za nać pietruszki

25 lutego 2014

Dostałem właśnie zaproszenie do złożenia oferty, na projekt. Sądząc po „undisclosed-recipients@” nie ja jeden i, mówiąc szczerze, po przeczytaniu załączników, zdębiałem, albo czegoś już nie rozumiem, kompletnie.

Co mnie zszokowało? By to wyjaśnić pozwolę sobie na spore cytaty, z zaznaczeniem na czerwono co pikantniejszych detali. Zacznijmy od cytatu wprowadzającego:

„Digital Economy Lab (DELab) został powołany przez Rektora Uniwersytetu Warszawskiego do prowadzenia prac w zakresie badań nad przemianami związanymi z rozwojem technologii informacyjno-komunikacyjnych i rozwiązaniami w zakresie efektywnego wykorzystania nowych technologii w gospodarce i społeczeństwie”.

Zacytowałem powyższe, bo być może cała reszta cytatów, którymi się posłużę, wynika właśnie z tych „badań nad przemianami związanymi z rozwojem technologii informacyjno-komunikacyjnych i rozwiązaniami w zakresie efektywnego wykorzystania nowych technologii w gospodarce i społeczeństwie”

A teraz konkrety, po kolei.

Co jest do roboty:

„I) Opis przedmiotu zamówienia
1) Logotyp wraz z księgą znaku DELab.
Logotyp będzie używany jako identyfikacja Digital Economy Lab. Będzie używany na materiałach promocyjnych DELab, na stronie internetowej, w dokumentach papierowych i elektronicznych oraz w publikacjach DELab.
2) Księga znaku powinna zawierać:
a) Logo i jego wersje: (kolor, monochromatyczna, itp.)
b) Logo z nazwą, warianty dopuszczalne i niedopuszczalne
c) Pole ochronne logo – określenie proporcji przestrzeni pustej wokół znaku
d) Budowa logo i jego proporcje
e) Kolorystyka logo i opis dla różnych przestrzeni barwnych
f) Zastosowanie tła pod logo – wersje dopuszczalne i niedopuszczalne
g) 10 projektów do wyboru Zamawiającego, Zamawiający zastrzega sobie prawo korekty przedstawionych projektów.”

Dodatkowe ukonkretnienie mamy w umowie wzorcowej:

„2. Strony ustalają, że Dzieło zostanie przekazane przez Wykonawcę w następujących formatach:

o EPS (CMYK i achromatyczny)
o JPG (RGB i achromatyczny)
o PANTON

I w rozdzielczości 300 dpi do podstaw: 12,5 cm oraz 2 cm.

Pantone jako format… no ok. Wszystko jasne? Trochę  roboty jest, tym bardziej, że nie wiadomo co się kryje za eufemistycznym określeniem „10 projektów do wyboru Zamawiającego”, przyjrzyjmy się zatem jak będzie oceniana oferta.

„Wykonawca usługi objętej niniejszym zapytaniem zostanie wybrany na podstawie kryteriów:
1. Cena /Ci/
Kryterium temu zostaje przypisana maksymalna liczba 80 punktów. Ilość punktów poszczególnym wykonawcom zostanie przydzielona wg poniższego wzoru:
cena najniższa
Ci = —————————– x 80 pkt.
cena oferty badanej
gdzie:
i – numer oferty badanej
Ci – liczba punktów za kryterium „cena” (oferty badanej)
Cena oferty badanej – cena (brutto) z formularza oferty badanej
Cena najniższa – cena (brutto) z formularza oferty z oferty z najniższą ceną spośród ofert podlegających ocenie.

80 pkt. ze 100, to cena. Jeśli wydaje Ci się, że to szukanie taniego, jak najtańszego projektu, to tylko dlatego, że jeszcze nie wiesz wszystkiego. Drugim ważnym kryterium jest czas realizacji:

2. Termin Wykonania realizacji przedmiotu zamówienia /TWi/
Kryterium temu zostaje przypisana liczba punktów 0 lub 20,
20 punktów – termin wykonania 3 dni
0 punktów – termin wykonania 7 dni

3. Wybrana zostanie oferta o największej liczbie uzyskanych punktów, gdzie ostateczna ocena każdej oferty będzie wynikiem sumy wszystkich uzyskanych punktów tj:
Ilość punktów oferty badanej
Pi = Ci + TWi
gdzie:
i – numer oferty badanej
Pi – sumaryczna liczba punktów (oferty badanej)
Ci – liczba punktów za kryterium „cena” (oferty badanej)
TWi – liczba punktów za kryterium „termin wykonania”

VII. Terminy
1. Wymagany termin (okres) realizacji przedmiotu zamówienia: 3 lub 7 dni od dnia podpisania umowy.
2. Oferty proponujące dłuższy termin zostaną odrzucone.

Mamy więc jakiś ogląd sytuacji – logo + księga znaku, za ciut więcej niż free, w tempie superekspresowym. Zabrakło Ci  Drogi Czytelniku kryterium fachowości wykonania, estetyki, czy tym podobnych popierdułek? A komu to potrzebne? Ale to nie koniec, wbrew pozorom, ciekawych propozycji, ze strony Zamawiającego. Wiesz już co trzeba zrobić, za ile i w jakim tempie, dodam tylko, że płatność będzie po 30 dniach od wystawienia faktury, ale to w sumie drobiazg, bo teraz powinieneś dowiedzieć się jak Cię skroją przy prawach autorskich.

Przejdźmy zatem do wzorcowej umowy, na której treść zgadzasz się, chcesz czy nie, wysyłając ofertę:

„V. Złożenie oferty jest równoznaczne z akceptacją wzoru umowy załączonej do niniejszej dokumentacji, jako załącznik nr 1 do niniejszego zapytania.”

Na dzień dobry dostajesz obuchem:

„3. Wykonawca mocą niniejszej Umowy z dniem przekazania Dzieła Zamawiającemu przenosi na Zamawiającego autorskie prawa majątkowe do Dzieła i jego elementów składowych w tym do korzystania i rozporządzania Dziełem, w całości i we fragmentach, zarówno w formie animacji, jak i poszczególnych ujęć, także z innymi dziełami lub ich fragmentami, zarówno w ramach utworów audio-wizualnych (w wersji ukończonej lub nieukończonej) oraz w ramach innych utworów lub dzieł oraz samoistnie (jako samodzielnego utworu), wraz z wyłącznym prawem zezwalania na wykonywanie autorskiego prawa zależnego do Dzieła i jego elementów, w tym w szczególności z prawem do realizacji innych utworów, w tym utworów audiowizualnych, w zakresie i na polach eksploatacji określonych poniżej.”

Jak widać zanim wystawisz fakturę już pozbawiono Cię praw autorskich, o należnym, za owo przejście praw autorskich, honorarium nie wspomniano ani słowa. Nic to, będzie gorzej.

Nie będę cytował w całości rozwlekłych pól eksploatacji (ciekawe po co tak detalicznych?) podrzucam tylko mały fragment tychże:

„l) nadawanie za pośrednictwem satelity (sygnał kodowany i nie kodowany) wraz z prawem do retransmisji w ramach platform cyfrowych w systemach płatnych i bezpłatnych;
m) równoczesne i integralne nadawanie (reemitowanie) za pośrednictwem platform cyfrowych oraz/lub w sieciach kablowych;
n) równoczesne i integralne nadawanie (reemitowanie) przez inną organizację radiową bądź telewizyjną (m.in. za pośrednictwem platform cyfrowych oraz sieci kablowych, w jakimkolwiek systemie bądź technologii);
o) eksploatacja za pomocą technologii „pay-per-view” oraz „video on demand”, „near video no demand” i „video streaming”, blue-ray;
p) retransmisja w systemie xDSL (przewodowym lub bezprzewodowym oraz płatnym i bezpłatnym);”

Dziw bierze, że druku nie rozpisano bardziej szczegółowo, wymieniając wszystkie stosowane na świecie techniki, ale furda tam, najlepsze przed nami.

A oto wisienka  tej umowy – zapis, który ewidentnie próbuje obejść obowiązujące Prawo Autorskie, w cwany sposób i na dodatek ze szkodą finansową dla twórcy:

„5. W przypadku wynalezienia nowego, nieznanego lub niestosowanego w momencie podpisania niniejszej umowy pola eksploatacji związanego z korzystaniem z Dzieła w zakresie określonym powyżej, Wykonawca udziela Zamawiającemu nieodwołalnie opcji na nabycie praw do rozporządzania i korzystania z Dzieła na tych nowo wykształconych polach eksploatacji – w ramach wynagrodzenia określonego niniejszą Umową. Nabycie przez Zamawiającego w/w praw na nowo wykształconych/powstałych polach eksploatacji następuje z chwilą złożenia przez Zamawiającego stosownego oświadczenia skierowanego do Wykonawcy na adres Wykonawcy określony w nagłówku umowy z chwilą nadania listu poleconego z takim oświadczeniem w polskim urzędzie pocztowym.”

Ciśnie się na usta precyzyjnie określenie, czym ten zapis jest, nie chciałbym jednak używać tu słów grubiańskich. No to jeszcze dobijmy to wieko trumny, ostatnim gwoździem:

„7. Udzielenie wyłącznego prawa zezwalania na wykonywanie praw zależnych do Dzieła w rozumieniu Umowy oznacza nieograniczone prawo Zamawiającego na wykonywanie zależnego prawa autorskiego w stosunku do Dzieła, jak też nieograniczone i wyłączne prawo zezwalania na wykonywanie zależnego prawa autorskiego w stosunku do Dzieła, w tym w ramach utworów i innych dzieł o których mowa w ust. 3 – na wszystkich polach eksploatacji wymienionych w Umowie. W szczególności Zamawiającemu przysługuje prawo wprowadzania, w ramach uprawnień przysługujących mu na podstawie niniejszego paragrafu wszelkich zmian, skrótów, przekształceń Dzieła w ramach innych dzieł lub poza nimi.”

Zostałeś goły i wesoły, nie masz nic, żadnych praw autorskich, oddałeś wszystko i to na wieki wieków. Amen.

Na koniec kwiatek-zagadka – Wykonawca „ma” czy „traci”:

„8. Za nieterminowe uregulowanie należności Wykonawca prawo do naliczenia odsetek w wysokości ustawowej.”

Ostatni cytat wydaje mi się dość przewrotny, w tym kontekście powyżej:

„Misją DELab jest zwiększenie wkładu nowych technologii informacyjno – komunikacyjnych we wzrost gospodarczy, i wzmocnienie dzięki nim spójności społecznej.”

Zaproszenie do złożenia oferty wysłało mi  Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego, Sekcja Zamówień Publicznych.

Logo za nać pietruszki, bez prawa jej konsumpcji. Szukanie  idioty czy „wzmacnianie spójności społecznej” na bazie ekonomicznego ubezwłasnowolnienia?

Ciekawe co na to Stowarzyszenie Twórców Grafiki Użytkowej?

Załącznki do poczytania, w całości, PDF:
zapytanie ofertowe DELab logo
umowa wzorcowa DELab logotyp


Bardzo przyjemna propozycja współpracy!
Gdyby jeszcze tylko mógł Pan powiedzieć, ile jakiś biedak na tym zarobi? Jak poprawiać humor to na całego!

Pawle, patrząc na pewną analogiczną sprawę, bodaj z ubiegłego roku, żeby wygrać, cena musi oscylować koło 1 zł.

Bierz!

Co to dla Ciebie stuknąć 10 propozycji logo razem z
CI w 3 dni :)

Ciekawe, czy ten, ktoś to pisał w ogóle ze zrozumieniem, czy po prostu zlepił w całość kilka różnych regulaminów (z czym też kiedyś miałem do czynienia, bo jak się dopytywałem o szczegóły, to w ogóle nie wiedzieli o czym mówię).

Trzeba się cieszyć, że do formatów nie dodali HTML, CSS i PHP, bo też są bardzo popularne :)

sądząc po zapisach siedział nad tym jakiś prawnik

Janna:

To by wyjaśniało nędzę niektórych logo państwowych instytucji: po prostu ktoś dowcipny podjął się wykonania logo na tak ustalonych warunkach i wysłał 10 propozycji clipart + comic sans za 50zł. Ja bym tak zrobiła, ale ja złym człowiekiem jestem.

Magda:

Zalamalam sie

W tym jakiś sens jest. Skoro chcą szybko i tanio, to te projekty będą raczej marnej jakości. Więc liczą, że z tych 10 propozycji coś jednak wybiorą. Ewentualnie pani Ela z księgowości połączy kilka koncepcji w Excelu i będzie ok. :)

A skoro cena musi być niska, to i ewentualne odsetki w przypadku nieterminowego uregulowania należności będą niewielkie. I nimi to już na pewno nie ma co się przejmować ;)

Jasio:

Też lubię takie mejle – ja im zawsze odpisuje by sobie jelenia na konkursy szukali gdzie indziej. Ale tak jest po części ze się na to zgadzamy – bijemy się miedzy sobą o klienta… raczej „klienta” który chce zawsze szybko i zawsze tanio i potem wygląda to jak wygląda… uważam ze każdy z nas powinien odmawiać na takie mejle a wręcz pisać w miarę mozliwy grzeczny lecz dosadny sposób by nie robili takich numerów.

Alojzy Plama:

Czy cena może być liczbą ujemną lub zerową? :P

nie, bo nie da się oVATować :)

green elephant:

ależ oczywiście, że może być! każdy gópi chciałby dopłacić za możliwość uczestnictwa w tak spektakularnym przedsięwzięciu:)

jak dla mnie to jest tylko pisemna deklaracja totalnego chamstwa połączonego arogancją albo totalnego braku kompetencji autora tego SIWZu…. w takich przypadkach zawsze odsyłam grzecznie jedną stronę tekstu z podziękowaniem za uznanie moich kompetencji i zaproszenie do złożenia oferty oraz krótkie szczere wyjaśnienie przyczyn, dla których oferty nie złoże…

Chris:

Nie jest problemem, że ktoś wymyślił taką specyfikację, rozesłał i oczekuje poważnych odpowiedzi.

Problem jest nieco wyżej.
Ktoś, pomyślał, że takie warunki są uczciwe, bo zaobserwował jak zachowują się uczestnicy rynku.
Zlececniodawcy piszą: chcę na wczoraj, termin 2 dni, zlecę na jutro i dostają masę ofert.
Z drugiej strony agencje i freelancerzy gonią w piętkę ze skracaniem terminów realizacji oferując
logo w 24h, SIW w 5 dni, stronę internetową w 7 dni, etc.

Na omawiane ogłoszenie też ktoś odpowie, nawet znajdzie się ktoś, kto podejmie zlecenie i je wykona.

Otóż mam wrażenie że w jednym worku zmieściłeś durnowate ogłoszenia, wymyślane przez tzw. przedsiębiorczych i ten przypadek, niewątpliwie sprokurowany przez prawnika. To zupełnie różne światy Chris i próby ich mieszania wprowadzają nie tylko w błąd, ale i próbują tłumaczyć jako normalność, co już w ustach projektanta brzmi niebezpiecznie. Niestety tu nie mamy do czynienia z prostą próbą „szybko i jak najtaniej” ale przekombinowaniem prawniczym na rzecz mocodawcy, przy słabej, jak mi się zdaje, znajomości prawa autorskiego. Napisałem słabej, bo prawnik znający prawo autorskie nie próbował by zawrzeć zapisów umożliwiających obalenie tej umowy.

Chris:

Jedynym elementem przekombinowanym jest próba przejęcia z automatu praw majątkowych do pól jeszcze nie istniejących.

Cała reszta to niemalże codzienność w ogłoszeniach wszelkiej maści, także tych dawanych na rzekomo specjalistycznych platformach.

Niezależnie od zakusów prawników czy cwaniaków, tego typu sytuacje będą się zdarzały, póki będą ludzie, odpowiadający na takie, jak cytowane, zapytania.

Nie jest winą klienta, że chce więcej niż może. Jest winą wykonawców, że klienta do takiego stanu rzeczy przyzwyczaili, prostytuując się niemalże.

*imię

*e-mail

strona

napisz komentarz

*
 
 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy