Idzie Nowy i nowe

16 października 2008

Nowy teatr Nowy Teatr, w Warszawie, zaprezentował swoją identyfikację autorstwa Jakuba de Barbaro. Rzecz ciekawa z dwu powodów: 1. teatr jeszcze nie ma siedziby, którą będzie hala warsztatowa MPO z 1927 roku, wpisana do rejestru zabytków. 2 Wkracza oto coraz śmielej, również u nas, stosowanie zmienności kształtu logo. Zapewne będzie takich prób więcej i, jak podejrzewam, mniej przemyślanych, niż ta dla teatru, a bardziej powierzchownego naśladownictwa trendu.

Nowy Teatr logo

Proste 3 kółka, nawet banalne rzec można, ale realizacja przemyślana. Podoba mi się i zamiast wyjaśniać oddam głos autorowi. Warto poczytać co ma do powiedzenia o swojej koncepcji (cytaty* pochodzą z dyskusji na GL):

„ten teatr to nie tylko teatr to właściwie melanż wszystkich dyscyplin artystycznych – muzyki, sztuk wizualnych, literatury, architektury, kina, często filozofii, historii, fotografii, teatru też… itd… to właściwie miejsce, centrum w którym te wszystkie wątki krzyżują nakładają na siebie i miksują… Jeden konkretny niezmienny kształt jakoś by to zabił zamknął i określił… nawet abstrakcyjny… dla mnie trzonem raczej niż sam kształt jest samo przenikanie i zmiany

– w druku nie ma problemów – kolory wychodzą mocne, czyste i wyraźne nawet na kiepskim papierze… C100 M100 Y100

-co do podobieństwa – jasne – pewnie jest więcej przykładów kółek, które na siebie nachodzą, mi to jakoś nie do końca przeszkadza, bo chciałem mieć bardzo prostą prawie banalną formę, która będzie żyć czymś innym niż kształtem, dlatego te kółka raz są takie, a raz inne, tzn jest X wariacji tego logo, zbiór otwarty.”

Nowy Teatr - mutacje  logo

Z drugą częścią wypowiedzi Jakuba trudno się nie zgodzić, choć i polemizować można.

„I jeszcze dodam że ja czasami myślę że logo jest trochę jak twarz. Nie jest tak że wraz ze zmianą wyrazu twarzy tracimy naszą tożsamość, a dla tych z zewnątrz często to mimika buduje naszą osobowość. Twarz przestaje się ruszać jak już jest po wszystkim. Zawiało niepotrzebnie jakąś filozofią, ale jest coś dziwnego w tym jak wszyscy się przyzwyczaili do sztywnych logotypów. Mi się wydaje że to trochę wynika z niskich budżetów gdzie nie ma miejsca na wariacje a trochę ze strachu że wariacja osłabi, rozmyje wizerunek. Wiadomo że są firmy które potrzebują mieć stabilne, niezmienne logo – może banki, może firmy ubezpieczeniowe ale też niekoniecznie. To pewnie amplituda zmian określa różnice między logo schizofrenicznym a sztywniakiem. Wierze w te rozwiązania po środku. przecież nawet te sztywne logotypy się zmieniają – może różnice nie są wielkie ale wersje kolorystyczne, zmiany układów typografii nadaje takie drżenie. Sztywne kształty uwielbiam ale teraz dla mnie ciekawszy jest ten dynamiczny level.”

Moim zdaniem, odnosząc się do tych ruchomych i sztywniaków, jak nazwał to Jakub, kwestia podstawowa nie leży w tym czy to się rusza/nie rusza, a w przemyślanej koncepcji wyjściowej, i takimż przemyślanym stosowaniu. Jeżeli tej koncepcji brak, to nie pomoże ani ruch, ani przyśpiewki. Swoją drogą ciekawe ilu znajdzie Jakub naśladowców, dla samego pomysłu ruchu w logo.

Inne realizacje Jakuba de Barbaro znajdziesz tu.

*cytaty i fotki zostały wykorzystane za zgodą autora.


 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy