pasztet logosowy a la MRiRW

4 stycznia 2017

W ubiegłym już roku pisałem o znakach „produkt polski”, między innymi o pomyśle na taki znak Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.  Jak zaplanowali, tak zrobili. 16 grudnia 2016 opublikowano stosowne rozporządzenie z wzorem (Dz.U. z 2016 r. poz. 2148).

produkt polski logo

W moim sierpniowym tekście przewidywałem, że zagrożeniem jest łańcuszek plagiatowy, ale sprawa robi się powiedziałbym grubsza. Naruszono własność intelektualną zagranicznej firmy. W znaku użyty został font Calibri, będący własnością Monotype. I tu wymagana jest zgoda twórcy/właściciela fontu na włączenie go do znaku, zgodnie z art. 2 ust. 2 Prawa autorskiego. A tego urzędnicy nie załatwili i może nie pomóc fakt, iż znak jest urzędowy. Za to może kosztować.

Niezły pasztet logosowy. A mogli skorzystać z polskiego kroju Lato, za free.

Więcej na: podatki.gazetaprawna.pl

A tak na marginesie, ciekaw jestem ile znaków w Polsce wykorzystuje w logotypie font Calibri. I druga sprawa, czyli domena produktpolski.pl, przespana, bo zdaje mi się, jest w rękach prywatnych.


zmiana, zmiana, zmiana…

26 grudnia 2011

Na obejrzenie tego filmu naprawdę warto poświęcić te 53 minuty. Może łatwiej będzie później zrozumieć nie tylko coraz większą jednorazowość produktów. Wbrew pozorom ma to wszystko bardzo wiele wspólnego z projektowaniem produktów, jak również logo i  identyfikacji. Coraz nowocześniej, coraz lepiej zaprojektowane i coraz szybciej do zmiany. Zmiany, zmiany, zmiany… więcej zmian, więcej produktów o coraz krótszym żywocie.

Spisek żarówkowy
nieznana historia zaplanowanej nieprzydatności


Skuteczne logo

1 lipca 2010

Trafiłem na ciekawy przyczynek do projektowania logo, a właściwie jego postrzegania/oddziaływania na Klienta – Vanessa Sumo w artykule „Building a Better Brand” omawia pracę zespołu Norberta Schwartza (University of Michigan), Aparny Labroo (University of Chicago) i Ravima Dharema (Yale University), którzy na podstawie przeprowadzonych badań twierdzą ni mniej ni wiecej że… logo, które nie kojarzy się z produktem jest bardziej skuteczne.

Druga konstatacja tych badań – im prostsze logo, łatwiejsze do szybkiego ogarnięcia wzrokowego i zapamiętania, tym chętniej sięgamy po oznaczony nim produkt – akurat nie jest niczym nowym, a nawet można powiedzieć jest podstawą budowania znaku, ale teraz ma też potwierdzenie w badaniach i nikt nie podskoczy.


Muji, no name

16 marca 2010

Czy jesteśmy zdani na markowe produkty i marki tak bardzo zdominowały świat, że nie potrafimy wybierać bez tego oznakowania?

Japończycy udowadniają że można żyć bez tych wszystkich marek, a właściwie bez tego namolnego oznaczania marką wyrobów. Koncern Ryohin Keikaku od 30 lat, kiedy to stworzył markę/nie markę Muji, konsekwentnie wciela w życie, w swoich sklepach, zasadę no name .

muji

Chodzi o to, by kupować rzeczy nie dlatego, że są najlepsze, ale dlatego, że są wystarczające. Kupować nie dlatego, że zaprojektował to Starck czy Armani, ale dlatego, że dana rzecz jest mi niezbędna do życia.

Sklepy Muji oferują szeroką gamę różnych produktów, począwszy od artykułów piśmienniczych, papierniczych, poprzez odzież, aż po akcesoria domowe, sprzęt agd i meble.

Na sprzedawanych przez nich produktach nie znajdziemy żadnych oznaczeń markowych ani wskazania projektanta, czyste dane techniczne, jk wymiary czy materiały użyte do produkcji. Pierwszy sklep tej marki w Polsce pod koniec marca zostanie otwarty w Arkadii, centrum handlowym w Warszawie.

Ciekawe jak to zostanie przyjęte u nas? gdzie jeszcze nadal zachłystujemy się, po latach prl, ową markowością, nawet tą udawaną na chińskich podróbkach. A może i u nas przesyt marek da pole trendowi no name i zamiast epatowania się tą czy inną marką, podkręcanego wciskającymi się wszędzie reklamami zaczniemy racjonalnie kupować produkty wedle użyteczności i potrzeb?

Źródła: cytat za domosfera.pl, zrzut ekranu Muji Global


    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy