myślałem że żartują

19 kwietnia 2013

Ilość idiotyzmów na metr kwadratowy ostatnio przybrała, nadeszła wiosna.

Najpierw błysnęli posłowie Palikota i SLD rozliczając Jezusa z cudów.

„[…] nauczanie na religii o cudzie Jezusa – rozmnożeniu chleba i ryb – jest groźne. Dlaczego? Bo, uważają, przyjęcie takiego daru to nieopodatkowany przychód. A cud z przemienieniem wody w wino? Rzekomo promuje nielegalne wytwarzanie alkoholu. Chodzenie po wodzie? Bo dzieci mogą chcieć naśladować Jezusa i się utopić.”

Chore. Kolejny poseł zabrał się za rugowanie Krzyżaków Sienkiewicza, z lektur szkolnych, bo „mogą skłaniać młodzież do stosowania przemocy”. A niby co te dzieci oglądają, jak nie jatki, w TV i grach? Tam nie trzeba rugować?

Postanowili przebić głupotą jakieś dno?

Ale przepełnienie czary przyszło z innej strony, mówiąc szczerze myślałem, że to żart. Co prawda dawno po prima aprilisie, ale niektórzy miewają spóźniony zapłon. A jednak, to nie był żart, raczej zagrywka poniżej pasa.

Zakłady odzieżowe Próchnik SA zmieniły, po raz kolejny, swoją identyfikację. Było tak: w 1948 r. upaństwowiono łódzką wytwórnię odzieży należącą do spółki E. Martin, N. Norenberg, A. Krauze, działającą w czasie II wojny światowej, i stworzono Zakłady Przemysłu Odzieżowego im. dr. Adama Próchnika. Spółka działała prężnie i po transformacji,przekształciła się w 1991 roku w spółkę akcyjną i,  jak wiele zakładów, uprościła nazwę stając się po prostu „Próchnik SA”, bez żadnego „imienia”, czyli patrona.

stare logo Próchnik SA

A teraz ma być tak:

nowe logo Próchnik SA

Z Krzyżem Walecznych w logo, w charakterze znaku diakrytycznego i ozdóbki. Horrendum, ale o krzyżu będzie dalej.

Teraz bowiem postanowiły wykorzystać patrona spółki, tak mówi o nim Rafał Bauer, prezes Próchnik SA, cytaty za retailnet.pl:

„Nieślubny syn Ignacego Daszyńskiego i zasymilowanej Żydówki, wychowany w etosie Organizacji Bojowej PPS, zapalony konspirator, którego strzelać i rzucać bomby uczyli między innymi Piłsudski i Sikorski, student historii, ale również oficer z dobrą kartą frontową na patrona nadawał się jak ulał. Z dzisiejszej perspektywy jego lewicowe przekonania to nic innego jak wierność idei i pragnienie realizacji tych zdobyczy socjalnych, które stanowią dzisiaj standard relacji społecznych. Ludzie, którzy go znali, wspominali zazwyczaj wielkiego społecznika, człowieka w pełni oddanego pracy na rzecz innych, który przywilejów i fruktów dla siebie nie łaknął praktycznie wcale. W Polsce nie brak nam bohaterów ani wzorów do naśladowania. Ale nie każdy z nich jest patronem słynnej odzieżowej spółki – pisze dalej Rafał Bauer.”

Bo to w końcu mamy czasy konspiry, rzucania i strzelania. Panie Prezesie trochę się Pan zapędził w to patriotyczne zadęcie, robiąc przy okazji rzeczy niestosowne. Dalej mamy kolejny etosowy argument na podobną nutę, bo przecież jak przeginać, to na maksa:

„Kolekcja Próchnika na wiosnę/lato 2013 inspirowana jest historią Mieczysława Słowikowskiego pseudonim „Rygor”, konspiratora, szefa ekspozytury polskiego wywiadu w Afryce Północnej i pierwowzoru postaci Victora Laszlo znanej z kultowego filmu „Casablanca”.”

Żart? No to proszę, zrzuty nowej strony firmowej Próchnik SA  http://prochnik.pl/

strona firmowa Próchnik SAstrona firmowa Próchnik SA 2strona firmowa Próchnik SA 3

Pojawia się też proste pytanie – jak właściwie spółka się nazywa? „Próchnik SA” czy zgodnie z tym co w logo „Adam Feliks Próchnik”? Czy należy rozumieć, że będzie zmiana nazwy spółki giełdowej? Czy, patrząc szerzej, spółka giełdowa może wprowadzać akcjonariuszy w błąd manewrując nazwą i dopisując do niej dowolnie cokolwiek?

Zastanawiam się jednak czy firma ma prawo używać Krzyża Walecznych w logo i czemu akurat Krzyż Walecznych sobie upatrzyli? toż cytujac Wiki:

„Był odznaczony Krzyżem Niepodległości, trzykrotnie Krzyżem Walecznych, pośmiertnie Orderem Krzyża Grunwaldu 1 kl, Krzyżem POW oraz Krzyżem Obrony Lwowa.”

Wybór jak widać był spory. Ale wracając do Krzyża Walecznych. Ustanowiony został dnia 11-go sierpnia 1920 roku Rozporządzeniem Rady Obrony Państwa:

Art. 1. Ustanawia się celem nagradzania czynów męstwa i odwagi, wykazanych w boju, odznakę wojskową pod nazwą „Krzyż Walecznych”.”

Przypomnijmy że Adam Próchnik był nim odznaczony trzykrotnie. Adam Próchnik nie zakłady im. Próchnika. I tu pojawia się pierwsza nazwijmy to wątpliwość – czy można wziąć, po prostu , cudze odznaczenie i przypisać je sobie? Toż to zwykła kradzież, moim zdaniem, a co najmniej nadużycie. Sprawa druga – takie postępowanie jest zwyczajną deprecjacją tego odznaczenia, sprowadzenie go do straganiarskiej ozdóbki.

Wątpliwości za to nie ma prawo patentowe – Prawo własności przemysłowej z dn. 30.06.2000 stanowi w art. 131 min.: http://www.arslege.pl/przeslanki-negatywne-udzielenia-praw-ochronnych-na-oznaczenia-c-d-/k274/a24439/

1. Nie udziela się praw ochronnych na oznaczenia:
1) których używanie narusza prawa osobiste lub majątkowe osób trzecich;

2) zawierają nazwę lub skrót nazwy Rzeczypospolitej Polskiej bądź jej symbole (godło, barwy lub hymn), nazwy lub herby polskich województw, miast lub miejscowości, znaki sił zbrojnych, organizacji paramilitarnych lub sił porządkowych, reprodukcje polskich orderów, odznaczeń lub odznak honorowych, odznak lub oznak wojskowych bądź innych oficjalnych lub powszechnie używanych odznaczeń i odznak, w szczególności administracji rządowej czy samorządu terytorialnego albo organizacji społecznych działających w ważnym interesie publicznym, gdy obszar działania tych organizacji obejmuje cały kraj lub znaczną jego część, jeżeli zgłaszający nie wykaże się uprawnieniem, w szczególności zezwoleniem właściwego organu Państwa albo zgodą organizacji, na używanie oznaczenia w obrocie;

5) zawierają elementy będące symbolami, w szczególności o charakterze religijnym, patriotycznym lub kulturowym, których używanie obrażałoby uczucia religijne, patriotyczne lub tradycję narodową;”

Czepiam się? Co prawda w pierwszych reakcjach na fejsie pytano czy to  żart, trudno się dziwić niedowierzaniu, to jednak dalsze komentarze  już nie pozostawiały raczej suchej nitki na pomysłodawcach tego „genialnego” rebrandingu. Poniżej 3 komentarze , 3 różnych osób, które zapytałem co o tej sprawie sądzą :

Danuta Bierzańska, dziennikarka

„To jaja jakieś są i ten krzyż walecznych w klapach tych wymuskanych garniturków… Ani chybi ktoś zwariował w Próchniku! Czy oni wszyscy aby dobrze przeczytali bio Próchnika??? Jeśli tak, i jeśli zrobili to świadomie, to naprawdę gratuluję wyobraźni. Teraz czekam aż młodzi patrioci o socjalistycznych zapędach rzucą się w kolejki do sklepów, aby wydać resztki oszczędności na te garnitury… Nie chcę wiedzieć ile kasy wzięła ich agencja PR-owska.”

Rene Wawrzkiewicz, projektant, członek STGU

„Dość ryzykowne i kuriozalne połączenie symbolu walki zbrojnej z brandem odzieżowym i lifestylowym, świadczące o oderwaniu ludzi pracujących w dużych firmach od rzeczywistości oraz historii plus braku odpowiedzialności projektantów, którzy to zrobili”

Krzysztof J. Guzek, heraldyk

„To już paranoja i wszelki brak szacunku do historii i tradycji – bo gdzie Rzym a gdzie Krym ?! Skomentuję prafrazą Michnika: „Odpierdolcie się od bojowych odznaczeń !” To nie jest wisiorek do jakichkolwiek łachów !!! „

A kurs akcji Próchnika na giełdzie w dół, pewnie nie ze względu na logo, ale znamienne. Jeśli ta zmiana identyfikacji ma być kołem ratunkowym, to obawiam się, że to koło odlane z ołowiu i raczej pociągnie w dół przy takim myśleniu.

Tak na marginesie, przy okazji przywołanego wyżej Prawa własności przemysłowej, polecam poczytanie dokładne art 131 ust.2 wszelkiej maści przedsiębiorcom ładującym w swoje znaki herby ziemskie. Chcecie mieć kłopot? To będziecie mieli, bo ochrony znaku nie otrzymacie żadnej.


Quo vadis…

3 października 2011

Po wrześniowej przerwie, na podładowanie akumulatorów bez netu i komórki, czas na temat poważniejszy, a mało znany, to i wart przypomnienia. Wracamy więc do orła wojskowego, emblematu Ministerstwa Obrony Narodowej, i po raz kolejny na łamach mojego bloga Krzysztof J. Guzek, który w latach 1992-1994 brał udział w pracach tzw. II Zespołu Ekspertów MON ds. opracowania przepisów wykonawczych do ustawy z 1993 r. „O znakach Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej”. A przy okazji pojawi się pewna ciekawostka.

Krzysztof J. Guzek
Quo vadis, Wojsko Polskie, quo vadis ?!

Trwa radosna i niczym nieskrępowana tfu-rczość w dziedzinie logomanii. Przez internetowe witryny niczym niegdyś meandrami Narew przewijają się prześmiewcze teksty o cudacznych znakach graficznych na wyrost zwanych „logo”, a z pojęciem tym nie mającymi nic wspólnego. Zagadnienia semantyki w tym zakresie w niezwykle syntetyczny sposób ujął p. Leszek Salomon; warto zatem tamże zajrzeć do linku trochę o ….

Tymczasem fajno jest – i basta ! Wśród owych logosów niewątpliwie królują ministerialne wypociny. By wspomnieć w tym miejscu kuriozalnego orzełka Ministerstwa Gospodarki alw orla tragedia w wersji „low visibility” alw molestowanie orła.

nowe logo Ministerstwa Gospodarki

Jednakże prześmiewcy, nota bene doskonali fachowcy w branży identyfikacji wizualnej, bezpodstawnie czepiają się jednego „logo” – które „logiem” wcale nie jest ! To emblemat Ministerstwa Obrony Narodowej, nie mający nic wspólnego z anarchistyczną logomanią.

Orzeł (?) Ministerstwa Obrony Narodowej [źródło: Monitor Polski, Nr 14 z 1996 r. – egz. w zbiorach KJG]

Cofnijmy się zatem nieco do historii, gdyż emblemat MON-u to prawdziwy raróg wśród współczesnych, ministerialnych bohomazów.

Twórcy ustawy z 1919 r. o godłach i barwach Rzeczypospolitej Polskiej przewidzieli możliwość posługiwania się przez ministerstwa własną, specyficzną symboliką – zapewne w trosce o ochronę herbu Orła Białego, godła II Rzeczypospolitej; by nie był on signum byle jakiego urzędowego pisma, lecz by służył sygnowaniu wyłącznie oficjalnych, ministerialnych druków.

W tym trybie wprowadzono w życie specyficzną symbolikę zaledwie dla pięciu urzędów centralnej administracji państwowej (określając każdy z symboli terminem „znak”): dla Ministerstwa Rolnictwa i Dóbr Państwowych, Ministerstwa Przemysłu i Handlu, Ministerstwa Skarbu, Ministerstwa Poczt i Telegrafów oraz Ministerstwa Robót Publicznych.

Znaki ministerstw wprowadzone w 1922 r.: Przemysłu i Handlu (a), Poczt i Telegrafów (b) i Skarbu(c). [źródło: Dziennik Ustaw RP 1922, Nr 112 - kopia w Arch. KJG]

Znaki ministerstw wprowadzone w 1922 r.: Przemysłu i Handlu (a), Poczt i Telegrafów (b) i Skarbu(c). (źródło: Dziennik Ustaw RP 1922, Nr 112 – kopia w Arch. KJG)

W okresie II Rzeczypospolitej do grona wyżej wymienionych ministerstw dołączyło w nieco nieoficjalnej formie jeszcze Ministerstwo Spraw Wojskowych.

Winieta Dziennika Rozporządzeń Komisji Wojskowej Nr 1/1918 [kopia w Arch. KJG]

Oto już w 1918 r. w winiecie urzędowego Dziennika Rozporządzeń Komisji Wojskowej, a więc w czasie określania specyficznej dla odrodzonego Wojska Polskiego symboliki, pojawił się wizerunek oryginalnego, o interesującej koncepcji ideologicznej orła, którego rycinę zamieszczamy poniżej:

Winieta Dziennika Rozkazów Ministerstwa Spraw Wojskowych Nr 5 / 1927 (Kopia w Arch. KJG)

Zwróćmy tu uwagę na niezwykle dynamiczny wizerunek tegoż orła: w koronie zamkniętej, ze wzniesionymi skrzydłami – jakby zrywał się on do wysokich lotów, wydatne łapy z pazurami – jakby wskazujące na jego bojowy charakter, a dodatkowo noszącego na piersi wstęgę z odznaką Orderu Wojennego Virtuti Militari. Czy może być w jakimkolwiek wizerunku polskiego orła tak mocno podkreślona jego siła i bojowość ?!

Winieta Dziennika Rozkazów Ministerstwa Spraw Wojskowych Nr 5 / 1927 (Kopia w Arch. KJG)

Winieta Dziennika Rozkazów Ministerstwa Spraw Wojskowych Nr 5 / 1927 (Kopia w Arch. KJG)

Orzeł ten – nazwijmy go „orłem z VM” widniał następnie w winiecie wydawanego od 1918 r. Dziennika Rozkazów MSWojsk.– po czym na przełomie lat 1929/1930 został w tym miejscu zastąpiony orłem państwowym wg wzoru Prof. Zygmunta Kamińskiego.

Orzeł MON z OW Virtuti Militari - ryc. A. Heidrich 1994, rekonstrukcja barwna KJG. [oryginał w Arch. KJG]

Orzeł MON z OW Virtuti Militari – ryc. A. Heidrich 1994, rekonstrukcja barwna KJG. (oryginał w Arch. KJG)

W trakcie prac II Zespołu Ekspertów MON * ds. opracowania przepisów wykonawczych do ustawy z 1993 r. „O znakach Sił Zbrojnych RP” niżej podpisany zgłosił wniosek, by Ministerstwo Obrony Narodowej wróciło do swej historycznej symboliki.

Emblemat Ministerstwa Obrony Narodowej – wewnątrz otoku orzeł MON z OW VM. Projekt 1994 – invenit KJG, delineavit A.Heidrich (rycina w Arch. KJG)

Jednak już dużo wcześniej zaczęły się schody. Oto w październiku 1992 r. na posiedzeniu podkomisji sejmowej ds. rozpatrzenia projektu ustawy o znakach sił zbrojnych RP jeden za światłych p-osłów zadał bulwersujące pytanie: „A co to za bałagan w wojsku ? Na czapkach wojaków trzy różne orzełki, na płachcie sztandaru orzełek państwowy, a na końcu kija [czytaj: głowicy sztandaru] jeszcze inny orzeł ! Dosyć tego bałaganu !!!”

Pozostawmy tą wypowiedź światłego posła bez komentarza, bo zapewne trafił on do sejmu z … partyjnej łapanki, lecz zwróćmy uwagę, że i w blogach niezbyt zorientowani w dziejach Wojska Polskiego prześmiewcy czepiają się polskich orłów wojskowych bo jest ich aż trzy – a obecnie cztery bo doszedł tu orzeł wojsk specjalnych – czyli za dużo !

Polskie orły wojskowe: wojsk lądowych, lotnictwa wojskowego i marynarki wojennej (źródło: Dziennik Ustaw Nr 34 z 1993 r. – egz. w zbiorach KJG)

Polskie orły wojskowe: wojsk lądowych, lotnictwa wojskowego i marynarki wojennej (źródło: Dziennik Ustaw Nr 34 z 1993 r. – egz. w zbiorach KJG)

Lecz tu odpowiedzmy zdecydowanie prześmiewcom: bo taka jest 200-letnia historia Wojska Polskiego, które jest jedyna armią świata nosząca na czapkach jednolity znak – właśnie polskiego orła wojskowego (np. w armii brytyjskiej na czapkach i beretach noszone są metalowe emblematy – badge – poszczególnych pułków). A tradycja to rzecz święta ! Albo jest, albo jej nie ma; a wbrew niektórym prymitywnym żurnalistom i urzędasom – tradycji się nie tworzy !!!

Emblemat Ministerstwa Obrony Narodowej w kolorystyce KJG – 2011 r. [oryginał ryciny w Arch. KJG]

Wniosek niżej podpisanego o wprowadzenie w życie specyficznej dla MON symboliki został przez Zespół ekspertów MON zaakceptowany, jednakże z powodu zadufania pewnego monowskiego urzędasa (nie podajemy jego nazwiska by nie przeszedł za darmo do historii !) – został on błędnie nazwany „orłem MON”. A wszak jest to emblemat z orłem MON-u !

Skąd jego korzenie ? Otóż on lat temu blisko 200 – w formie przepięknej litografii – na stronie tytułowej „ Rocznika Woyskowego Królestwa Polskiego Na rok 1826”.

Tak więc nie bez powodu Ministerstwo Spraw Wojskowych Drugiej Rzeczypospolitej – w poszukiwaniu własnej symboliki – sięgnęło w 1918 r. do orła ostatnich formacji niepodległego Wojska Polskiego.

Jego pełna, trójwymiarowa forma wieńczy także drzewce sztandarów jednostek WP w czasie Powstania Listopadowego – a pamiętajmy, że wówczas „… wojsko wyszło w pole pod orłami” – bo nie było czasu i pieniędzy na sporządzenie płatów do drzewców sztandarów zwieńczonych owym pięknym, dynamicznym orłem zrywającym się do boju …

Gwoli kronikarskiego obowiązku odnotujmy, iż litograficzny orzeł z tytułowej strony „Rocznika Woyskowego” z 1826 r. nie był przypadkiem – miał on bowiem swoich prekursorów. Na dowód – głowica sztandaru polskiego wojska z okresu Księstwa Warszawskiego

Głowica sztandaru Piątego Pułku Piechoty Księstwa Warszawskiego ( w zbiorach Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie)

Głowica sztandaru Piątego Pułku Piechoty Księstwa Warszawskiego (w zbiorach Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie)

Taki jest właśnie rodowód emblematu Ministerstwa Obrony Narodowej . Jest to więc jedyne wśród ministerialnych logosów, specyficzne signum ministerstwa oparte o historię i tradycje – w tym przypadku Wojska Polskiego. Dlatego w zalewie mega-logomanii o wątpliwej jakości nie powinien być on przedmiotem zabawy dla prześmiewców (!), jak również i przedmiotem krytyki przez fachowców www.officewarriors.pl.

Wspomnijmy w tym miejscu, iż podczas działającego w latach 2004/2005 przy Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej spec-zespołu ds. opracowania projektu nowej ustawy o symbolach Rzeczypospolitej (jest to zupełnie inna, niesłychanie skomplikowana problematyka) był nieformalnie zgłaszany przez niżej podpisanego postulat o powrót do ustawowej koncepcji z 1919 r. możliwości oficjalnego ustanawiania dla poszczególnych ministerstw ich własnej symboliki, z co za tym idzie – legalnego sformalizowania tego procederu. Niestety, prace tegoż zespołu zostały opanowane przez kilku „besserwisserów” – i problem ten ( i nie tylko ten) został w prosty sposób upupiony. I może o to chodziło ? Dziś bowiem widzimy, że w sytuacji braku legalnych procedur istnieje doskonała możliwość łapania w mętnej wodzie bardzo tłustych (!) rybek !!!

Lecz na tym nie koniec niniejszych dywagacji – gdyż tytuł powyższych spostrzeżeń zobowiązuje do ich podsumowania.

Oto jakby na złość świetnym znawcom zasad tworzenia znaków typu „logo” Ministerstwo Obrony Narodowej zafundowało sobie – za jedyne 22 tys. złociszów (dobrze, ze nie Euro !) – własnego logosa w pięknym stylu socrealu, jakby zapominając (?) o posiadaniu emblematu o 200-letniej historii i tradycji.

Logo WP, proj. Andrzej Pągowski

Ciekawe jest tłumaczenie faktu stworzenia owego logosa – bezlitośnie skrytykowanego nie tylko przez fachowców od brandu alw Tajne logo lecz także i przez blogerów, którzy na tym wyjątkowo nieudacznym znaku graficznym nie pozostawili suchej nitki salon24 Niezależne forum publicystów

Onego czasu wśród czarnego luda krążyła opowiastka: „Że kontrolę nad armia ma cywil ? O’key ! Że ministrem został psychiatra – można przeboleć ! Ale po cholerę zabrał on ze sobą do ministerstwa swoich pacjentów ?!!!”

W ta opowiastka wpisuje się wypowiedz monowskiego urzędasa o własnym znaku promocyjnym: „Potrzebujemy go jak każda dobra firma (podr…-KJG) XXI wieku”, zaś autor owego logobzdeta dodaje: „Chciałem stworzyć … logo, które nie kojarzyłoby się militarnymi zadaniami armii .”

I po cholerę ten logos ? Widać, że z nie mamy już Wojska Polskiego – tylko jakąś firmę, która będzie handlować, ale czym ? Bo wojskowy majątek Agencja Mienia Wojskowego już prawie całkowicie wyprzedała …

Jednakże – w świetle innych działań obecnego MON-u – nasuwają się kolejne, niestety pejoratywne wnioski.

Oto oryginalny emblemat Ministerstwa Obrony Narodowej jakiś urzędniczy wykształciuch przerobił na odznakę modo Związek Młodzieży Polskiej ze stalinowskich czasów

Metalowe znaczki: emblemat MON-u z biało-czerwoną szturmówką i znaczek Organizacji Harcerskiej ZMP z okresu głębokiego PRL-u

Metalowe znaczki: emblemat MON-u z biało-czerwoną szturmówką i znaczek Organizacji Harcerskiej ZMP z okresu głębokiego PRL-u

Oto – nie wiadomo na czyj wniosek – Kompania Reprezentacyjna WP występuje oficjalnie wobec przedstawicieli obcych państw nie ze swoim sztandarem  lecz z flagą RP z godłem przytwierdzoną do kija !!!

Kompania Reprezentacyjna WP podczas defilady w Moskwie w 2011 r.

Kompania Reprezentacyjna WP podczas defilady w Moskwie w 2011 r.

W ten sposób Wojsko Polskie, którego zewnętrznym przedstawicielem – co wynika choćby z nazwy – jest właśnie Kompania Reprezentacyjna WP (podr..-KJG) została pozbawiona swojego najważniejszego, tradycyjnego i zaszczytnego znaku, jakim jest sztandar jednostki wojskowej z historyczną dla Wojska Polskiego dewizą: „Bóg, Honor i Ojczyzna” !

Sztandar 1 Pułku Pancernego 1DPanc. PSZ na Zachodzie z dewizą „Bóg Honor, Ojczyzna

Sztandar 1 Pułku Pancernego 1DPanc. PSZ na Zachodzie z dewizą „Bóg Honor, Ojczyzna”

Zauważmy, że we wrześniu 1939 r. na ponad 230 sztandarów jednostek Wojska Polskiego ani jeden nie dostał się w łapy hitlerowskich Niemców (!) – bo jednostka WP, która traciła sztandar natychmiast podlegała niechlubnemu rozformowaniu !

W kontekście powyższych faktów pozostaje jakże przykre stwierdzenie: oto nowy logos MON-u symbolizuje nie Wojsko Polskie – lecz wojsko polskojęzyczne. Bo pozbawione własnej historii i tradycji i pozbawione własnego, zaszczytnego i najbardziej honorowego znaku jakim jest sztandar jednostki wojskowej.

Wojsko Polskie i … wojsko polskojęzyczne …

Wojsko Polskie i … wojsko polskojęzyczne …

Quo vadis, Wojsko Polskie, quo vadis ?!

____________

*) Autor jako członek Stowarzyszenia Miłośników Dawnej Broni i Barwy w latach 1992-1994 brał udział w pracach tzw. II Zespołu Ekspertów MON ds. opracowania przepisów wykonawczych do ustawy z 1993 r. „O znakach Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej”.


 

 

 


Majstrowanie przy orle

2 sierpnia 2011

Ponownie na łamach Gość, z opisem jak to cwaniaki szukają frajerów, by na nich zarobić, podtykając beleco.

Krzysztof  J. Guzek *
Majstrowanie przy orle

Onego dnia wpadł mi do pocztowej skrzynki , tu cytuję reklamowy druk: „…prawdziwy rarytas …” . Oto jakaś firma „numizmatyczna”

przesłała  druk reklamowy zachwalający swoją produkcję w postaci dość kuriozalnego medalu

Jak można wyczytać w tymże druczku owe „medallo” to prawdziwy „rarytas”, cytuję:

„… Możemy zaoferować Państwu prawdziwy rarytas: eksluzywny, pozłacany >medal z wizerunkiem banknotu 50-złotowego< – unikalną pamiątkę o niepowtarzalnym charakterze. […] Dla wytrawnych kolekcjonerów numizmat … jest wyjątkowym i jedynym w swoim rodzaju egzemplarzem o historycznym znaczeniu. […] Nakład tego cenionego na całym świecie medalu …”

i dalej tym podobne kocopoły. (podkr.-KJG).

Niby wszystko O.K., bo każdemu wolno naciągać naiwnych na swoje produkty o historycznym znaczeniu, ale tu szczególnie warto przyjrzeć się rewersowi owego  medallo, bo zawiera on kuriozalny rysunek orła

I cóż my tu widzimy ?

Na orlim łepku sterczy udziwniona korona, bo rysownikowi obce jest pojęcie fleuronów, na dodatek bezpodstawnie lecz za to z fantazją zwieńczonych „bąbelkami”; wysunięty języczek zagięty niczym muchołapka – więc ptaszysko zapewne w jakiejś nowej, gatunkowej odmianie owadożercy; opierzenie pticy na piersiach ledwo zamarkowane, zaś pierwsze pióra skrzydeł zagięte jakby chciały się wyrwać z tegoż nieudolnego rysunku; ale jest i bardziej smakowity kąsek w owym orlim wizerunku – podwójne (sic !) rozety wieńczące przepaski na skrzydłach.

Pozornie wszystko gra, gdyż ów nieszczęsny orzeł-cudak na pierwszy rzut oka łudząco przypomina państwowego orzełka wz. 1990, którego codziennie widzimy na monetach będących w oficjalnym obiegu płatniczym. Fałszywy orzełek-cudak widniejący na rewersie owego „medallo” ma więc zapewne zmylić naiwnych nabywców, iż jest to niemalże produkt Mennicy Polskiej, państwowego emitenta obiegowego bilonu.

Jednakże sprawa ma głębsze dno. Tenże cudaczny orzełek jest, niestety, nieudolną przeróbką oryginalnego wzoru orła projektu Prof. Zygmunta Kamińskiego, opublikowanego w 1927 r. w Dzienniku Ustaw w postaci herbu Orła Białego, jednego z godeł Drugiej Rzeczypospolitej.

Patrząc na opublikowany wyżej firmowy nagłówek dość uzasadnione jest domniemanie  iż  tak pomysłodawca jak  i rysownik zapadli na orlą grype

A ręce precz od … orła Kamińskiego, basta takiemu majsrowaniu! [uwaga korekta: nie poprawiać!]

Na marginesie przyjrzyjmy się nieco baczniej firmowemu znakowi owego kantoru numizmatycznemu. Oto dla podkreślenia swojego prestiżu (i dla pewniejszego wprowadzania w błąd naiwnych wielbicieli medallo o historycznym znaczeniu o kantorek zafundował sobie równie jak orzeł kuriozalne logo w postaci niby szlacheckiego herbu

Widzimy tu w obramowanej labrami herbownej tarczy – ba ! zwieńczonej rycerskim hełmem, bo jakże by inaczej – z trzy lilie, zapewne zerżnięte z herbu Skierniewic (bo tamże ma swoją siedzibę dziwny kantorek), pod nimi zaś koronę – a jako regalium winna ona być nad liliami, chyba gotycką, bo im starsza tym więcej splendoru kantorkowi dodaje; zaś klejnot wieńczy straszydło –  czarne ptaszydło wyglądające niczym polny strach na wróblei – o dziwo ! – pozbawione korony!

Opisane wyżej firmowe logo jest szkolnym przykładem coraz częściej spotykanej radosnej, pseudo heraldycznej tfu-rczości. Tego typu pseudo heraladyczny bohomaz nie dodaje, niestety, żadnego firmie splendoru – lecz jest dla niej kompromitacją.

Jaki pan – taki kram, więc do tegoż heraldycznego potworka doskonale pasuje również i cudaczny orzełek, widniejący na wyjątkowym i jedynym firmowym medallo!

Apage satana!

_______________
*) Autor jest b. członkiem Polskiego Tow. Heraldycznego; od 2006 r. jest członkiem ekskluzywnego The Heraldry Society of Scotland (Heraldycznego Towarzystwa Szkocji), grupującego światowa elitę heraldyczną. W 1990 r, brał udział w pracach powołanego przy Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej specjalnego zespołu d/s ustalenia obecnego wzoru orła państwowego.


Molestowanie orła

25 maja 2011

Po raz kolejny mój Gość – Krzysztof J. Guzek, o logo Ministerstwa Gospodarki.

_______________

Pojawił się kolejny logowaty bubel ! Oto Ministerstwo Gospodarki zafundowało sobie (vielen kostet ?) i z dumą zaprezentowało swoje „nowo-stare” logo w postaci orzełka.
Widzimy tam nieszczęsnego orzełka  szarego – zapewne w wersji low visibility – a tego  jeszcze nie przerabialiśmy ! I oto powód do dumy  ministerialnych urzędasów – bo koncepcja super nowatorska i gdzież ichniemu orzełkowi do Białego Orła ?!!!

Powstaje jednak zasadnicze pytanie: to przed  kim ma się ukrywać Ministerstwo Gospodarki posługując się logo o obniżonej widzialności  (ang. low visibility) – czyżby in gremio z generałem-strażakiem na czele wybierało się na wojnę z talibami, a może i z Kadafim ? Pytanie to nie jest bezpodstawne, bo emblematy w wersji low visibility są używane  tylko w różnych armiach świata, a pierwszą z formacji, która wprowadziła ta formę znaków w życie  była USAF w ten sposób znakując swoje samoloty.

szwedzkie znaki
Znak rozpoznawczy szwedzkich samolotów wojskowych w pełnej palecie barw i w wersji low visibility

Pan Andrzej-Ludwik  Włoszczyński dokładnie i fachowo rozprawił się w swoim tekście, „MG – detale orła”, z  radosną urzędniczą  „tfu-rczością”,  można jedynie  domalować szaremu orzełkowi łzy – że szary, a nie biały ?!

Aż prosi się tu sparafrazowane  słynne powiedzenie: „Jaka gospodarka – taki orzeł !”.

„Cosik tu  samething pojebałos” – jak pisze Waldemar Łysiał.

Trwa więc radosne i niezwykle obfite, nie znające granic  molestowanie orła, a inwencja twórcza molestantów jest wprost nieograniczona.  Oto kuriozalny przykład – w pełnej krasie widnieje on  jako signum – ale czego do diabła  ? – na  …  opakowaniu dezodorantu do kibla. Tyż fajno, jak mawiają wykształciuchy,  ale czy to już nie łapie się na paragraf o zniewadze godła państwowego ?

herb Orła Białego na odświerzaczu
Herb Orła Białego na opakowaniu dezodorantu do kibla – „orzełek kwiatowy” !

Molestantów orzełka jest ci u nas mnogo, a jak widać – urzędow0-rządowa logomania ma się całkiem dobrze.   A autorzy szarego Orzełka – Firma Mammastudio  niech sobie przykleją szarego orzełka na d… – a dalej po secie , siable w dłoń i białego goń, goń, goń !!!

O Mamma- mia !!!

Krzysztof  J. Guzek
23 maja AD 2011

_________________

Cóż dodać, radosna twórczość molestancka względem orła, pod hasłem „bo demokracja” dokładnie mija się w biegu z hasłem „patriotyzm”, to od słowa „patria” czyli  ojczyzna, nie partia! A „szacunek” siedzi pod płotem i duma.

Przykład „dezodorantu do kibla”, jak to ujął treściwie Autor, jak najbardziej podpada pod paragraf z racji „niestosowności”, ładne słowo ta „niestosowność”, choć w głowie gra zupełnie inne dużo mocniejsze określenie.

Temat symboli narodowych, wywołany pojawieniem się znaku MG, wraca po raz kolejny i niestety, jak dotąd tradycyjnie, w nie najlepszej odsłonie, tak u mnie jak i na forach. Może wreszcie czas z tym coś zrobić. Zacząłem już koncypować nad stworzeniem osobnej strony, tylko ku tej tematyce – od heraldyki po projekty koncepcyjne i propozycje warte przemyślenia.

PS Więcej o herbie RP na stronie projektu Orli Dom.


    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy