki i zmianę kroju, zastanawia logotyp, nie tyle krój, pal go diabli, co treść. Wychodzi mi zmiana nazwy banku. Było „PKO Bank Polski” jest „Bank Polski”. Ki diabeł? Gdzieś, ktoś napisał że ludzie u nas takie durnowate, nie pokapowali by całej nazwy, ale to chyba wroga propaganda.

Ciekawe kto to robił, ktoś coś wie? Na jednym z forów padło White Cat Studio, ale nie udało mi się zweryfikować prawdziwości. Jeśli nie oni, to przepraszam.

Dziwne jest to że na stronie prasowej PKO BP nie da sie pobrać nowego znaku… nadal wisi sobie stara wersja. Zapomnieli zmienić?

Warto przypomnieć że PKO BP to najcenniejsza polska marka warta, bagatela, 1 miliard dolarów, według wyceny prestiżowego „The Banker”.

O Karolu Śliwce, autorze starej wersji znaku PKO, można poczytać więcej w artykule Michała Wardy, na stronie historiadizajnu.pl , gdzie także zobaczycie fotkę warsztatu mistrza, jego narzędzia pracy. Na stronie Śliwki możecie zobaczyć z kolei jak to się ze znakiem PKO zaczęło – plakat z roku 68.


haha i wykrakałem :) mam nadzieję, że pko weźmie przykład z gap’a i wróci do starej wersji :)

Piotr:

Pewnej infantylizacji znaków bankowych ciąg dalszy. Po BPH czas na PKO. Też nie kupuję nowego. Niby nowoczesne, ale całości z tym gradientem brakuje jak dla mnie powagi dla instytucji jaką jest bank. Takie ładne, cukierkowe, ale gdzie w tym charakter bankowości mający budzić zaufanie.

I czemu monetę wpadająca do skarbonki zmieniono na czerwień. Czemu to służy, poza takim „bajeranckim” i nowoczesnym rzekomo zestawieniem kolorystycznym. Choć nie uważam aby żółć/złoto czy pomarańcz działały jakoś fatalne przy niebieskim, nawet tonalnym. Tylko czym teraz jest ta czerwona kropa?

A teraz wyobraźmy sobie Niemców ruszających znak Deutsche bank…

Bardziej obawiałbym się, gdyby Niemcy zaczęli grzebać przy znaku Sparkasse. Wydaje mi się, że ten znak jest bardziej wartościowy niż Deutsche Banku.

Do wszystkich czytających: dzisiaj ruszyła kampania reklamowa, w której użyto zarówno nowego znaku, jak i czcionki. Zobaczcie w akcji: http://youtu.be/UFBNhxEky0E

Kroju nie czcionki :)

Piotr:

Uzupełnieniem bo natrafiłem na informację o jednak zmianie celowej nazwy banku a nie tylko redukcja treści w logotypie. PKO zniknęło z nazwy przez… konkurencję. W sumie nie dziwota. Na rynku mamy Bank PKO i Bank Pekao (ten z żubrem).

Zostawienie w nazwie jedynie Bank Polski ma ułatwić rozróżnienie tych instytucji, bo nie ma się co oszukiwać zwłaszcza ze słuchu mówiąc „pekao” trudno wiedzieć o którym z tych banków mowa.

Ma to ponoć ułatwić rozróżnienie tych dwóch „skarbonek” i podkreślić narodowy charakter banku (stąd czerwona i kropa, choć nadal uważam to za ani polskie, ani monetę w tym momencie).

Wiesław:

Z Facebooka wynika, że autorem modyfikacji jest pan Michał Łojewski. Napisałem „Lubię to”, gdyż logo w nowej postaci rzeczywiście mi się podoba. Nie jestem zwolennikiem przejść tonalnych, jeśli występują w nadmiarze, ale tu jest w sam raz. Gradient jest w tym wypadku (moim zdaniem) uzasadniony tym, że napis granatowy w tym kroju mógłby być zbyt „lekki” w zestawieniu ze znakiem. Autor pisze, że zmiany były na bieżąco konsultowane z panem Karolem Śliwką i zostały zaakceptowane. Tak więc pozwolę sobie nie zgodzić się z Tobą i uznam zmianę za udaną.

ależ proszę uprzejmie, jak Ci się podoba to ok, mnie nie :)

Wiesław:

:)

Adi:

To wściekle czerwone koło to jest rozumiem zachodzące nad PKO słońce?

Bo wcześniej był ładny złocisz/miedziak.

mi dla odmiany się podoba. Gradient fajnie ,,unowocześnia” i zdecydowanie DODAJE. Czcionka też jest spoko. Jedynym ale istotnym minusem jest zmiana koloru ,,kropki” pomarańczowa podobała mi się zdecydowanie bardziej ( warto tu wspomnieć i owy pomarańcz został dodany w poprzednim liftingu ). ten czerwony (?) jest słaby, zbyt dużo banków ma kolor czerwony w identyfikacji ( bph, kredyt, mbank, toyota, eurobank, DB, i pewnie jeszcze kilka innych )

Wiesław:

To prawda, mnie się też pomarańczowa kropka bardziej podobała, ale to chyba jedyny „zarzut”, jaki bym mógł postawić znakowi w obecnej formie.

Co ciekawe, pan Karol Śliwka nie był zachwycony pierwszą modyfikacją (kiedy to kropkę, bez porozumienia z autorem, zmieniono z granatowej na pomarańczową). Cieszy, że obecna zmiana dokonała się za jego aprobatą.

Rozumiem ze logotyp Cię nie razi….

Wiesław:

No cóż, najłatwiej by mi było bronić własnego dzieła, ale skoro banki nie zamawiają u mnie modyfikacji znaków, spróbuję bronić tego. Owszem, wolałbym, żeby czcionka użyta w napisie była nieco cięższa, np. gdyby istniała jej wersja „bold”. Ale w sumie jednak uważam dobór kroju pisma za bardzo udany, choćby ze względu na spójność z sygnetem (jeśli znak zbudowany z liter można tak nazwać; w każdym razie taką funkcję pełni). Przykład takiej spójności? Bardzo proszę: budowa litery „k”. Przede wszystkim jednak uważam nową typografię za znacznie lepszą od tej poprzedniej: w moim przekonaniu fonty podobne do Helvetiki źle wypadają jako wersaliki. Zatem obecny logotyp uważam za duży postęp.

Krój Wiesławie może i byłby jako taki, byłby, nie jest, gdyby nie całkowity brak spójności w tych paru literach w sumie. niestety wygląda to jak zlepek dwóch krojów. Osobna sprawa to jęgo ciężkość wobec sygnetu, moim zdaniem przypadkowa i nieprzemyślana.

Wiesław:

No więc, Andrzeju, wydaje mi się, że do tego bardzo ciężkiego sygnetu zbudowanego jednakże z liter, dodam, liter charakterystycznych (choćby litera „K”, nawiązująca do „K” z Antykwy Półtawskiego), nie da się dodać z powodzeniem typografii o porównywalnym ciężarze. Przykładem może być właśnie poprzedni napis zaprojektowany z użyciem, jak mi się zdaje, Helvetiki Extra Bold czy czegoś podobnego. Dlaczego tak sądzę? Wystarczy spojrzeć na „K” z sygnetu i porównać je z literą „K” z tamtego podpisu. Podobny ciężar, lecz całkowita niezgodność charakterów. Dlatego zdecydowanie wolę obecny kontrast w ciężarze logotypu i sygnetu, i przy tym daleko idącą zgodność w charakterze tych dwóch elementów. Osobiście bym spróbował użyć właśnie wspomnianej wyżej Antykwy Półtawskiego, choć być może wyglądałoby to zbyt archaicznie i wcale nie jestem pewien efektu końcowego. Tymczasem widzimy – według mnie – projekt naprawdę udany…

Piotr:

Z Karolem Śliwką jest jeden problem… Był on bowiem członkiem żiri wyboru logotypu ASP w Krakowie, co mocno zachwiało moim uwielbieniem dla jego twórczości. I o ile o skojarzeniach znaku można dyskutować i o samym znaku, tak sam konkurs, jego przebieg i zbudowana w oparciu o znak identyfikacja jest farsą, jak i wiele innych decyzji podjętych w tym konkursie firmowanym jakby nie było nazwiskiem pana Karola.

Po szczegóły zapraszam na ulice Smoleńsk w Krakowie – zupełnie oficjalna wystawa pokonkursowa.

Wiesław:

Dla mnie wynik tamtego konkursu jest potwierdzeniem profesjonalizmu jury. Zwycięska praca bardzo mi się podoba (na FB próbowałem uzasadnić, dlaczego), a nawet gdyby się nie podobała, to jakżeby to mogło wpłynąć na ocenę tak wybitnego grafika, jak pan Karol Śliwka!

co do oceny Karola Śliwki masz w pełni rację. Nie ocenia się człowieka po jednorazowej decyzji podjętej w większym gronie.

wg mnie czerwona kropka to nic innego jak nawiązanie do trudnej sytuacji w Japonii. gdy sytuacja stanie się łatwiejsza dla kraju i jego mieszkańców, PKO BP wróci do pomarańczowej wersji.

Piotr:

Wiesławie, pytam tylko czy oceniasz po samym znaku wyniki, czy widziałeś komplet. A jeśli komplet, to jawnie stoi w niezgodzie z zapisami regulaminowymi konkursu, gdzie wymaganym były także modyfikacje znaku na potrzeby każdego wydziału akademii, czego zwycięska praca zupełnie nie reprezentuje w najmniejszym stopniu.

Logo jak pisałem, można oceniać pozytywnie, i negatywnie — bywa. Jednak przedmiotem konkursu nie było samo logo, a cała identyfikacja. Zresztą, pokazana dopiero prawie 2 miesiące po ogłoszeniu wyników, co już samo to podważa wiarygodności konkursu, bo wg mnie po ogłoszeniu wyników, należy pokazać wszystko co było przedmiotem konkursu i spowodowało taką a nie inną decyzję żiri.

I jak poważnie traktować konkurs, gdzie nagradza się dwa razy tę sama pracę (II nagroda i wyróżnienie) z tą tylko różnicą, że wariant drugi jest obrócony o 10 stopni w lewo. Bo o ile komercyjnie ktoś zaprojektuje, a ktoś takie warianty kupi to OK, mnie to nie wadzi. Ale żyję tak idylliczną wizją świata, że konkursy powinny tym bardziej promować oryginalność, a nie wtórność (gdzie lepiej ogłosić nierozwiązanie konkursu z powodu braku wartościowych prac, niż na siłę dorabiać kolegom z akademii sukcesy w dorobku)

Wiesław:

Piotrze! Oceniam wyłącznie zwycięski znak, kompletu nie widziałem, więc się nie mogę wypowiedzieć. Znak ten jest mi bliski, bo odnajduję w nim sposób myślenia autora podobny do tego, co sam planowałem zrobić – a nie zdążyłem (gwoli ścisłości: wziąłem udział w konkursie; wysłałem zupełnie inny znak, nie powiem że zły, który miał tę zaletę, że go zdążyłem wykonać, ale nie zyskał uznania jury, chyba słusznie).

To, co teraz napiszę, nie dotyczy tego konkretnego konkursu, jest refleksją ogólną. Otóż zauważam tendencję do rozszerzania przedmiotu konkursów o coraz więcej – poza znakiem graficznym – elementów przyszłej identyfikacji wizualnej. Pozytywnym skutkiem jest ograniczenie zgłoszeń do prac profesjonalistów, gdyż amatorzy przeważnie nie są w stanie sprostać takim wymogom (sam znak, niestety, „każdy potrafi” wymyślić i zrobić). Jednakże również wielu potencjalnych uczestników z grona profesjonalnych grafików projektantów (czy studentów) regulamin taki może zniechęcić, przede wszystkim ze względu na ogromny nakład pracy. Czy nie prościej byłoby przyjąć, że autor dobrego, tym bardziej bardzo dobrego czy świetnego znaku graficznego będzie umiał zaprojektować do niego wszystkie pozostałe elementy identyfikacji wizualnej? A jeśli nawet nie będzie umiał, to zawsze wykonanie „reszty” można będzie powierzyć komuś innemu. Wówczas uczestnik poświęci więcej czasu i wysiłku na pracę koncepcyjną i nadanie znakowi optymalnej formy. Profesjonalne jury jest w stanie znaleźć i odrzucić te znaki – dobre lub złe – które nie będą się nadawały do praktycznego zastosowania. Spróbuj się Piotrze postawić na miejscu jury konkursu o zbyt rozbudowanym przedmiocie. Co zrobisz, jeśli wśród zgłoszeń znajdzie się genialny znak z gorzej opracowanymi elementami dodatkowymi i z jakimiś brakami formalnymi, a obok znak przeciętny lecz spełniający wszystkie wymogi regulaminu? Oczywiście, powiesz, regulamin jest regulaminem i po prostu należy go ściśle przestrzegać (i ja się z tym zgodzę), ale z drugiej strony, czy ważniejszy jest regulamin konkursu, czy jego cel? Żeby takich sytuacji unikać należałoby ograniczać konkursy do samego projektu znaku, ewentualnie zastosowania go na papierze firmowym i wizytówce. I tyle.

Wracając natomiast do konkursu, w którego ocenie się (pięknie) różnimy, nie wierzę, by mogły tu decydować jakieś inne czynniki, niż merytoryczne. Klasa jurorów zbyt wysoka.

Co do rozszerzania zakresu konkursów masz w Pełni rację. to idiotyzm. Jak podejrzewam biorący się z wygodnictwa zamawiających i na ogół braku jakiejkolwiek strategii. Ot wybierają ładniejsze na misia. Co do tego sita, którym to jakoby jest, to raczej rzekłbym odwrotnie. Ba co prawda amatorów wycina taki zakres ale za to i wycina profesjonalistów, kto z nich ma czas na takie zabawy. Zostają więc tzw. agencje reklamowe o których poziomie szkoda gadać. Czasem nie wiadomo co lepsze amator czy tzw. agencja reklamowa od wizytówek i banerów.

Piotr:

Wiesławie, dlatego od oceny znaku uciekam, bo dyskutować o tym można by za długo i kwestie to zbyt subiektywne. Obiektywnie zaś można starać się odnieść do zapisów regulaminowych, na czym swą krytykę tego konkursu opieram, bo to widać jasno.

Z rozszerzaniem wymagań zaś się w pełni zgodzę — absurdalnym jest wymóg przygotowywania choćby wizytówki w języku polskim i języku angielskim (co na ASP miało miejsce) jakby mając sam logotyp po naszemu i po szekspirowemu, a także wizytówkę polską trudno byłoby takiej klasie jurorów wyobrazić konstrukcję w innym języku.

Choć co do klasy kilku jurorów znając ich osobiście przez pięć lat studiów mógłbym powiedzieć że to bardziej mitologizowanie li tylko tych osób, jeśli bazuje się tylko na samym nazwisku.

Chyba to nie koniec burzy o logo krakowskiej ASP, senat jeszcze go nie przyklepał… – http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,9297487,Afera_z_logo_ASP___Mozna_sie_bylo_spodziewac_.html

Wiesław:

Teraz ja „ucieknę” od oceny nowego logo mojej ASP; jaka ta ocena jest (bardzo pozytywna) – pisałem w kilku miejscach. Ucieknę od niej, by podzielić się kolejnym ogólnym spostrzeżeniem.

Wyobraźmy sobie jakąś ważną instytucję, która – załóżmy – dochodzi do błędnego wniosku, że przydałoby się jej logo albo – że to istniejące wymaga zmian. Jeśli instytucja, wbrew rozsądkowi, trwa w swym postanowieniu, dojść może do następujących wydarzeń narażających na szwank jej prestiż:

1. Instytucja zamawia projekt logo. Jest jeszcze czas na opamiętanie. Straty można ograniczyć do minimum i zamówione logo nawet w ostatniej chwili odrzucić. Ryzykuje się niezadowolenie autora znaku, ale reszta potencjalnie zainteresowanych o niczym się nigdy nie dowiaduje i instytucja wychodzi z całej tej niepotrzebnej afery obronną ręką. Jeśli jednak rozsądku zabraknie i logo zostanie zaakceptowane, w żadnym wypadku nie należy tego ogłaszać publicznie. Pozostaje liczyć, że nikt nie zauważy. W przypadku ważnej instytucji to jednak mało prawdopodobne. Ale – chcieliście kłopotów, to je macie.

2. Instytucja ogłasza konkurs na logo. Napływają zgłoszenia, zbiera się jury, które – jeśli nie jest pozbawione rudymentów instynktu samozachowawczego – informuje opinię, że konkurs został nierozstrzygnięty. Należy się oczywiście w takim wypadku liczyć z niezadowoleniem liczniejszego przecież grona uczestników i niedoszłych zwycięzców. Prawdziwa katastrofa następuje jednak wtedy, gdy jury przyzna nagrody, szczególnie nagrodę główną. Rozpętuje się piekło.

Wszystko to nastąpi nieuchronnie bez względu na to, jakie logo zostanie przyjęte – świetne czy beznadziejne. Bez względu na to, czy jury podejmie decyzję słuszną, czy fatalną. Takiej zniewagi, jak akceptacja, jak nagrodzenie jakiegokolwiek znaku graficznego, darować nie można i trzeba poruszyć niebo i ziemię, żeby nie dopuścić do wprowadzenia tych decyzji w życie, a jeśli nie, to przynajmniej ośmieszyć, poniżyć, potępić.

Co sprawia, że w końcu emocje cichną? Otóż jakaś inna ważna instytucja postanawia nieopatrznie ogłosić nowy konkurs na logo, na horyzoncie pojawia się nowy wróg i wszystko zaczyna się od początku.

Wiem, że przeciętny poziom nowoprojektowanych znaków graficznych w otaczającej nas rzeczywistości pozostawia wiele do życzenia, że decyzje jury nie zawsze są trafne, że zmiany nie zawsze prowadzą ku lepszemu, ale powyższa sekwencja wydarzeń nie ma z tym żadnego związku. Tak po prostu musi być – i jest.

Wiesław:

Piotrze! Czy tylko na nazwisku? A imię? Niektórym uczestnikom dyskusji na tym Forum zostało wszak tylko imię. Na szczęście dobre…

Romuald:

Potwierdzam, dzielo to popelnil WhiteCat :/

Wiem, ze teraz japan trend, ale ktos powiedzial kiedys: „to jest klasyka kina, nie trzeba robic remake’a” :)

Mieczysław:

Czytam i czytam wiele z komentarzy to bicie piany.
Warto obejrzeć i posłuchać autorów starego i nowego znaku:

http://www.youtube.com/watch?v=W7_WUX-wfDQ&feature=player_embedded#at=40

no ładnie, mamy historię znaku, mamy „dobro narodowe”, mamy wytłumaczenie nie zmiany nazwy, jak pisano, a zmiany czytania nazwy na logiczniejszą. Wszystko to ok, poza jednym – po kiego licha ten gradient?

Stefan Lechwar:

Proponuję pełniejszą wersję filmu.
http://www.youtube.com/watch?v=xJJklTZGG4Q

*imię

*e-mail

strona

napisz komentarz

*
 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy