o niedozwolonych

18 maja 2012

A konkretnie o niedozwolonych przekształceniach znaku, przedstawianych w manualach.

Zawsze zastanawiał mnie, przeglądając różne manuale, brak logiki w budowaniu księgi znaku. Konkretnie chodzi o kartę pokazującą jak nie należy znaku wypaczać, czyli niedozwolone przekształcenia logo. Mamy bowiem dość specyficzną sytuację, najpierw autorzy takich manuali  podkreślają dobitnie, że znak MUSI być eksponowany zgodnie z księgą, nie może być modyfikowany w jakikolwiek sposób, co oznacza, że nie może być inny niż prezentowane w księdze wersje,  a parę stron dalej dają przykłady takich niedozwolonych wypaczeń. Wygląda to mniej więcej tak, jak na przykładach.

karta z manuala Centrum Nauki Kopernik

karta z manuala Comarchkarta z manuala NFZkarta z manuala Politechnika Wrocławska

Jaki sens takiego pokazywania?

Wyobraźmy sobie rozpisane przykazanie „nie kradnij” na takiej właśnie zasadzie. Przykazanie jest jednoznaczne i obejmujące wszystko, co da się pod tę czynność podpisać. A teraz wyobraźmy sobie, że tę jednoznaczność zaczynamy doprecyzowywać – „nie kradnij: samochodu, roweru, książki, krowy, jabłka, pierścionka etc.”. Jaki będzie efekt? otóż taki, że nie jesteśmy w stanie wyspecyfikować tych wszystkich elementów, które ukraść się da, a co za tym idzie dajemy pole do wytłumaczenia bardzo prostego, powiedziałbym nawet prostackiego – „ale to nie było wymienione/pokazane”. Czy to się nam podoba, czy nie, wytłumaczenie jest w miarę racjonalne i logiczne. Głupio, ale jednak jakieś usprawiedliwienie autor takiego pokurcza ma.

Żeby nie było, że to tylko teoretyzowanie, przytoczę przykład z własnego podwórka. Kilka lat temu, na usilną prośbę Klienta, takie strony z prezentacją niedozwolonych przekształceń weszły do przygotowywanej dokumentacji, normującej już funkcjonujący znak. Zebrany został dość szeroki materiał poglądowy, w postaci istniejących w realu i Internecie różnorakich wypaczeń i zniekształceń znaku, od zmiany proporcji lub koloru, przez skrzywianie udające perspektywę, po zabawy z bajerami, światłocieniami i blikami. Od zakończenia prac nad dokumentacją, przekazania jej klientowi, upłynęło raptem pół roku. A po pół roku… pojawił się pierwszy przykład „wykręconego” znaku. Zadzwoniłem, nieco zdeprymowany taką sytuacją, do wykonawcy, z pytaniem czy miał dokumentację i czy wie, że tak mu nie wolno znaku zniekształcać. Usłyszałem, że owszem, jak najbardziej, dokumentację miał i wie… że takiego, jak jego wersja znaku, przekształcenia tam nie ma, zatem nie widzi problemu. Proste? proste, a ręce opadają.

W sumie takie specyfikowanie niedozwolonych ma, z mojego punktu widzenia, jeden jedyny pozytywny element, czyli rozbudowywanie księgi, o kolejną kartę, lub karty, zależnie od pomysłu projektanta na owe wykoślawienia, lub przykłady rzeczywiste. Tylko czy to rozbudowanie, przy takim efekcie końcowym, jaki opisałem wyżej, ma sens? czy nie jest to działanie rozmywające to, podkreślane przecież wyraźnie, stosowanie znaku w zadekretowanej formie przedstawionej w księdze?

Trochę czym innym jest pokazanie nieodpowiedniego dla znaku tła, bo i tu spektrum możliwych teł jest mocno zazwyczaj zawężone, do kilku przykładów, i zdecydowanie lepiej, dla Klienta, było by pokazanie nie tyle tła niezalecanego, czy niedozwolonego, skoro już je specyfikować chcemy, ale co w takiej sytuacji, która zawsze może mieć miejsce, powinien zrobić, jaką inną wersję należy w tym momencie użyć.


Wszelki-duch-jezus-maria-qrffa-#japierdziu-o-jasna-strono-mocy,

Andrzeju, nawróciłeś się, dostrzegłeś wreszcie sens w moim twierdzeniu, że pokazywanie „niedozwolonych” przekształceń jest bezsensowne… ile to lat temu spieraliśmy się o to Twoje pokazywanie, bo przecież masz ten „grzech” na sumieniu?! ;)

Od lat też w naszych opracowaniach pokazujemy, tak jak postulujesz, jak rozwiązywać sytuacje trudne, jaki znak, w jakiej sytuacji należałoby użyć, dla nas to żadna nowość…

Nawróciłem się lata temu, chyba przed Tobą :) i mówiąc szczerze nie bardzo wiem skąd wziąłeś spory o to, nigdy, poza jednym wypadkiem nie pokazywałem :) ale jakoś tak wyszło że napisałem dopiero teraz

„Nie pożądaj żony, ani sługi, ani bydła, ani żadnej rzeczy bliźniego swego.”

MSPANC ;)

„… ani żadnej rzeczy bliźniego swego.” :)

Jak już rozmawialiśmy, wziąłem z pamięci, bo trudno zapomnieć, gdy ktoś cię przekonuje do robienia czegoś, czego robić nie zamierzasz i nigdy nie robiłeś, bo propozycja jest niezgodna z własnymi twymi przemyśleniami i praktyką na nich opartą.
Jak słychać w moich słowach, nie jest ważne, kto przed kim, ważne jest, kto komu co mówił :)

pamięć płata różne figle

Ludzie notorycznie coś odwalają pomimo obowiązujących zapisów i licencji… zamiast się tym szczypać, po prostu trzeba kasować kolejnymi stawkami za przypadki niewłaściwego użycia czy coś w ten deseń :) inaczej chyba nie dotrze do rozumków.

karol:

Skoro już mowa o deformacjach to mam pytanie i do autora bloga i do projektantów, jak podchodzicie do wektoryzowania logo przez różne studia graficzne, drukarnie itp. Czy traktujecie to jak deformacje własnej pracy, czy jedynie konwersje z jednego rodzaju grafiki na drugi mający na celu umożliwienie jak najlepszej reprodukcji?
Pozdrawiam :-)

Mówiąc szczerze nie powinno być takich sytuacji, po to się szykuje komplet plików na każdą okazję, ale życie jest życiem. To przede wszystkim efekt dbałości firmy o własny wygląd, efekt wysyłania „co pod ręką”, na ogół jpg, bez zastanowienia, a czasem nie wysyłania, mimo próśb, niczego

karol:

Problem jednak w tym, że może 20-30% znaków graficznych dostarczonych do reprodukcji jest właściwa. Często są to znaki w innym modelu kolorów, w kiepskiej jakości: gify, jpg, svg, osadzone w doc, psd na warstwach z przeróżnymi efektami, w rozdzielczości ekranowej, z tekstami nie w krzywych itd, itp.
Często brakuje księgi znaku więc np. obszary ochronne są nie do określenia.
Nie brakuje tez znaków gdzie są użyte efekty nie do przeniesienia z programu x do y, a akurat w tym drugim może ktoś tego potrzebować.
To tak z praktyki kogoś kto też bywa po „drugiej stronie”. I wg mnie zwektoryzowanie znaku jest niejednokrotnie jedynym rozwiązaniem i nie jest skierowane przeciw autorowi czy firmie, a wręcz przeciwnie, bo lepszy dobrze zwektoryzowany znak niż rozmyty jpg, czy gif z poszarpanymi krawedziami itp.

Karolu masz całkowitą rację, ale ja pisałem o znakach robionych profesjonalnie, które zalegają w szufladach a firmy wysyłają „co pod ręką”. Ze znakami robionymi przez amatorów jest wiele ciekawych rzeczy nie tylko formaty z czapy, co miał to dał, ale i kradzione znaki sprzedawane jako własne, ale i brak przekazania praw autorskich, bo zostałby slad itp. itd.
Moim zdaniem drukarnia odtwarzając jest zdana na siebie, ale i powinna skasować za taką robotę.

*imię

*e-mail

strona

napisz komentarz

*
 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy