Szkice ołówkiem

9 września 2006

Dostałem miły mail na temat moich tekstów. Jedno zdanie przytoczę, bo wydaje mi się dość znamienne – Pisze Pan w swoich materiałach i na forum o konieczności szkicowania i to ołówkiem, a przecież zamiast ołówka można równie dobrze robić taki szkic od razu na kompie. Rozmowy, o tym upieraniu się przy szkicowaniu ołówkiem, miewam także w realu. Nieporozumienie polega na tym, ze ołówek wymusza inny sposób myślenia, czasami wymusza je w ogóle. Wymusza skoncentrowanie na idei a nie techniczności szkicu. Łatwość komputerowych przekształceń prowadzi bowiem do oczekiwań że komputer nam coś podpowie, coś „wymyśli” i nam się to spodoba.

Konkretyzowanie pomysłu w postaci szkicu, ołówkiem, długopisem czy jakimkolwiek innym pisadłem, pozwala na nieskrępowane przetwarzanie idei, jaką opracowujemy, przy w pełni uwolnionej wyobraźni. Szkic robiony bezpośrednio na komputerze ogranicza nas do konkretnych i sztywnych kształtów, do konkretnych odwołań np. kroju pisma itp. Wyobraźnia jest ograniczona możliwościami programu i skoncentrowana na ich wykorzystaniu. Podpowiada nam jedynie możliwości wielowariantowego przekształcania i modyfikowania tego pierwszego szkicu – prowadzi to do skupienia uwagi na kolejnych mutacjach kształtu, koloru, wielkości… a może jeszcze tak, a może z cieniem, może wygiąć… w efekcie zdajemy się nie na własną wyobraźnię, a możliwościach jakimi dysponuje program, tracąc z oczu samą ideę znaku. Rysowanie po raz n-ty szkicu odręcznego pozwala dostrzec inne wymiary i możliwości obrazowania, niuanse, ktore są zbędne lub te które należy uwypuklić.

Rysowanie na komputerze zmusza do koncentracji w zupełnie innym obszarze – technicznej obróbki, zmierzając wprost, po wielokrotnych przekształceniach i odkształceniach, ku projektowi ostatecznemu ładnego graficznie znaku. Ładnego a nie dobrego.

Szkiców ołówkowych, o diametralnie różnych podejściach do tematu, możemy wykonać 20, 100, a nawet więcej. Na komputerze taką ilość osiągamy poprzez n-te warianty zaledwie 2-3 szkiców, tak wiec idziemy dość wąskim kanałem myślowym, w którym nie ma miejsca na zbyt radykalne odstępstwo od pierwotnie obranej linii. Mamy więc wybór ograniczony i nieco wypaczony. Faza rysunkowa dająca możliwość różnorodności podejścia do tematu daje też możliwość wybóru kilku najlepszych zobrazowań idei z wielości, te zaś przetworzone na wersję komputerową pozwalają na dalsze wielorakie wariantowanie. Próbując robić to samo na komputerze jesteśmy ubożsi, już na starcie, o tę możliwość wyboru z różnorodności rysunkowej, skoncentrowanej na jak najlepszym przekazie samej idei znaku. Jesteśmy o jeden krok dalej i postępujemy tak, jakby te 2-3 szkice były rzeczywistym wyborem najlepszego przekazu. Dopracowujemy więc szczegóły, byc może błednego, przekazu jaki znajdzie się w znaku. To co mogliśmy wyeliminować w fazie rysunku odręcznego na ogół umyka w czasie pracy na komputerze.

Szkice ołówkowe to nie jest wymysł akurat projektanta znaku, takie szkice, czasami w w wielkich ilościach, powstają przy kazdym projektowaniu – od sylwetek samochodów po szczoteczki do zębów. Wszędzie faza szkiców pozwala na wielorakość obrazowania tej samej idei, wielorakość podejścia do kształtu, akcentowania funkcji czy polepszania formy. Pozwala na wstępne eliminowanie nietrafionych przekazów czy wad konstrukcyjnych.

Nie twierdzę, że takie szkice odręczne musi oglądać klient. To faza raczej dla samego projektanta. Choć można posiłkować się nimi efektywnie przy kontaktach i omawianiu projektu z klientem. Jan Landsman prezentuje i omawia takie podejście, na swoim blogu, w artykule Creating a Business Logo


 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy