Czytanie chroni

1 grudnia 2011

Czytanie regulaminów wszelkiej maści konkursideł chroni przed wpadnięciem w pułapkę, a i znerwicowaniem przy okazji.

Oto dwa, aktualnie trwające, konkursy i w obu ten sam trefny zapis o prawach autorskich, wedle którego tracisz te prawa zaraz po wysyłaniu swojej pracy.

Jeden cytat z dwu regulaminów:

Z dniem przystąpienia do konkursu, uczestnik zobowiązuje się przenieść na Organizatora wszelkie autorskie prawa majątkowe do pracy konkursowej dostarczonego Organizatorowi oraz prawa do nieograniczonego korzystania i rozporządzania przez Organizatora w kraju i za granicą, na polach eksploatacji określonych w art. 50 Ustawy ….”

Toż to pozbawianie, a przynajmniej próba pozbawienia,  uczestników ich praw, nie znajdujące zresztą ani oparcia w prawie autorskim ani nie mająca żadnego uzasadnienia. Bo niby z jakiej racji mieliby te prawa majątkowe mieć do wszystkich przesłanych prac, przejmując na dodatek za friko?

Poczytajcie więc sobie dokładnie regulaminy obu konkursów:
1. konkurs na logo miasta Czechowice-Dziedzice
2. konkurs Krajowej Grupy Poręczeniowej na 2 znaki

Co ciekawe oba konkursy zaczęły się prawie w jednym czasie, dzień różnicy, i takiż mają koniec za dwa tygodnie circa. Regulaminy wyglądają jak kalka, podobne terminy typu ekspres jak i taka sama wysokość nagrody 4500 zł. Wychodzi że przy używaniu klawiszy ctrlC, ctrlV jednak wartało by nie tylko myśleć, ale i czytać.

Czytaj regulaminy, dokładnie, oszczędzisz nerwów.


Sejm nieczytelny

12 października 2010

Trochę emocjonalnie.

Dostałem mail od Kamila i… ryknąłem śmiechem. Miały być jaja, to są.

Witam,

panie Andrzeju, zaglądam regularnie na bloga i wiem, że dużo innych ludzi też Pana czyta.
Jakieś dwie godziny temu portal wp.pl podał do wiadomości informację o konkursie na logo Sejmu.

W ramach ciekawostki wysyłam link:

http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Konkurs-na-logo-Sejmu-uniewazniony,wid,12749716,wiadomosc.html?ticaid=1b0c7

Myślę, że środowisko powinno zbojkotować tego rodzaju działania, bo jeśli taki przykład idzie z góry, to nam, projektantom pozostaje chyba rozglądnąć się za innym zawodem.
Inną sprawą jest oczywiście poziom wysłanych na konkurs prac, ale zakładam, że przy 1600 zgłoszeń dałoby się z nich coś wybrać.
Bo jakoś nie wierzę, żeby wszystkie przesłane projekty były gniotami.

Pozdrawiam,
K.K.

No i dobrze pisze, że „środowisko powinno zbojkotować tego rodzaju działania”, powinno, tyle że mnie zastanawia po co się to środowisko w takie zabawy urzędnicze pakuje, nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz. Ale tu akurat mamy wolnych ludzi z wolną wolą. Gorzej z drugą stroną, czyli organizatorem, który najsampierw robi zadymę i wielkie halo, bez zastanowienia po co, na co i do czego, bo chyba wynurzenia o obrandowaniu porcelany trudno traktować poważnie, a potem mając czas na przemyślenia,  gdy akcja trwa i się rozkręca, dochodzi do wniosku że to jednak do czegoś więcej i… sru koniec zabawy.

Prezydium Sejmu zdecydowało o unieważnieniu konkursu na sejmowe logo – informuje RMF FM. Według nieoficjalnych informacji powodem decyzji, podjętej na zamkniętym posiedzeniu, była „nieczytelność zgłoszonych prac”.
Konkurs ogłosił w lutym ówczesny marszałek sejmu Bronisław Komorowski. Nadesłano ponad 1600 projektów.

(cytat z wiadomosci.wp.pl)

A co tam miało być czytelne? logotyp Sejm, czy jakaś poważniejsza idea, do której doszli organizatorzy po czasie? Pal licho. Woda spuszczona. Nie ma co płakać a wyciągać wnioski na przyszłość i nie włazić w takie konkursidła.

Refleksja 1
Agencja zrobi, będzie cacy, albo będzie afera jak z Gap, albo latawcem, czyli normalnie ino po czasie. Zastanawia mnie co innego – skąd w ogóle  i po co ten durnowaty pomysł z logo Sejmu? Rozumiem gdyby chciano robić godło, jak w Senacie, na bazie orła, i jak wypadało by tej rangi instytucji. Przykładów, jak to jest rozwiazane, nie trzeba nawet daleko szukać, wystarczy zajrzeć do sąsiada za Odrą. Bo chyba jakieś kontakty z nimi mamy i nie będzie ujmą poproszenie by pokazali, a może będzie, bo Polak wie lepiej… i będzie popularyzował Sejm logo promocyjnym. A co to atrakcja turystyczna, czy izba ustawodawcza?

Refleksja 2
od lat podnoszony jest temat kulawej „Ustawy o godle” i jakoś nikomu nie przychodzi do głowy by ją naprawić i wyprostować, zgodnie z zasadami. Księgi herbu brak, herb nazywany jest godłem, oficjalnej wersji godła (samego orła) w wersji achromatycznej nie ma, kolory specyfikowane pod tkaninę wełnianą bander itp. Lux. Wiele osób dopomina się, też jestem nieskromnie w tym gronie) a efekt i tak żaden, prowizorka rządzi. Eh…

Refleksja 3
promocja kraju jak leżała tak leży, Olins zaczął i nie dokończył, bo nie było z kim gadać. Decydenci nie zainteresowani promocją Polski. I każdy sobie rzepkę skrobie i swoja tylko działkę promuje. Eh…

Te trzy refleksje pokazują że wcale daleko od tematu Sejmowego konkursu nie odbiegamy, za to z myśleniem o urzędach państwa, w kwestii i wizerunku i znaków, biegamy jak ślepe owce po połoninie i każda sobie coś skubnie po swojemu. Żadnej myśli wiążącej wszystko do kupy, zero refleksji że to nie ino moje pole i nie moja chata z kraja, a jeden wspólny dom. Eh…

Ryba ponoć psuje się od głowy, o ile ją ma. W tym temacie mam wątpliwości czy to kogokolwiek obchodzi.

Eh… przestało mi być do śmiechu.

PS cytat za rmf24

„Pierwszy grzech konkursu polegał na tym, że w ogłoszeniu nie doprecyzowano, jakie cechy powinno mieć sejmowe logo i co miałoby ono wyrażać: czy siłę, czy rozwagę, czy też może coś jeszcze innego. W efekcie nadeszły setki amatorskich prac, z których większość budziła wyłącznie zakłopotanie.”

A sądzili ze sami profesjonaliści wyślą?

PS2  warto poczytać Krzysztofa Leskiego, na Salonie 24,  a właściwie bardziej komentarze, niektóre rozbrajają niewiedzą, jak ten niejakiego Almanzora:

„mnie, człowieka przywiązanego do tradycji, a może nie zdolnego dogonić rzeczywistości, szalenie razi zwrot „logo sejmu”.
A nie mógłbyś, trochę na przekór swoim kolegom, pisać „herb sejmu” albo „godło sejmu”?”

Mnie razi Almanzorowe pomieszanie z poplątaniem – godlo to godło, herb to herb, a logo to logo. I każde znaczy coś innego. Ale są i ciekawe głosy.


Konkurs na logo WARS ?

11 października 2006

No i mamy kolejną odsłonę słynnych konkursideł. Tym razem w wykonaniu Poważnej, tak mi się do tej pory wydawało, firmy.

Konkurs na logo firmy Wars.

Zadęcie z wielkim hukiem ogłoszone. A ja mam duuuże wątpliwości i nie idzie tu nawet o wielkość nagrody – 2000,-, choć akurat do niej bardziej pasuje słowo śmieszność

Nie idzie też o skład jury, choć przyznam równie dziwny:

– prezes Zarządu Wars SA, dyrektor naczelny Wars SA;
– członek Zarządu Wars SA, dyrektor ds. marketingu i rozwoju;
– członek Zarządu Wars SA, wybrany przez pracowników.
Jurorzy ocenią m.in.: uniwersalność i prostotę logo oraz umiejętność połączenia tradycji z nowoczesnością. Wybiorą laureatów konkursu.

Grafika projektanta, brandingowca nie ma, dość ciekawie to wygląda. Wątpliwości wzbudza też regulamin, ze stwierdzeniem w § 4, pkt 9

Po rozstrzygnięciu Konkursu nagrodzony Uczestnik zobowiązuje się niezwłocznie przenieść na Organizatora w formie pisemnej umowy, za wynagrodzeniem określony w § 6 ust. 1, wszelkie autorskie prawa majątkowe i prawa pokrewne (w tym wyłączne prawa do zezwalania na wykonywanie zależnych praw autorskich oraz przenoszenia praw nabytych na inne osoby), do pracy konkursowej dostarczonej Organizatorowi wraz z prawem do dokonywania w niej zmian oraz nieograniczonego w czasie korzystania i rozporządzania w kraju i za granicą, m.in. na polach (…)

Wytłuściłem moją wątpliwość, dla jasności. Wychodzi mi, ni mniej ni więcej, że jest to konkurs nie tyle na logo co konkurs na pomysły na logo. W takim kontekście i nagroda wydaje się jako taka. Co prawda autorzy regulaminu wspominają także o umieszczeniu hasła, nie podano jego treści i domyślam się, że dobrze byłoby jakby konkursowicz je wymyślił firmie, w ramach naturalnie tej samej nagrody.

W sumie jednak mamy do czynienia z próbą zmierzającą do zbudowania nowego wizerunku firmy . Próbą chwalebną, gdy dobrze zaplanowaną, zmierzającą do zbudowania lepszego i bardziej przystającego do otaczającej rzeczywistości image. Tylko czy aby na pewno coś zaplanowano poza tym konkursem? Pewnie nadruki na gadżetach.

Popatrzmy jednak na tę informację konkursową, jak na medialny przekaz o firmie. I co czytamy?

Firma ta od kilkudziesięciu lat świadczy usługi podróżnym w wagonach sypialnych, z miejscami do leżenia, restauracyjnych i barowych. Jej nazwa i znak są znane także za granicą.

W zestaieniu z wiedzą ogólną czytelnika o firmie – potentat, monopolista na polskim rynku, zbierajacy niezłą kasę – jawi się nawet pozytywne wyobrażenie firmy, ale w tym samym komunikacie mamy dwie informacje sugerujące coś odwrotnego. Potentat oferuje w konkursie nagrodę wielkości 2 tys. Nie przymierzając jak mała firma z Pcimia, nie obrażając miasta Pcimia i małych firm, bo potrafią dać więcej. Kwestia druga – co i rusz poważne firmy biorą się za rebranding i oglaszają to w mediach. Clou w tym ze wynajmują do tego specjalistów. A Warsu widać nie stać na specjalistów, nawet w jury. A więc potentat czy może robią bokami? Poważna firma czy niekoniecznie? Sknery czy nie potrafią szanować pracy innych? a może nie potrafią szanować poprostu siebie?

Ciekawi mnie jak będzie wyglądał ciąg dalszy – wybraliśmy ładne logo, no to budujemy wizerunek. Zapewne też pospolitym ruszeniem i zapewne też za jakiś czas usłyszymy narzekania na psucie wizerunku przez konkurencję, oby była, o psuciu samemu nikt się nie zająknie.


11 października 2006
konkurs logo
Tagi:

komentarzy 10

Konkursidła

24 czerwca 2006

Konkursy na „jakisiś” projekt graficzny, urządzane przez różnorakie instytucje, przypominają mi konkursy piękności. Tu i tam do ostrej rywalizacji startują „obiekty” różnorakie pod względem pochodzenia, wiedzy, parametrów, „ubiorów”. W jednym i drugim wypadku wynik to loteria, uśrednianie gustu publiczności i jury. W jednym i drugim wypadku preferowana jest ładność, obojętne co to słowo znaczy. I tu zaczynają się schody czyli różnice. O ile super piękność może nie mieć nic do powiedzenia, nikt tego nie zauważy, każdy wpatrzony w kształty i mrugający rzęsami uśmiech, o tyle w konkursowych projektach sama ładność nie wystarczy musi coś „powiedzieć”, a przynajmniej powinien. Taki projekt, w przeciwieństwie do zabawy w wybory super babki, ma czemuś służyć. Czemuś i komuś. Konkretnie komuś – organizatorom, i czemuś – do konkretnych posunięć promujących.

Wybór tej czy innej misski nie ma większego znaczenia, poza estetycznym, ani dla nas, ani dla naszej organizacji czy biznesu. Wybór tego czy innego projektu takie znaczenie ma, dotyka nas bezpośrednio. Wybory miss to zabawa dla ludu, wybór projektu to, być może, nasza wygrana lub klęska w walce z konkurencją. Żonie nie damy prowadzić samochodu – bo porysuje, ale małolat-amator rysujący nam po wizerunku biznesowym już nie przeszkadza. Tam znamy wartość straty, są wymierne i realne – koszty lakierowania i blacharza, tu nie mamy pojęcia o stracie – bo to klienci, którzy nie skorzystali z naszych usług i poszli do konkurencji

Kobiety mają swoisty instynkt przetwarzania i dostosowywania powszechnie dostępnych, masowych ciuchów w niepowtarzalny, własny styl ubierania się. Styl ściśle dopasowany do Niej. Instynkt poszukiwania własnej oryginalności i niepowtarzalności. Po co ten ta wtrącona refleksja? per analogiam.

Firma czy organizacja każda walczy o własną niepowtarzalność i oryginalność w oczach klienta i każda chce poprzez własny wizerunek być dobrze i długo zapamiętaną. Czy kobieta wpadłaby na pomysł zorganizowania konkursu na własny image? nie sądzę, ale wystarczy spytać. Te, które takową potrzebę odczuwają oddają się w ręce specjalistów – stylistów, krawców, fryzjerów itp by wydobyli piękno, te wszystkie najważniejsze przymioty, tonując naturalnie wady, o ile są. Proste?. Za proste dla wymyślaczy konkursów na projekt graficzny „czeguśtam”. Nikt nie wpadnie na pomysł by zaprosić do położenia skomplikowanej instalacji elektrycznej pana Stasia, który właśnie był nabył śrubokręt w drodze kupna. – No co Pan zwariował. – Toż to grozi porażeniem prądu! – On nie ma żadnej wiedzy, nie odróżnia kabla od wtyczki…. itp. itd. A pokażcie mi wymyślacza konkursu, poza konkursami zamkniętymi, tylko dla specjalistów rzecz jasna, któremu przez łepetynę przeleci choćby mgiełka, cień ulotny takiej myśli w wypadku projektu. No fakt, porażenie prądem tu nie grozi. A co tak naprawdę grozi? Niby nic. Co groziłoby kobiecie, na którą zakładamy niedobrany do jej stylu i tuszy, kolorystycznie wrzeszczący ciuch, robimy nieodpowiedni do jej urody makijaż, dodajemy wojskowe buty itp upiększamy? Nic wielkiego – klapa, ośmieszenie, karykatura – do wyboru. A miało być pięknie…

Siedzimy w czwórkę w ogródku piwnym, żar z nieba, leniwe życie za oknem, pod parasolem z kufelkiem w dłoni jakoś chłodniej i milej. Gawędzimy o niczym, czyli o życiu, jak to z kumplami „z piaskownicy”. Jaś chwali się, ze ostro ciągnie biznes i idzie coraz lepiej, śmieje się ze mnie -nie wydałem grosza na grafika. Ha ha ha. Zrobiłem parę konkursików i mam wszystkie druki i logo za circa 300,-.  Po co przepłacać u was fachowców. Ha ha ha. Mój konkurent się wysadził z logo i bulnął 10 patoli, bo ma „identyfikacje” – Jasiu to ten co zaczął rok temu? -Ta. – A ty już ile ciągniesz? – No 8 lat i nieźle przędę, nawet brykę zmieniłem, dwa lata temu. – Jasiu a jak wyglądasz w branży, jesteś nadal pierwszy? – No nieee, byłem, ale… Jasiowi rzednie mina i zaczyna się monolog o złośliwości losu – ten … dopiero zaczął, a już ma 1 miejsce, klientów mi zabiera …. itd. itp. Złośliwość losu? hmm…

Siadamy i piszemy, spod dużego palca, tak – Konkurs na znak promujący/firmy/serwisu …. nagroda… /im mniej tym lepiej, dla naszej kasy/ i wioooo do sieci, do gazety albo na słup. Kto żyw siada i projektuje, szkicuje, gryzmoli i nadsyła, nadsyła aby dorwać tę nagrodę. Kto żyw z wyjątkiem tych co powinni, czyli specjalistów. No ale „no problem” w komisji też ich nie będzie. Bywają a jakże kryteria dodatkowe np. tylko zamieszkali u nas, albo tylko od lat 18, tylko dla posiadających kota itp duperele. Ciekawe, nigdy nie spotkałem zastrzeżenia „tylko profesjonaliści mile widziani”. No, ale tu akurat nie dziwota, ogłaszający konkurs dokładnie wie, że suma nagrody jest żenująca. Wyniki? w większości podobne do nagrody.

Tytułowe konkursidła, czyli konkursowe sidła, są niby dla frajerów – za małe pieniądze duży efekt, usidlają jednak, na ogół, organizatorów -bez efektu i długo.


 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy