o „Tożsamości” raz jeszcze

30 stycznia 2013

O  przedstawionej przeze mnie parę dni temu książce „Tożsamość wizualna. Znak, system, wizerunek”, tym razem bardziej merytorycznie co do zawartości, głos zabrał Jan Tyliszczak, podsyłając swoją jej ocenę. Zapraszam więc do lektury.

Jan Tyliszczak
Książkę zamówiłem z nadzieją

Książkę zamówiłem z nadzieją, że wreszcie znajdę jasny i porządkujący wykład o tożsamości wizualnej. Niestety, już początkowe strony spowodowały, że ta nadzieja mnie opuściła. Szczególnie, gdy przeczytałem wyjaśnienia autorów co jest znakiem, co symbolem a co logo.

Pogubiłem się w tych wyjaśnieniach i dochodzę do wniosku, że wg autorów istnieje jakaś grupa znaków, które możemy określać jako logo, a innym to określenie nie przysługuje. Jak odróżnić te znaki niestety nie wskazano. To był pierwszy sygnał. A przecież Szanowni autorzy powinniście wiedzieć i jasno przedstawić pogląd, że logo to w naszych warunkach potoczne określenie każdej formy znaku graficznego. Nie ma specyficznej grupy znaków zwanych logo. Niestety takiego zastrzeżenia nie poczyniono, co dalej spowodowało kolejne niejasności . Np. tytuł rozdziału „Logo jako rdzeń systemu tożsamości wizualnej”.

Sporo miejsca, i słusznie, poświęcają autorzy zawartości Księgi Znaku. Ale jakość tego wykładu momentami zniechęca. Przykład str. 55  (cyt.) „ Jego [ tj. katalogu znaku – przyp. J.T.] podstawowym zrębem jest standaryzacja logo […]”. O co chodzi?

Piszą autorzy, co powinien zawierać Katalog znaku i w zasadzie zgoda. Ale po kiego diabła umieszczać tam karty „modyfikacje zabronione”. Czy jest ktoś w stanie wszystkie te deformacje przewidzieć? Jeśli Katalog będzie miał solidnie opracowaną część opisową, tam należy te przestrogi czy obawy zaprezentować, obok takich treści jak objaśnienie co to jest Księga, w jakim celu została opracowana, jak należy z niej korzystać itp.

System identyfikacji wizualnej” to tytuł największej części książki. Słusznie, że zagadnieniu nadano taką rangę, bo nie jest proste a „znawców”  sporo.  Mam jednak żal do autorów, że prześlizgnęli się po najważniejszym, czyli co to jest ta identyfikacja? Jak ją opracować? Jak zarządzać? A tu właśnie tkwi istota sprawy. Sądzę, że uznano za wystarczającą uproszczoną definicję wg której identyfikacja wizualna / firmowa  to zbiór oznakowania danej firmy. To błąd. Nie wprowadza więc książka w skomplikowanie identyfikacji wizualnej, jako procesu komunikacyjnego, lecz pozostaje na poziomie katalogu, jako zbioru projektów przyszłej tożsamości wizualnej. A to stanowczo za mało, jeśli chodzi o budowę systemu identyfikacji wizualnej.

Zupełnie niezrozumiałym jest w tej sytuacji określanie Księgi znaku ,w wersji jaką proponują, mianem Systemu Identyfikacji Wizualnej. Żeby tak można było Księgę nazwać opracowanie winno zawierać opis idei projektu wizualnego (rysunki to niepełna ilustracja tej idei), opis dotychczasowej tożsamości wizualnej ze wskazaniem jej zmian,określenie sposobów ich uzyskiwania itp. Systemu identyfikacji wizualnej powinien także zawierać projekt komunikacyjny, czyli jak to robić.  Te treści powinny być uzupełnione o słownik stosowanych pojęć (bo bałagan tu spory), projekty niektórych wdrożeń, projekt zarządzania zmianami tożsamości wizualnej itd. To część opisowa projektuje zmiany a nie część ilustracyjna. Czyżby autorzy nie zdawali sobie z tego sprawy?

Są też pozytywy książki. Najważniejszy, że to jedno z nielicznych na naszym rynku opracowań z obszaru tożsamości wizualnej. I to się liczy.


trzech rozmowa o znakach

6 września 2012

Razem z Janem Tyliszczakiem i gospodarzem audycji Piotrem Wilczkowskim miałem przyjemność porozmawiać przez godzinę o znakach, skrótach, myśleniu i oczywiście orle.. Jak ktoś ma ochotę posłuchać tej wczorajszo wieczornej audycji Piotra  „Zmowy, rozmowy, namowy”, w radiu Wnet, to zamieszczam link.

„Zmowy rozmowy namowy” audycja dziesiąta


 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy