3 x P + Z

29 maja 2017

3 x P + Z, czyli promowanie polskiego projektowania znaków. II Ogólnopolska Wystawa Znaków Graficznych, trzeba to wyraźnie powiedzieć, robi dobrą robotę. Nawet bardzo dobrą i to nie tylko w kraju, ale może przede wszystkim poza jego granicami. A cała zasługa zaledwie dwóch osób – Patryka Hardzieja i Rene Wawrzkiewicza. Wydana z tej okazji przez wydawnictwo Karakter książka, z kompletem znaków prezentowanych na II OWZG otrzymała wyróżnienie w konkursie na Najpiękniejszą Książkę Roku 2016. Można? Można. Chapeau bas Panowie.

Wystawa odwiedziła już:

2015 r.

II OWZG Gdynia

2016 r.
II OWZG Warszawa

II OWZG Wrocław

II OWZG Cieszyn

II OWZG Kielce

II OWZG Kraków i Tarnów

II OWZG Wilno / Litwa

2017 r.

II OWZG Kowno / Litwa

II OWZG Zielona Góra

II OWZG Bratysława / Słowacja

I najnowsza wystawa, w Berlinie.

IIOWZG Berlin / Niemcy

Na  berlińskiej wystawie zaprezentowano wybrane projekty z I i II Ogólnopolskiej Wystawy Znaków Graficznych. Między innymi pokazano, co mnie bardzo cieszy, moje dwa projekty – godło z projektu Orli Dom i znak Kolinstal.

godło z projektu Orli Dom w Berlinie

znak Kolinstal w Berliniefot. Patryk Hardziej

Przy okazji pokazano także pierwszy tom dokumentacji projektu Orli Dom.

1 tom dokumentacji projektu Orli Dom w Berlinie fot. Patryk Hardziej

Wystawie towarzyszy 132 stronicowa publikacja, do nabycia przez stronę  www.symboltologo.com.

katalog wystawy w Berliniefot. Agencja Transparent


znaki z PRL

12 czerwca 2015

Po latach posuchy idziemy ku normalności. A chodzi o publikacje książkowe ze znakami firmowymi, inaczej zwanymi logo, popularne od lat na zachodzie. Na fali postępującej logomanii aż prosiło się odkurzyć i udokumentować stare znaki z okresu PRL, tym bardziej, iż wiele z nich stało się dla młodego pokolenia twórców kultowymi, chociaż te znane to jedynie czubek góry lodowej, ogromna ich część pozostaje nadal nieznana i niedoceniona. Ale mamy kolejne dwa ważne wydarzenia.

Dobry trend zapoczątkował Patryk Hardziej swoją dyplomową publikacją „PZG” ,  ale też po eksploatacji PRL czeka nas dokumentowanie czasów po transformacji ustrojowej i tu może być równie ciekawie, bo materiału zbierze się na kilka publikacji. A może wejdzie w jakąś tradycję publikowanie zestawów znaków, co czas jakiś. Na razie, idąc za ciosem, Patryk umyślił reaktywowanie Ogólnopolskiej Wystawy Znaków Graficznych, z roku 1968, i dodanie jej lustra, w postaci znaków współczesnych, powstałych po roku 2000.

2 Ogólnopolska Wystawa Znaku Graficznego

Zapowiada się więc niebywałe wydarzenie. Więcej szczegółów o tej wystawie i naborze prac znajdziecie na stronie Drugiej Ogólnopolskiej Wystawy Znaków Graficznych. Efektem tego przedsięwzięcia, oprócz wystaw, ma być także publikacja książkowa.

A skoro o książkach, jeszcze nie ochłonąłem po tych przedsięwzięciach Patryka, a już mamy nową inicjatywę w temacie starych polskich znaków. Wystartowała oto bardzo interesująca, kolejna, publikacja ze znakami z okresu PRL – BLOC LOGOS. Książka będzie sporą dokumentacją – 2000 znaków z okresu 1947-1991, zatem pełny nieomal przegląd polskiego projektowania znaków w okresie PRL. Autorzy sami oznaczają tę pozycję jako vol. 1, zatem domyślam się iż inicjatywa będzie się rozwijać, co mnie bardzo cieszy.

Bloc LogosBloc Logos

Gorąco polecam wsparcie tego projektu na Kickstarter.com
Strona domowa BLOC LOGOS – bloclogosbook.com, prezentacja na Behance – BLOC-LOGOS-Book.

Dobrze jest znać własną historię, ja wiele tych znaków pamiętam z codziennego ocieranie się o nie, młodzi niestety, poza wyjątkami, ich na ogół nie znają.

A skoro już ten trend się zaczął, z dokumentowaniem znaków, to marzy mi się jeszcze krok dalej, poza tym PRL-em, może projektanci zaczną prezentować w formie książek swoje dokonania z jakiegoś okresu. Było by to dość ciekawe móc zerknąć na taki zestaw znaków jednego autora. A że może być to ciekawe dla innych przekonał mnie mój własny zbiorek zaprojektowanych znaków, powstały na 40-kę pracy ze znakami.  To o tyle ciekawe doświadczenie, że nie trzeba wybierać, jak do portfolio, tych lepszych,  można dać wszystkie. Takie dokumentacje w formie książkowej warto robić także dla samego siebie.


ulotny autor

1 lipca 2014

Projektowanie znaków ma swoją specyficzną ciemną stronę księżyca, a jest nią częsty brak informacji o autorze. Informacji dla przeciętnego Kowalskiego, choć i koledzy z branży mają problem z przypisaniem autorstwa wielu starych znaków. Ustalenie autora, po latach nie tylko bywa trudne, ale czasem niewykonalne, tak jak znalezienie tej pierwszej dokumentacji.Ilość tych anonimowych znaków rośnie wraz z czasem, część warta zapamiętania, część mniej, lub w ogóle. Czasem autor pochwali się znakiem szerzej, czasem do powiązania autora i znaku przysłuży się gorąca dyskusja, z rzadka sam zleceniodawca, chwaląc się znakiem, wspomni o jego twórcy. Taka specyfika.

Na zachodzie dawno już rozpoczęto wydawanie kompilacji znaków, książek prezentujących znaki, ale i ich autorów, my jak dotąd byliśmy nieco w tyle z publikacjami, ale to się chyba zmienia. Obserwuję światełko w tunelu w postaci sentymentalnych powrotów do PRLu a co za tym idzie i ówczesnych znaków i co najważniejsze coraz częściej z informacjami o autorze. W większości są to publikacje internetowe, jak oldschollogo.com, czy jedna ze stron pt. „Znaki firmowe w PRL” na sztuka.net. Na tej pierwszej sukcesywnie dodawane są kolejne znaki, nie tylko polskie, na sztuka. net z kolei zaprezentowano zbiór tylko i aż 112 znaków. Było ich w PRL znacznie więcej i dla części z nich zapewne nie da się przypisać autora.

sztuka.net logo z PRL

Oprócz tych internetowych zajawek pojawiła się też publikacja książkowa, na razie jako praca dyplomowa Patryka Hardzieja „Polskie znaki graficzne”, w ograniczonym nakładzie, ale jest szansa na normalne wydanie komercyjne, co cieszy. A jako, że Autor obdarzył mnie swoją publikacją pozwolę sobie ją zrecenzować, podywagować o plusach i minusach.

50 logo

Książka zawiera jedynie 50 znaków z okresu drugiej połowy XX wieku, to z jednej strony zrozumiałe, w końcu praca dyplomowa to nie encyklopedia znaków, z drugiej zaś pozostawia niedosyt właśnie ilości tych prezentowanych, z metryczkami,  znaków. Brakuje mi takich kultowych, jak dla mnie,  znaków jak Kormoran, Petrochemia Płocka i wielu wielu innych. Chciało by się prezentacji szerszego zbioru, nie tylko tych kultowych, znanych szerzej, ale i mniej znanych, szczególnie tych mniej. O ile bowiem PKO Śliwki, CPN Bojara czy LOT Duszka i Zbrożka  są doskonale znane, to już o autorach znaków Zakładów Mięsnych Warszawa Żerań, czy Wytwórni Bielizny i Koszul „Warmia” wie bardzo nieliczne grono. Oba przywołane znaki, choć charakterystyczne,  raczej nie miały szans wbić się w szerszą pamięć, stać się kultowymi.

50 logo

Zaletą tej dyplomowej publikacji Patryka Hardzieja, oprócz owego zbioru opisanych  znaków, są także, umieszczone w niej, krótkie wywiady z Romanem Duszkiem (LOT), Karolem Śliwką (PKO) i Ryszardem Bojarem (CPN). Doskonale uzupełnia to zasób ilustracyjny publikacji. Choć znów czuję niedosyt, ilości tych przepytanych, ale może, ta większa ilość wywiadów, to raczej na odrębne opracowanie. Może warto pokusić się o kolejne części.

Co do samej zawartości mam też kilka uwag krytycznych. Plusem niewątpliwie jest dwujęzyczność tekstów (polski/angielski), ale już minusem, jak dla mnie, jest złamanie angielskiej wersji tekstu bielą na jasnoszarej apli – fatalny do czytania zestaw. Jest kilka błędnych przypisań , zdarza się i autor sam już wyłapał. Coś czego mi jednak zabrakło to wskazanie w opisie znaków konkursowych, które nie weszły do realizacji, warto o tę informację uzupełnić wpisy, gdyż przy niektórych znakach sam byłem zaskoczony nie pamiętając takiego akurat, jak prezentowany. Przy okazji można by znaki dla tego samego podmiotu umieścić obok siebie, pokazując choćby fragmentarycznie, z czego wtedy wybierano. No i okładka, trochę siermiężna, mało sprzedażna.

okładka Polskie znaki graficzne

Tak na marginesie tego tematu przyszła mi taka refleksja do głowy, że warto dokumentować swoje prace, wszystkie, nie tylko te najlepsze znaki, prezentowane w portfoliach. Nigdy nie wiadomo co utrwali życie a co pójdzie w zapomnienie. Sam złapałem się na tym, że po stracie własnego części archiwum, papierowego i cyfrowego, mam problem np. z datowaniem niektórych najwcześniejszych prac, nawet przybliżenia bywają niepewne. Samo odtworzenie niektórych znaków też nie jest możliwe, z racji zapamiętania bardziej idei niż dokładnego kształtu, a odwołać się nie ma do czego, większość firm nie istnieje od wielu, wielu lat, jak wrocławskie Elwro, gdzie zmieniałem winietę gazetki zakładowej.


 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy