Białostocka zadyma

30 stycznia 2011

Ostatni hit podniecania się podobnym znakiem, oczywiście ogłoszonym od ręki plagiatem, to wyłonione w drodze konkursu logo Białostockiego Parku Naukowo-Technologicznego, autorstwa tandemu Agnieszka Kulesza i Agnieszka Dakowicz (górne)

Jak zwykle zadyma i ciężkie oskarżenia, a organizator analizuje sytuację prawną. Podobne do znaku autorstwa Pentagramu (dolne) jest i nie ma co z tym dyskutować, ale czy podobne to natychmiast plagiat? Plagiat jak wynika z definicji to to samo, tyle że podpisane cudzym nazwiskiem. Podobne zaś może być wiele znaków i nie koniecznie nawet wzajemnie inspirowanych. Oba powyższe podobne są, bo oba odnoszące się w inspiracji do tego samego zjawiska nakładania się fal, co widać, co prawda do góry nogami, na poniższym rysunku.

fala kulista

Po prostu użycie  najprostszych form i odwołanie do tego samego źródła inspiracji zawsze takie niebezpieczeństwo podobności sprowadza. Podnoszone zarzuty iż nie sprawdziły, autorki znaku, w necie, też są nie do końca właściwe. Bo po pierwsze nie każdy musi, mimo sprawdzania w Google, trafić akurat na ten podobny, a 2. podobny nie oznacza zamykający drogę naszemu pomysłowy. W obu bowiem wypadkach przy użyciu tego samego zjawiska sprzedawane są nieco inne idee. I nic w tym obrazoburczego, cała historia sztuki  i projektowania usiana jest gęsto podobnymi motywami, podobnymi rozwiązaniami i ideami, a nawet braniem się z premedytacją za dokładnie ten sam temat. Więcej, cała edukacja projektowania opiera się na odtwarzaniu istniejących rzeczy, tak było i jest z malarstwem – by złapać technikę i styl, tak jest i obecnie przy zadaniach odtwarzania w programach wektorowych istniejących znaków np. Coca-Coli, Fiata i wielu innych.

Przy okazji tej kolejnej zadymy pod nośnym hasłem plagiat naszła mnie pewna refleksja, dotycząca kształtu. Otóż w wywołanej sytuacji mamy podobieństwo kształtu bardzo prostego, choć nie identyczność.

Z drugiej strony kształt skomplikowany też nie jest wolny od możliwego zarzutu  inspirowania się, tym bardziej jeśli pochodzi z tego samego obszaru działań firm jak np bankowość.

Lub inny przykład, bardziej podchodzący i „jednoznaczny”

Łatwo odnajdziemy, z racji wykształconych kalek pamięciowych, ową podobność, choć podobność na wielu płaszczyznach przecież rozpatrywana – idei, stylu, koloru, symboliki, rysunku, wcale nią być nie musi. Tak samo przecież, na  bazie kalek pamięciowych, testuje się skojarzeniowo nowe projekty, o kształtach jeszcze nie znanych testerom a już mogących przywołwać skojarzenia podobieństwa do tego czy owego kształtu.

A co jeśli kształt prostej formy jest identyczny? Ano teoretycznie rejwach powinien być jeszcze większy. Powinien a nie jest. Dziwne. Bo oto mamy kształt najprostszy – pojedyncze wypełnione koło. I co? ano nic, a mnogość tego powielonego bytu jest duża. Mówię tu wyłącznie o pojedynczej, niczym, poza kolorem, nie skażonej formie owego wypełnionego koła, punnktu czy kropki (ale nie w znaczeniu znaku interpunkcji). Przykład? a proszę bardzo,prosto spod palca, żeby specjalnie nie szukać

To akurat żaden ewenement, to samo dzieje się z kwadratem i trójkątem równobocznym. Zastanawialiście się dlaczego? dlaczego nikt nie robi rabanu o plagiat?


 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy