przy okazji UMK

13 kwietnia 2015

Przy okazji kolejnej zadymy o znak, z nową identyfikacją wizualną Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu, przyszło mi do głowy małe porównanie, z innymi zmodernizowanymi znakami uniwersytetów.

W Polsce, jak dotąd mieliśmy dwie, wcześniejsze od UMK, modernizacje znaków uczelnianych,  okraszone naturalnie protestami i sporą ilością negatywnych opinii. Te wcześniejsze, w przeciwieństwie do UMK, szły pobożnie w zgodzie z heraldyką dotychczasową, upraszczając ją jedynie. A jednak swoje baty brały.

znaki Politechnika Gdańska, Uniwersytet Wrocławski i Uniwersytet Mikołaja KopernikaCzy zatem rzeczywiście klucz do negowania nowego znaku UMK leży w zbyt minimalistycznym podejściu? Moim zdaniem klucz ten zawiera się w stwierdzeniu z „Rejsu” Piwowskiego, że najbardziej lubimy to, co znamy. Przyzwyczajenie do raz zakodowanego znaku jest silniejsze od wszelkiej argumentacji merytorycznej. Jest na tyle silne, że podejrzewam taką samą reakcję obronną zanotowało by Apple zmieniając swój pierwszy znak na obecne jabłko, byle ten pierwszy był obecny w przestrzeni wystarczająco długo. Na szczęście był tylko rok.

historia znaku Apple

Tradycyjne znaki uniwersyteckie przez lata odwoływały się do stylistyki i obrazowania heraldycznego, przybierając, niezależnie od swego wieku, kształt sigillum. Wzorowano się tu na znakach uniwersytetów z kilkusetletnią tradycją, co wynikało w wielu wypadkach na trochę sztuczne archaizowanie, szczególnie uniwersyteckich osesków. Weszło jednak jako kanon i tak też się ugruntowało w świadomości odbiorców. Problem pojawił się w wieku XXI. O ile wcześniej znaki stosowano w bardzo ograniczonym zakresie, sfera urzędowa i okazjonalna, o tyle nowy wiek przyniósł poszerzenie obszaru stosowania znaku, na pola dotąd nim nie objęte, i powstał problem, z egzekucją tychże znaków, ich czytelnością a także nazwą, po łacinie. Ogarnięcie całego spectrum występowania znaku, ujednolicenie narosłych z latami znaków jednostek, włożenie tego w karby jednolitej identyfikacji wizualnej stało się wyzwaniem i koniecznością. Jednym wyszło lepiej, innym gorzej, ale ten trend raczej będzie narastał niż zanikał.

Zanim pokażę jak poradzili sobie inni proponuję małą zabawę w rozpoznanie sygnetów uniwersyteckich. Czy to źle? Niekoniecznie, nie potraficie również rozpoznać, bez przeczytania otoku, sigilliów tychże uniwersytetów. Tak jednych, jak i drugich nie znacie, nie jesteście ich odbiorcami a co najwyżej wpadną Wam w oczy przypadkiem. Zatem oddzielanie znaku od logotypu nie ma sensu, tak oddzielony sygnet może doskonale funkcjonować samodzielnie dopiero po sporej ilości czasu a i to w ograniczonym, do bezpośrednio zainteresowanych, kręgu. Nie ma zmiłuj, pewnych etapów kodowania znaku nie da się przeskoczyć.

sygnety uniwersytetów

Podejrzewam, że większość z Was nie potrafi podać nazwy uniwersytetu dla większości tych pokazanych wyżej sygnetów. Ba możecie nawet podejrzewać, że wpuszczam Was w maliny i niektóre z nich nie mają z uniwersytetem nic wspólnego. A jednak są to wszystko sygnety wzięte z uniwersyteckich logo.

Sam jestem w pewnym zakresie tradycjonalistą, przyzwyczajenie bierze czasem górę. Zdaję sobie także sprawę, że przeskok stylistyczny, od starego do nowego znaku,  jest w wypadku znaków uniwersyteckich ogromny, co jeszcze bardziej działa przeciw nim, bo to jest skok od średniowiecznego sigillum wprost w XXI wiek, wiek znaków minimalistycznych. Niemniej w wypadku tych znaków musimy brać pod uwagę niekompatybilność tamtej estetyki ze współczesną. Ale znacznie ważniejszym wydaje się, jednak, niewykonalne ujednolicenie identyfikacji wizualnej uczelni na bazie dotychczasowych znaków funkcjonujących w jej obszarze. Dodam znaków powstających spontanicznie na przestrzeni wielu lat, różnych stylistycznie i tworzących wspólnie bałaganiarski, przypadkowy zbiór. Możliwości sprowadzenia ich wszystkich do wspólnego mianownika są dwie: stworzenie zarchaizowanego kompletu znaków, mało przystających do współczesnych potrzeb, lub zastąpienie systemem znaków opracowanych od nowa, na bazie współczesnej estetyki i podejścia projektowego, uwzględniających wszystkie aspekty ich występowania i wzajemnych relacji. Niewątpliwie tracimy, na takich zmianach diametralnych, łatwość klasyfikowania, co znakiem uczelni jest (po kształcie) a co nie jest. Tu jednak odchodzenie od czystej formy sigillum da się zaobserwować od dość dawna, szczególnie wśród uczelni młodych.

Wróćmy jednak do obiecanego porównania pod hasłem jak poradzili sobie inni. Zacznę od małego zbioru znaków czeskich uniwersytetów.

stare i nowe znaki czeskich uniwersytetówPokazuję same znaki, stare i nowe, choć za każdym z nich kryje się cały system znakowy dla wydziałów, ujednolicona struktura, operująca czasem tylko zmianą kolorystyki, a czasem wprowadzająca nowe elementy w znaku. Powie ktoś, że to akurat mało reprezentatywny zestaw, tylko czeskie uniwersytety, więc zerknijmy w inne strony. Oto kilka znaków uczelni innych niż czeskie i polskie.

Mamy tu próby godzenia wody z ogniem, jak w wypadku Freiburga (Niemcy), twórczego przekształcenia godła z herbu w Charles Sturt University (Australia), ale i znaki oparte na literze lub po prostu abstrakcyjne, jak Helsinki (Finlandia), czy Bazylea (Szwajcaria).

Co z tego powyższego wynika? Na pewno jedno bezapelacyjnie – nie jest łatwo. Uniwersytety to złożone struktury i opracowanie jednolitej ramy jest możliwe, ale trudne. Z jednej strony mamy potrzeby i cele takich opracowań, z drugiej wchodzimy na grunt ludzkich przyzwyczajeń, do tego co jest. Obrazkowość, narracyjność sigillów, ich rozbudowana graficznie forma ilustracyjna to przecież tradycja. Trudna wielekroć w zapamiętaniu. Nowoczesny znak z kolei to dokładna tegoż odwrotność, minimalizm, domyślność. Mamy więc z jednej strony całą opowieść a z drugiej jedną raptem „literę”. Tamto stare, mimo umykania szczegółów, już jakoś kojarzymy, to nowe zmusza nas do wysiłku – zrozumienia, zapamiętania.

Jednej rzeczy tu nie poruszyłem – współistnienia starego i nowego znaku, bo wiedza cząstkowa i zbyt mała. Niewątpliwie takie współdziałanie w kilku wypadkach ma miejsce, również na UMK. To już kwestia rozdzielenia funkcji znaków jakie pełnią oraz obszarów działania. Sfera uroczysta i codzienna.

Warto sobie na koniec przypomnieć jedną prawdę, iż za każdym znakiem, starym czy nowym, zawsze kryje się jakaś opowieść, warto czasem tym opowieściom poświęcić chwilę czasu.


nowe godła uczelni

28 października 2012

Przy okazji prezentacji podesłanych znaków Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie i Politechniki Rzeszowskiej, bardzo dziękuję, postanowiłem zerknąć nieco szerzej na tendencje panujące w projektowaniu znaków uczelnianych ostatnimi czasy. Dziś zatem skupiam się na  formie znaku uczelnianego, mającej korzenie w sigillum, czyli pieczęci, odkładając inne formy współczesnego znaku uczelni na osobną prezentację. Jedno, co zdecydowanie uderza, to permanentne, choć tu tylko jeden przykład, posługiwanie się, dla wszystkich form znaku uczelnianego, etykietką „logo”. Błąd szczególnie  rażący przy formie nawiązującej do sigillum, tradycyjnie zaś noszącej miano godła uczelni.

Dwa nowe projekty, przedstawione niżej, mieszczą się doskonale w nawiązaniach do starszych heraldyczno-symbolicznych godeł uczelnianych. Choć pierwszy znak zwą błędnie „logo”, drugi prawidłowo godłem. I nie byłoby może to aż tak bardzo rażące, ot, powie ktoś kwestia etykiety, gdyby nie powiązana z tąże etykietą, co dziwne, jakość i klarowność projektu.

Chrześcijańska Akademia Teologiczna w Warszawie. Na minus.

Chrześcijańska Akademia Teologiczna godło uczelni

Autor mi niestety nieznany. Cytat ze strony ChAT na Facebooku: „Nasze nowe logo” .  Hm, raczej godło uczelni, zgodnie z tradycją, ale zdecydowanie nie logo.

Generalnie Autor projektu nie wziął pod uwagę skalowania znaku, stąd mnogość szczegółów i za cienkie linie rysunku. Pierwsze wrażenie, chaosu linii, wynika ze zbyt małego różnicowania ich grubości, dla elementów symbolicznie pierwszo-, drugo-, trzecioplanowych i tła.  Elementy symboliczne sprawiają wrażenie nałożonych całkowicie przypadkowo, jednocześnie sobie wadząc i przeszkadzając. Po co umieszczono tablice z dziesięciorgiem przykazań na karcie księgi trudno dociec, tym bardziej, że tekst na karcie obok sprawia wrażenie zapychania przestrzeni. To samo zresztą jest w nakładającej się na to kolejnej księgi zapełnionej tekstem, trzymanej przez świętego. Dla znaku prezentowanego w dużo mniejszej na ogół skali są to elementy zbędne, co najwyżej zaczerniające pole i ewidentnie nieczytelne. Dla przejrzystości rysunku wystarczyły by same tablice, bez wpisywania ich w księgę. Można było sobie darować te szczegóły, tak jak i plamy na rysunku krzyża, sprawiające wrażenie przypadkowych zabrudzeń. Wadą zatem jest nie tyle wielość symboliki, co jej niepowiązanie w spójną całość, nadmierne rozbudowanie o zbędne szczegóły,  przy jednoczesnym zlaniu wielu planów w jedną plątaninę linii tej samej nieomal grubości. Mam także zastrzeżenia do ustawienia tekstu w otoku, a konkretnie świateł międzywyrazowych.

Nie znalazłem również objaśnienia symbolicznego znaku, które być może rozjaśniłoby intencje Autora. Chętnie uzupełnię materiał o nazwisko Autora i opis symboliczny, może ktoś pomoże w tym uzupełnieniu?

Projekt godła Politechniki Rzeszowskiej. Na plus, zdecydowanie.

godło Politechniki Rzeszowskiej

Autor Wiesław Grzegorczyk – „Orzeł jest z herbu województwa krakowskiego (tożsamy z herbem całego Królestwa). Gryf jest z herbu województwa bełskiego. Lew jest z herbu województwa ruskiego.”.

Całkowite przeciwieństwo prezentowanego wyżej godła ChAT. Nie tyle w sferze symboliki co jej klarownego podania. Ładne rozwiązane, choć mam drobne uwagi: 1/kształty oczu, 2/spód dzioba od wewnątrz, 3/  język wysunięty przy przymkniętym dziobie/pysku 4/wywijajaca się na zewnątrz korona z treflami. Jakoś mi to nie leży osobiście, choć siedzi jak należy. Ale ja chyba już lekko spaczony jestem, tym moim Orlim godłem.

Pojawiła się jednak pewna wątpliwość dotycząca symboliki, z tymi odniesieniami historycznymi. Historia Politechniki Rzeszowskiej zaczyna się w roku 1951, skąd zatem odwołania do ziem historycznych I RP – bełskiej i ruskiej? Postanowiłem zapytać Autora i sprawę wyjaśnić, materia nieco skomplikowana więc najlepiej sam objaśni:

„To projekt, który właśnie w ostatnich dniach, decyzją Senatu Politechniki, wszedł do użytku.

Żeby odpowiedzieć na pierwsze pytanie, muszę się cofnąć o kilkanaście lat i wrócić do okresu po reformie samorządowej, kiedy to stare/nowe województwa ustalały swoje herby. Poproszono mnie wówczas o pomoc w opracowaniu herbu województwa podkarpackiego. Zarówno dziwaczną nazwę województwa, jego ahistoryczne terytorium, jak i samą ideę wymyślania jego herbu uważałem za czysty absurd. Tym niemniej, pod długich rozterkach i wahaniach włączyłem się do prac. Doszedłem bowiem do wniosku, że jak już musi być nowy herb nowego województwa, to niech będzie chociaż w miarę dobry;-).

Ostatecznie wybrany został projekt konkurencyjny, który do dziś razi mnie swoim niedopracowaniem zarówno pod względem merytorycznym, jak i graficznym. Projekt ten odwołuje się do herbów tych dawnych województw I Rzeczypospolitej (ale nie wszystkich!), które częściowo weszły w skład nowego województwa. Konkretnie chodziło o ruskie i bełskie. Zupełnie niezgodnie z praktyką heraldyczną do herbu włączony został krzyż kawalerski z herbu miasta Rzeszowa.

Kształt godła/pieczęci Politechniki jest prostą konsekwencją tamtego wyboru. Na pierwszym spotkaniu dotyczącym zamówienia projektu władze uczelni poprosiły mnie o odwołanie się nie do symboliki Rzeszowa, tylko całego województwa. Nie ma moim zdaniem innego symbolu scalającego woj. podkarpackie, niż ów nieszczęsny herb. Odrzuciłem z jednej strony element miejski (krzyż kawalerski), a z drugiej złą stylizację figur heraldycznych z owego herbu. Zaproponowałem stylizację opartą o własne dogłębne studia. I stąd lew, i stąd gryf. Obecność Orła natomiast usprawiedliwiam z dwóch przyczyn: 1) kawałek dawnego woj. krakowskiego też należy do dzisiejszego podkarpackiego, 2) uczelnia jest w końcu państwowa, więc można go też uznać za – co prawda inaczej stylizowane – ale jednak godło Polski.

Śmigło „Łosia” to ukłon w stronę lotniczych tradycji tych terenów (COP, Rzeszów, Mielec – gdzie „Łosie” były faktycznie produkowane). W moim przekonaniu użycie nowoczesnej „figury heraldycznej” jaką jest śmigło, w znaku odwołującym się do tradycji, jest mimo wszystko usprawiedliwione.”

Dzięki uprzejmości Autora mogę również zaprezentować oficjalną, autorską wersję opisu nowego godła, dołączoną do projektu:

„Wiesław Grzegorczyk
Projekt godła Politechniki Rzeszowskiej im. Ignacego Łukasiewicza

Proponowane na załączonych tablicach godło Politechniki Rzeszowskiej jest znakiem monochromatycznym, zaprojektowane zostało w zgodzie z ogólnymi zasadami heraldyki (i sfragistyki). Wraz z napisem otokowym tworzy formę pieczęci kolistej. Elementy godła stylizowane są na okres późnego gotyku oraz renesansu. Jest to stylizacja autorska, w pełni oryginalna, wykonana od podstaw, bez użycia jakichkolwiek gotowych form.

W polu godła, podzielonym w rosochę przez stylizowane na figurę heraldyczną trzyłopatowe śmigło samolotu, umieszczono trzy mobilia: orła w koronie z opaską zakończoną trójliśćmi, z pierścieniem u nasady ogona, w strefie pierwszej oraz ukoronowane figury heraldyczne gryfa i lwa zwrócone ku sobie zgodnie z zasadą kurtuazji w strefach drugiej i trzeciej. Majuskulny napis otokowy głosi: POLITECHNIKA RZESZOWSKA IM IGNACEGO ŁUKASIEWICZA.

Śmigło umieszczone w środku godła stanowi element samolotu PZL.37 „Łoś” produkowanego w latach II Rzeczypospolitej m.in. w zakładach PZL w Mielcu (wchodzących w skład Centralnego Okręgu Przemysłowego). Samolot ten jest do dziś jednym z symboli polskiej myśli technicznej.

Umieszczenie w znaku orła w koronie – godła Polski – uzasadnione jest przez: 1) państwowy charakter Politechniki Rzeszowskiej, 2) obecność fragmentu historycznego terytorium województwa małopolskiego (w którego herbie widnieje orzeł identyczny z państwowym) w składzie obecnego województwa podkarpackiego, 3) obecność orła w dawnym znaku Politechniki Lwowskiej; tradycje tej uczelni przejęła co prawda Politechnika Wrocławska, ale z racji położenia swej siedziby Politechnika Rzeszowska również może się na nie powołać.

Gryf (hybryda orła i lwa) oraz lew pochodzą z herbów dawnych województw bełskiego (stolica: Bełz) i ruskiego (stolica: Lwów). Fragmenty terytoriów tych województw wchodzą w skład województwa podkarpackiego, stąd mobilia powyższe znalazły się również w obecnym herbie województwa podkarpackiego.

Symbolika godła nawiązuje zatem do statusu Politechniki Rzeszowskiej jako uczelni państwowej prowadzącej działalność naukowo-dydaktyczną przede wszystkim na terenie województwa podkarpackiego, odwołującej się do tradycji terytorialnej dawnych województw tej części Polski, a także do tradycji Politechniki Lwowskiej i Centralnego Okręgu Przemysłowego, uczelni, w której lotnictwo jest jednym ze sztandarowych obszarów zainteresowań naukowobadawczych i dydaktycznych.”

Co do skrzydła, wzmiankowanego przez Autora na końcu jego wypowiedzi, nie ma się czym martwić, dawno już wprowadzano elementy poza heraldyczne. Liczy się spójny efekt całości. Im dłużej na to godło Politechniki Rzeszowskiej patrzę, tym mniej mam zastrzeżeń. Dochodzę do wniosku, że jednak to moje widzenie szczegółów (korona, oczy i dzioby/pysk) zepsuło by efekt końcowy. Projekt ma swój klimat i charakter. Jest dobrze, tak jak jest. Winszować należy Autorowi za kawał dobrej roboty.


Książkurs Sigillum – werdykt

7 maja 2012

Mamy ostateczny werdykt Jury w książkursie na sigillum własne.

Szanowne Jury, w składzie: Piotr VaGla Waglowski, Przemysław Rey, Rafał Sylwester Świątek, Rene Wawrzkiewicz, Karol Rakoniewski, alw, po dość długich obradach zdecydowało się uhonorować nagrodą

sigillum Jacka Białeckiego.

sigillum Jacka Białeckiego

Autor nagrodzonej pracy tak opisał jej symbolikę:

„Projekt oparłem na ołówku wpisanym w różę wiatrów tworząc kompas. Chciałem w ten sposób nawiązać do dość  niezwykłej ścieżki w życiu zawodowym i historii gdy postanowiłem spróbować swoich sił jako grafik. Drogi bardzo trudnej i wyboistej, jednak z kompasem, który pomaga w trudnych sytuacjach. Azymutem jest liczba Phi – złota proporcja, w tym przypadku obrazująca ciągłe dążenie do doskonałości i chęć rozwoju, poznawania zasad projektowania, uczenia się. Dewiza w rozecie: „Aut viam inveniam aut faciam” – albo znajdę drogę, albo ją sobie utoruję, czyli dążenie do celu pomimo wielu przeciwności. Ostatnim, dość istotnym elementem jest belka na końcu ołówka, która wg wojskowej hierarchii pokazuje moje miejsce w szeregu,  jako początkującego projektanta.”

Autor pracy otrzymuje nagrodę w postaci 2 książki – Widzieć/Wiedzieć + Jak zostać dizajnerem i nie stracić duszy, ufundowanych przez Wydawnictwo Karakter oraz ufundowaną przez firmę rakoniewski.pl gotową pieczęć Printer R50.

Dla uhonorowania wszystkich 8 projektantów, którzy zechcieli wziąć udział w tej zabawie, pozwalam sobie, za zgodą Autorów, zaprezentować poniżej wszystkie prace wraz z ich opisami. Prace prezentuję zgodnie z kolejnością nadsyłania.

Robert Wnuk

sigillum Roberta Wnuka

Opis symboliki:

„Moja pieczęć symbolizuje dążenie do perfekcji, pracę nad sobą, dbałość o detale. Poprzez pokazanie symbolu migawki, która bezpośrednio kojarzy się z soczewką, a wewnątrz niej kolejnej na której skupia się poprzednia. Tło uzupełnia znaczenie użytmi promieniami wschodzącego słońca. Moje profile zawsze przedstawiają oko, oraz są opisane sloganem „details are everything” którym się kieruję. Właśnie ten slogan starałem się zwizualizować użytą symboliką.”

Kamila Szymańska

sigillum Kamili Szymańskiej

Opis symboliki:

„Projekt powstał z myślą o jednej z moich pasji jaką jest fotografia portretowa (glamour). Zamieszczone okręgi symbolizują obiektyw aparatu z wyłaniającym się z niego portretem autorki. Dłoń oparta na brodzie nawiązuje do pozowania, ale też symbolizuje zamysł nad pracą artystyczną.”

Krzysztof Orkisz

sigillum Krzysztofa Orkisza

Opis symboliki:

„Pieczęć składa się z mojego imienia i nazwiska na zewnętrznej części w języku łacińskim Christophorus Farrus i roku wykonania MMXII.
Oraz części wewnętrznej  pieczęci na której znajduje się Grafika przedstawiająca profil mojej twarzy, oraz kłosy zboża Orkiszowego
ściśle powiązane z resztą profilu mojej głowy co symbolizuje pamięć o przodkach oraz przywiązanie i szacunek do nazwiska
i pochodzenia. ”

Kornel Demczuk

Sigillum Kornela Demczuka

Opis symboliki:

„Z powodu młodego wieku i niewielkiego doświadczenia zawodowego, zdecydowałem, że moja pieczęć będzie przedstawiać mój charakter i bardziej to jaki jestem, niż kim jestem. Byk, poza tym że jest moim znakiem zodiaku symbolizuje porywczość, agresję, zagrożenie, jednym słowem kłopoty. To swojego rodzaju alter ego, gdyż mój charakter łączy w sobie wiele przeciwieństw, które wygrywają ze sobą naprzemiennie sprawiając, że często jestem nieprzewidywalny.

Bywam porywczy i często rzucam się w ogień, choć w ostatniej chwili spokój i zimna krew odzyskują kontrolę i wychodzę z kłopotów obronną ręką.”

Michał Marek Jankowski

sigillum Michała Marka Jankowskiego

Opis symboliki:

„Sigillum moja, oprócz osobistego, drugiego dna ma charakter oficjalny.

W swojej symbolice zawiera – sfalowaną wodę, symbolizującą zmiany w życiu, których jestem entuzjastą; kotwicę – reprezentującą moje umiłowanie do tradycji oraz wynurzające się z wody pióro i ołówek – moje narzędzia pracy. Jestem grafikiem, sporadycznie piszę teksty reklamowe. Kotwica i woda są też nawiązaniem do mojego wychowania, w którym żeglarstwo odgrywa dużą rolę. Kotwica, w przeciwieństwie do pióra i ołówka nie wynurza się z wody – jest na jej tle, zawieszona by kotwiczyć lub odejść z portu.”

Jacek Knapczyk

sigillum Jacka Knapczyka

Opis symboliki:

„1. Ołówek ze skrzydłami motyla ozdobionymi komputerami, myszkami – symbol grafiki komputerowej.

a. motyl – symbol piękna
b. ołówek – symbol sztuki, grafiki, ilustracji
c. myszka – symbol pracy z komputerem

2. Mapa świata i komputery z myszkami – symbol sieci, internetu.”

Łukasz Słupski

sigillum Łukasza Słupskiego

Opis symboliki:

„Moje imię pochodzi z łacińskiego Lucas, w znaczeniu urodzony o świcie (a także lucare – błyszczeć).
W projekcie zdecydowałem się wykorzystać dwie symboliki i połączyć je w jedną spójną koncepcję, która odzwierciedla filozofię, którą studiuję i z którą się identyfikuję. Pierwszą wynikającą ze znaczenia mojego imienia w łacinie oraz drugą – umieszczony w centrum pieczęci prastary symbol geometryczny współcześnie nazwany Kwiatem Życia (Flower Of Life). Znak, który uważany jest za wzór stworzenia, źródło życia i zbiór pierwotnych elementów, z których się składa się nasz fizyczny świat (w tym bryły platońskie, wartości muzyczne, złoty podział, liczba Phi, święta geometria i wiele więcej).
Całość kompozycji przedstawia wschód słońca nad ziemią – z nocy staje się dzień, jasność, oświecenie. Całość połączyłem znaczeniem mojego imienia w języku łacińskim „PRIMA LUCE NATUS” – urodzony o świcie, oraz dopełniłem rokiem mojego urodzenia – 1986 napisanym cyframi rzymskimi na zewnętrznej obręczy pieczęci.
Jako krój pisma wybrałem współczesną antykwę zainspirowaną późnym renesansem
– Minion Pro, w odmianie grubej.”

Bardzo serdecznie dziękuję wszystkim Autorom za udział w książkursowej zabawie projektowej. Mam nadzieję że spotkamy się ponownie przy okazji kolejnych książkursów. Mam też nadzieję, że uda się zdobyć, kolejne ciekawe książki na nagrody,może zechcą wspomóc książkursowe zabawy projektowe kolejne wydawnictwa.


Przypominajka: 2 dni

28 kwietnia 2012

zostały 2 dni,

tylko do 30.04.2012,

do godz.24.00

Prześlij projekt

na

książkurs Sigillum.

Pospiesz się !


    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy