zbieram czerwienie
21 kwietnia 2012ZBIERAM CZERWIENIE :)
Serio, w związku z ostatnim moim artykułem, „Niestała czerwień” na orlidom.pl, postanowiłem zebrać wszystkie nazwy odnoszące się do czerwieni i jej odcieni, w taki mini słownik.
Podsyłajcie proszę takie nazwy, czy to handlowe czy zwyczajowe, typu „czerwień makowa”, najlepiej z krótkim opisem odcienia.
Liczę na Waszą pomoc przy tworzeniu tego zbioru nazw, bo sporo tego, wbrew pozorom.
marzec 2012
13 kwietnia 2012Marcowe njusy:
Hindusi, obecni właściciele marki, zrobili lifting logo Jaguara

Od lewej – znak do roku 2002, znak funkcjonujący w latach 2002-2011, nowy znak
…
Mała herbowa historia, z której wynika że w 1895 r. było najlepiej :)

…
Słowacki związek piłki nożnej ma nowe logo, autor Milan Jursa ze studia CODES Graphics, tyle że podobne, do znaku izraelskiego związku piłki nożnej.

…
Ktoś pamięta mój książkurs na symbol złotówki? No to w temacie, symboli walut, nowy symbol tureckiej liry.

…
nowe logo miasta Tišnov, u nas by nie przeszło, „specjaliści” by opluli że miasta nie widać, historii, potencjału i innych duperelek, no i bez zabytków, słoneczka, rzeczki i lasu.

…
Węgiel ? hmmm… węgiel.

…
Grupa Paradyż z nowym logo.

…
Israeli Cultural Institute Budapest :)

…
czy za 1 100 000 marka zacznie żyć? zobaczymy, w Łodzi będą próbowali
…
Dulux się zmienia, u nas,

choć zmiana, prawdę mówiąc, z roku ubiegłego… vide brandingsource.blogspot.com
…
Warto zajrzeć digitalmash.com
…
Dzielnice Pragi (czeskiej) sukcesywnie tworzą nowe znaki promocyjne dla siebie, dziś Praha 14

warto zajrzeć na stronę autorów i zobaczyć do czego służy, także, logo, a gdzie herbu być nie powinno
…
Czego to ludzie nie zrobią dla uścisku dłoni…

…
Warto obejrzeć – Anagrama, Meksyk
…
konkurs zabezpieczony, „vox populi”, 4 tysiące do wygrania
…
Choszczno, też konkursowo daje, mniej, 2 tys.
…
Małe a cieszy, dobry pomysł na drobiazg.
…
Dla tych co znają niemiecki coś o plagiatach – Pleiten, Pech und Pannen – die Gemeinde erlangt allmählich traurige Berühmtheit!
…
Logo autorstwa mammastudio, dla N, nie kupuje, za dużo szczęścia naraz, a premium i tak nie ma

…
Jest nowe logo, tymczasowe, Mundialu 2018 w Moskwie. W ogóle to ciekawe z tymi znakami – jedna impreza a znak i kandydacki, i tymczasowy, i oficjalny… dają zarobić :) a samo logo? cóż tymczasowe, etykieta zastępcza….
…
W Lichtenstainie vox populi, dosłownie, wybierze logo, mieszkańcy dostali propozycje znaków pocztą, prawo głosowania ma ok. 30 tys.. Może nasi tak zaczną, poczta zarobi…
…
Red Dot Award 2012 i 7 polskich nagród
…
Powiat kołobrzeski, koło… logo…

…
1 konkurs, na 2 logo, w Gryficach
…
H2O
…
Nowe logo Dusznik, pomysł był, dobry, wykonanie niestety, nie dorosło, pomysłu

jakoś bardziej widzę bażanta, ogon, niż koguta z herbu.
…
O zmodyfikowanym herbie Ostrowa Wielkopolskiego, nietypowo, bo tym razem piszę na rebrandblog.pl

…
nowy znaczek Łowców Dizajnu, militarystyczny… cienka sprawa, z grubą rurą…

…
ogłosili konkurs na logo uniwersytetu, Jihočeská univerzita v Českých Budějovicích, nagroda 85 000 Kč
…
Chorzów ma nowe logo i strategię, ale jakoś to toporne na wprawianie w ruch…
nooo, wyakcentowanie symboliki, powiedział bym, dziwne, jak na logo promocyjne miasta…
…
Był konkurs, Tomaszów Mazowiecki, 8 tys. zł, do 6 kwietnia, szerzej na stronie UM
A co to ta okrąglica… trzeba było szukać, bo nie powiedzieli. Beata jednak podpowiedziała.
…
Saint Bartholomew’s Church identity

…
Bądź artystą, książki, zaprojektuj, artbook :)
…
Nowy witacz Warszawy z maziajem, bez nazwy miasta, za to z perspektywą niezauważalności, tego co na nim, przy jeździe obok z szybkości 60 km/h. Czyli pomysł dobry, do bani.

A jednak, nieco (?) poprawią.
…
Nowe szaty Radia Szczecin.

…
Będzie książka, o aktualnym dizajnie, polskim, już zbierają prace, w STGU.
…
Na koniec przypominajka, o trwającym książkursie, na sigillum własne.
design grafika identyfikacja logo miasta
Tagi: Chorzów Dulux Duszniki Zdrój herb Jaguar kołobrzeski Ostrów Wielkopolski powiat Praha węgiel witacz
komentarze: 1
Książkurs – Sigillum
30 marca 2012Kolejny książkurs czas zacząć. Tym razem nagrody ufundowało Wydawnictwo Karakter, za co bardzo serdecznie dziękuję, a z racji zacności nagród temat będzie specjalny i wymagający nieco wysiłku, także intelektualnego.
…
Temat : Sigillum, czyli pieczęć autorska.
Ostateczny termin przesłania prac: 30 kwietnia 2012, do godz 24.00.
Nagroda: autor najlepszej pracy tym razem otrzyma dwie książki – Widzieć/Wiedzieć + Jak zostać dizajnerem i nie stracić duszy
+ niespodzianka – ufundowana przez firmę rakoniewski.pl gotowa pieczęć Printer R50, 50mm średnicy
Jury: Piotr VaGla Waglowski, Przemysław Rey, Rafał Sylwester Świątek, Rene Wawrzkiewicz, Karol Rakoniewski, alw
Książkurs – warunki:
Książkursowicz podsyła wykonane przez siebie i dla siebie sigillum, zgadzając się tym samym na opublikowanie pracy na blogu alw.pl, wraz z podaniem autora.
Prace wysyłamy na adres – alw/małpa/post/kropka/pl. W temacie należy wpisać – „sigillum książkurs”,
Każdy uczestnik może przesłać tylko jeden projekt.
Pieczęć musi zawierać pełne imię i nazwisko autora w wersji łacińskiej, z dodanym słowem sigillum, lub w wersji polskiej tylko imię i nazwisko autora/właściciela pieczęci. Każdy projekt musi być uzupełniony słownym opisem symboliki, zawartej w pracy. Prace bez tego opisu nie będą brane pod uwagę przy wyborze zwycięzcy.
Warunki techniczne: Czarno-biały rysunek, w jpg, max 450×450 px, rozdzielczość 72 dpi.
Po zakończeniu nadsyłania prac zostaną one przepuszczone przez tryby wysokiego jury, a następnie pokazane na blogu alw.pl ze wskazaniem zwycięzcy, Dobrych Rąk, w które trafią nagrody.
…
Temat trudny, zatem wyjaśnienie się należy. Z racji własnych zabaw z sigillum, dla Orlego Domu, był to jakby temat „na bieżąco”, naturalny i oczywisty.
Tym bardziej temat był oczywisty po otrzymaniu, z Wydawnictwa Karakter, przesyłki, z ofiarowanymi na nagrody książkami. Chociaż przyznaję roiły mi się dwa konkursy, na dwa lżejsze tematy, ale innym razem do nich wrócę.
Wróćmy do sigillum, czyli pieczęci, w tym wypadku własnej, projektowanej dla siebie i może również, po konkursie, stosowanej w życiu. Można bowiem pieczętować nią i listy, wróć, kto teraz pisze na papierze, i oznakować księgozbiór w miejsce ekslibrisu, czy, jak chińscy artyści, „podpisywać” własne prace. A nawet umieścić na koszulce.
Dlaczego napisałem, że temat trudny i wymagający wysiłku, również intelektualnego? Bo jak w wielu dziedzinach projektowania, tak i tu są pewne kanony które wypada znać, nawet jeśli chce się je łamać, a może tym bardziej. Jednym z nich jest stosowanie w tekście, na otoku, łaciny. Język to co prawda coraz mniej znany, sam mam z nim kłopot, ale, co by nie mówić, „sigillum…” brzmi dużo lepiej niż „pieczątka…”.
Biorąc udział w tym książkursie tworzysz coś użytecznego, dla siebie :) No to do roboty Panie i Panowie dizajnerzy.
Jak zostać dizajnerem?
29 marca 2012Tym razem dwugłos, międzypokoleniowy, o nowej książce Wydawnictwa Karakter – „Jak zostać dizajnerem i nie stracić duszy”, autor Adrian Shaughessy, ze słowem wstępnym Stefana Sagmeistera.

Stron: 176
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Format: 190 x 230
Cena (u wydawcy) 39 zł
Na stronie wydawnictwa możemy przeczytać taką oto zachętę:
A co można powiedzieć po przeczytaniu? Na początek opinia, o książce, Bartłomieja Ferusia:
Jako stosunkowo młody stażem (i wiekiem) projektant grafik bardzo żałuję, że ten tytuł nie ukazał się wcześniej w Polsce. Zapoznanie się z „Jak zostać dizajnerem” na progu rozpoczęcia pracy zawodowej, pozwoliłaby mi uniknąć błędów popełnianych przez początkujących grafików, a zarazem wielu nieprzyjemnych sytuacji wynikających z tychże i bynajmniej nie chodzi tu kwestie warsztatu. „Jak zostać dizajnerem” traktuje bowiem o wszystkich tych aspektach, których nie uczą w szkołach projektowania, ani o których nie pisze się w branżowej prasie. Mowa tu o wszystkich „pozaprojektowych” aspektach projektowania graficznego; Jak znaleźć pierwszą pracę, jak najlepiej „sprzedać się” dyrektorom artystycznym studiów projektowych albo też jak założyć własne czy skąd brać zlecenia. Co prawda nie znajdziemy tu jednak jednoznacznych odpowiedzi na te pytania. Zamiast sztywnych reguł otrzymujemy mnóstwo cennych porad i wskazówek od wieloletniego praktyka-samouka, wynikających zarówno z jego bogatego doświadczenia, długiej obserwacji branży i własnych przemyśleń (bardzo często w wyniku popełnianych przez niego błędów). Uważam, że to bardzo wartościowa lektura. Wiedza zawarta na kartach „Jak zostać dizajnerem…” przyda się na pewno wielu młodym projektantom, ale sądzę też że doświadczeni „wyjadacze” projektowania graficznego znają tu cenne wskazówki. Uczymy się wszak przez całe życie :)
Czas teraz na moje własne przemyślenia, po przeczytaniu.
Czytając łapałem się, wielokrotnie, na „czytaniu własnych myśli”. Większość ze stwierdzeń Autora jest jak najbardziej prawdziwa i użyteczna, tu i teraz, mimo iż , wydawać by się mogło, realia polskie i anglosaskie są nieco inne. Bartłomiej Feruś, w swojej recenzji, podkreśla tę użytkowość, jako niewątpliwą zaletę książki, tak dla rozpoczynających zabawę w projektowanie, jak i już się tym projektowaniem parających, i ma całkowitą rację. Wszyscy znajdą tu coś dla siebie, do wykorzystania, lub przemyślenia na nowo.
Czymś, co szczególnie zapadło mi w pamięć, może z racji tego samego oglądu rzeczywistości, to obalanie mitu brandingu, jako panaceum, sprowadzenie go na ziemię i upuszczenie powietrza, jako kolejnego modnego trendu na jakiś czas. Tym to istotniejsze, im więcej pojawia się na rynku superhiperspecjalistów od tworzenia marki, w pięć minut. Marka bowiem, patrząc na historię powstawania każdej z poważniejszych, była zdobywana, w oczach klienta, latami i ciężką, mozolną pracą, jakością wyrobu, usługi i obsługi, nie wspominając o innych drobiazgach. Teraz wmawia nam się, taki trend, że markę można stworzyć, szybko, łatwo, przyjemnie. Tyle, że z tą rzeczywistą marką i jej wartościami ma to niewiele wspólnego, ot, tworzenie opakowania, skorupki, wydmuszki-pisanki, efektownej, ale pustej.
Tyle miodu, a teraz łyżeczka, mała, dziegciu. Nie podoba mi się łamanie książki, szare teksty na szarym tle, bardzo głębokie, za głębokie, wcięcia akapitowe, szerokość kolumny, za duża, sprowadzająca marginesy do minimum (nie ponotuję uwag), wcinane, na niebiesko, przypisy z nieustaloną wysokością ich numeru, na jakiej się pojawia. Mówiąc krótko – czytanie jest męczące przy takiej aergonomicznej konstrukcji, jak dla mnie, efekciarskiej i bez uzasadnienia. Wiem, że to nie wina Karakteru, tak złamany został oryginał wydania angielskiego i Autor jest z tego layoutu w pełni zadowolony, o czym zresztą wspomina w książce. Mimo to…
Polecam tę książkę z czystym sumieniem, jest to bowiem jedna z tych pozycji, jakie powinny się znaleźć w „niezbędniku” dizajnera, młodego i starego, tuż obok „Elementarza stylu w typografii” Bringhursta i Frutigera „Człowiek i jego znaki”.
design grafika książki
Tagi: Adrian Shaughessy Bartłomiej Feruś dizajn grafik Karakter książka niezbędnik
komentarze: 7

