Logo czy obrazek?
28 grudnia 2007Warto poczytać w Gazecie Wyborczej artykuł o kosztach identyfikacji, zrobionej dla firmy Energa. Bardzo duuuuuże pieniądze i …
Dość ciekawym fragmentem tego artykułu jest numerek, jaki wyszedł był, z prawami do logo. Dotąd sądziłem, że zapominanie o takim drobiazgu, jak autorskie prawa majątkowe do znaku, to domena „allegrowiczów”. Ich brak powoduje dość istotny problem – niemożności używania przez firmę własnego, nowo zaprojektowanego logo. Można je sobie, to logo, co najwyżej powiesić na ścianie i kontemplować w charakterze landszaftu. Albo stosując, obudzić się z koniecznością zapłacenia tantiem projektantowi, za nieprawne używanie. Warto to zapamiętać – sam projekt logo, bez przekazania praw, to tylko „obrazek”
Choć jest i druga strona tego medalu – problem konstruowanych czasami przez prawników umów. Jak podejrzewam, po własnych pierepałkach z radcami/prawnikami firmowymi, zasadza się on wielekroć na zwyczajnej nieznajomości prawa autorskiego, przez tychże prawników. Potrafią dopilnować terminów, kar umownych, odsetek karnych, obiegu informacji, formy przekazania itp. dupereli w sumie, a jednocześnie zgubić właśnie przekazanie autorskich praw majątkowych. Ten przykład wcale nie jest wyssany z palca, niestety.
identyfikacja logo
Tagi: Energa identyfikacja koszt prawa projektant tantiemy
skomentuj
Wystawa Reisingera
5 marca 2007Polecam zainteresowanym tematyką projektowania logo i identyfikacji wizualnej niezwykłe wydarzenie – 10 marca w Muzeum Plakatu w Wilanowie otwarcie wystawy Dana Reisingera, najwybitniejszego projektanta graficznego w Izraelu, według pisma Graphis jednego ze stu najlepszych projektantów na świecie. Jedo dziełem jest między innymi identyfikacja izraelskich linii lotniczych El Al.
Wystawa Logika i magia – wystawa retrospektywna Dana Reisingera potrwa od 11 marca – 29 kwietnia 2007, Muzeum Plakatu w Wilanowie, Warszawa, ul. St. Kostki Potockiego 10/16
Co może projektant logo…
22 czerwca 2006Zadzwonił do mnie „stary” klient, od czasu do czasu rozmawiamy, dywagując na tematy różne. - Pan to widział? Podesłałem właśnie link, koniecznie niech Pan to zobaczy. Wnosząc z głosu był lekko podniecony i zirytowany, czymś co zobaczył. Zajrzałem na podaną stronę i przestałem się dziwić jego podnieceniu. Nie dalej jak 4 dni wcześniej rozmawialiśmy o wizerunku firmy na przykładzie jej strony www, jaki nią buduje lub niszczy, o prawidłowym eksponowaniu logo itp. To co mi zaprezentował było naturalnie przykładem paskudnie negatywnym, no ale.. – Co ja mogę jako projektant Panie Staszku? Nic. Dzieło zrobione oddane, prawa przekazane. – Ależ to horrendum. – Wiem.
To co mogłem zrobić zrobiłem już dawno, pisząc tekst o posługiwaniu się znakiem firmowym na www, na konkretnym zresztą przykładzie pokazałem błędy, tekst jest dostępny na mojej stronie, ku rozwadze – vide http://e-alw.com/varia22.html . Co można zrobić więcej? Nic. Nie zmuszę Klienta do tego by zamawiał projekt logo + Księgę Znaku, koszt dodatkowy, nie zmuszę także by każde posunięcie konsultował ze mną. Choć, przyznam, wielu konsultuje swoje newralgiczne posunięcia. Nawet jeśli zamawia razem z Księgą, to i tak nie mam wpływu na to czy wogóle ją stosuje. Odpukać, stosują. Prawem klienta jest wykorzystanie mojej pracy w sposób dowolny, może ją schować do szuflady albo odwrócić do góry nogami. Jego prawo, jako właściciela. Mnie pozostaje nuta żalu, że tak wyszło, i nadzieja – jednak coraz większa liczba klientów zauważa potrzebę całościowego, jednorodnego podejścia do własnego wizerunku..