biblioteka dobrze oznakowana

11 lutego 2012

Był konkurs, STGU, na projekt systemu oznakowania bibliotek. Pomysł dobry, ujednolicający oznakowanie, a właściwie mający takie założenie, bibliotek w skali kraju. Przy założeniu mobilności Kowalskiego idea takich samych oznaczeń, na to samo, słuszna. Są już wyniki, tegoż konkursu, jury konkursowego w składzie:

Michał Cierkosz – projektant, studio Diagram, współautor systemów identyfikacji m.in. Stary Browar, system identyfikacji miejskiej w Poznaniu
Magda Ponagajbo – projektantka, Mamastudio, autorka systemu identyfikacji Centrum Nauki Kopernik (red dot award 2011), członek Stowarzyszenia Twórców Grafiki Użytkowej
prof. Roman Duszek – projektant, autor systemu identyfikacji metra w Warszawie, członek Stowarzyszenia Twórców Grafiki Użytkowej
Jerzy Porębski– projektant, Towarzystwo Projektowe, współautor systemów identyfikacji miejskiej w Warszawie
Magdalena Balicka – Fundacja Rozwoju Społeczeństwa Informacyjnego
Piotr Jankowski – Dyrektor Biblioteki Publicznej w Dzielnicy Ursus m. st. Warszawy, Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich
Karol Langie – architekt, członek SARP, współautor partycypacyjnej metody projektowania bibliotek, współautor poradnika „Biblioteka. Małe pomysły na wielkie zmiany”
Agata Czarnota-Bajorek – Dyrektor Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Wieliczce
Dawid Korzekwa – projektant, prezes Stowarzyszenia Twórców Grafiki Użytkowej, wykładowca ASP w Katowicach

wybrało propozycję Motorstudio z Krakowa.

Poniżej prezentacja części zwycięskiego projektu, prezentowana za stroną STGU, gdzie można obejrzeć więcej detali i 2 projekty kontrkandydatów.

logo systemu oznakowania bibliotek, autor Motorstudiologo systemu oznakowania bibliotek, wersje znaku, autor Motorstudiosystem oznakowania bibliotek, oznakowanie wewnętrzne, autor Motorstudiosystem oznakowania bibliotek, layouty, autor Motorstudio

Dobry znak i cała identyfikacja. Gratulacje dla Motorstudio.

Tak przy okazji, tego konkursu, i niejako na marginesie, zastanawiam się nad szansą wprowadzenia tego opracowania w całym kraju. Z jednej strony pomysł świetny i pozwalający wyróżnić biblioteki, Z drugiej strony z kolei mizeria funduszy jakimi biblioteki dysponują. A skoro fundusze mizerne, finansowanie przez gminy, to pojawia się i inne zagrożenie, moim zdaniem. Otóż w gminach pomału rodzi się poczucie własności, a co za tym idzie poczucie potrzeby znakowania tej własności znakiem właściciela, czyli gminy. No i tu może być klops mały, bo ten znak, bibliotek,jest ponad właścicielski, a co jeśli gminy itp. będą preferowały znakowanie znakiem urzędowym – herbem?

To zresztą szerszy problem współistnienia różnych systemów znaków, wchodzących sobie w paradę czasami i rzadko dającymi się spójnie powiązać. O problemach z niezrozumieniem co herb, co logo miejskie/gminne pisałem. Teraz mamy ten system oznakowania bibliotek, bardzo dobry z punktu widzenia czytelności i jednolitości na dużym obszarze, świetny dla jednolitej, właścicielsko, struktury, na przykład państwa, ale jednocześnie system z dużym ograniczeniem, z racji rozdrobnienia tej struktury, która ma się nim posługiwać, jej kadencyjnego czasem widzenia tożsamości miejsca, zatem system zdany na dobre chęci samorządowców, a i ich „misie”. A to już poważne zagrożenie dla systemu, bo powiązane z jego finansową szansą wprowadzenia.

Jest też i inne, nie mniej istotne zagrożenie – znaki własne bibliotek. Tak się bowiem składa, że to nie jest nieoznakowana zupełnie pustynia, a wręcz przeciwnie. Znaków mnóstwo, jakości na ogół marnej, ale, jak zwykle „ale” waży, czy mając własne, na które wysupłały fundusze, może niewielkie, jednak oszczędzone kosztem innym, zakupu książek, więc czy mając własne zechcą raz kolejny znakować się obcym znakiem, odzierającym je z tej indywidualności?

A jeśli system założony na współwystępowanie? ano wątpię, by takie założenie było i dało się bezkolizyjnie, to współwystępowanie, opanować. Sądzę, że czas już także dojrzał na szerszą dyskusję, nad stanem tego nakładania, zazębiania, przeszkadzania i wykluczania różnych oznakowań właścicielskich, zaczynając od państwowych a na samorządowych kończąc. Bo to nie tylko kwestia oznakowania struktur państwa, ale i spójnego, w miarę, nie mnogiego, klarownego współwystępowania znaków w obszarze styku z przeciętnym Kowalskim.

Widzę zagrożenia, a jednak kciuki trzymam, za powodzenie akcji. Niemożliwe czasem zapomina, że jest niemożliwe, i przypadkiem, niechcący, na złość, staje się możliwe. Oby.

PS nasunęło mi się pytanie, do STGU, jako zleceniodawcy i już właściciela systemu, czy to pro publico bono, dla bibliotek, czy komercyjnie będzie udostępniane?


 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy