Sąd wychowuje…

16 czerwca 2010

W lipcu ubiegłego roku opisałem sprawę Kriskaro i jego posłużenia się moim projektem do własnych celów. Była na forach ostra burza wokół sprawy, były i opinie że powinienem zrobić to po cichu, na drodze prawnej. Złożyłem więc stosowne zawiadomienie. Trochę trwała proceduralna przepychanka, prokuratur W-wy i Świnoujścia, nim sprawa trafiła do Sądu Rodzinnego. W poniedziałek odebrałem zawiadomienie o orzeczeniu Sądu Rodzinnego w sprawie. Pominę wstęp z sygnaturami, danymi etc. cytując istotę orzeczenia:

„Sąd zastosował wobec nieletniego środki wychowawcze w postaci upomnienia i zobowiązania do przestrzegania porządku prawnego, szczególnie przepisów prawa autorskiego
Postanowienie jest prawomocne.”

Sąd osądził. Bez komentarza.


międzynarodowy smród…

15 czerwca 2010

„Pożyczyli sobie” fotkę. Kto? nie, nie, nie dzieciaki neostrady, duuuża polska firma LPP, posiadająca markę Reserved. I co? ano jak to u nas „ja nie wiedziałem, ja niechcący, dam ci lizaka ok?”, zresztą lepiej poczytac komentarz Mareksego:

Prawnicy Reserved próbują amerykańską autorkę zwieść plewami, ale jak widać ona wie, co to jest odszkodowanie, a wiele osób z pl w blogu podaje jej konkretne rozwiązania, adresy, więc nawet jeśli nie wie, to szybko się dowie. Na co liczyli prawnicy Lpp?
Jest już nawet jedna propozycja lawyera z USA, więc sprawa ma szansę na międzynarodowy smród.

reszta do poczytania na Fleurdelise

…bo wszystko co w sieci to jedna rodzina,
tu się podbierze, tam się poprzycina…
lala lala lala

Noo, niezła promocja Polski…


Wstyd za shit

19 listopada 2009

Czego się nie robi dla wygranej w konkursie? Tego.


autorzy: Józef i Paweł Jęczmieńczukowie, zwycięzcy konkursu na plakat kampanii „Zielonogórzanie sprzątają po swoich pasach” w Zielonej Górze


autor: Joby Barnard, ilustracja dla firmy Howies z 2006 r

Wioletta Haręźlak, wiceprezydent Zielonej Góry:

- Nie widzę żadnego podobieństwa – żartuje. – To laureat ma teraz duży problem – dodaje po chwili.

Joby Barnard, autor ilustracji:

Mam nadzieję, że zielonogórzanin ma dobrego prawnika

Poczytaj całość na miasta.gazeta.pl, skąd zaczerpnąłem cytaty i ilustracje.


Pożyczone jabłko

1 października 2009

Jakiś czas temu, kwiecień 2008 r. pisałem o nadwrażliwości Apple związanej z własną marką. Uczulenie to nie tylko zaowocowało trwającym lata procesem z firmą beatlesów, ale i walką z Nowym Jorkiem, o podobieństwo (dalekie) znaku jego akcji GreeNYC, patrz Jabłkowa wojna. A tu ci masz, na naszym własnym, polskim podwórku są twórcy, którzy nie specjalnie widać śledzą takie głupie potyczki sądowe. Więcej, dbałość światowych firm o własne elementy identyfikacji im wisi, nie za bardzo przejmują się cudzymi prawami autorskimi i własnościowymi, ani, co ciekawe, ewentualnymi konsekwencjami finansowymi. Bywają baaardzo bolesne. Sami pchają się w necie pod nóż. Żart? ależ nie, proszę bardzo, przykład chwalenia się cudzym, jak najbardziej prawdziwy, umieszczony w portfolio firmy Quaint.

przeróbka znaku Apple

Tam było tylko dalekie podobieństwo (mowa o GreeNYC), tu zaś „pożyczka”. Ot, kreacja nożyczkami. Rzeczywiście osobliwe*.

*quaint – osobliwy, ciekawy, niezwykły, oryginalny – noooo, wszystko się zgadza…


    • Translate to:

  • Nowe

  • Archiwum

    • [-] 2010 (71)
    • [+] 2009 (109)
    • [+] 2008 (88)
    • [+] 2007 (70)
    • [+] 2006 (52)
  • Tematy

  • Tagi