smutne refleksje

17 marca 2011

Takie trzy refleksje, smutne w sumie, przyszły mi do głowy  przy okazji czytywania polskich forów graficznych:

1.
Zastanawia mnie dość specyficzna, a powszechna, warstwa skojarzeniowa Panów Grafików, i Pań też, jakoś dziwnie kręci się im wszystko kole dupy i narządów rodnych… ewentualnie z dodatkiem ekstrementów…. Chyba jednak prawdziwe to zdanie – jakie doświadczenie, takie kojarzenie….

2.
Ale widać to nie jedyny ich problem. Powszechnie panuje moda, w wypowiedziach, na terminologię rodem z programów komputerowych, koniecznie anglojęzycznych. Te problemy z terminologią we własnym języku, a jest takowa, chyba nie najlepiej świadczą o zasobach słownictwa w tymże rodzimym języku…. Excellently panocku, excellently, a nawet very und so weiter.

3.
Rzadko zdarza się by Panowie Graficy potrafili analizować znak pod kątem jego egzekucji, zgodności z tematem, briefem, założeniami. Jeśli już analizują, to na zasadzie oderwanego od kontekstu obrazka, samego dla siebie.

Sztuka dla sztuki… noc dla nocników.


Muchy i gołębie

8 października 2010

Bo to było tak: poniższy tekst napisałem w sierpniu, jako kontynuację wątku o logo Nowego Sącza, zamiast na blogu miał się ukazać w nowym piśmie, ale, jak to w życiu, pismo nie wystartowało jeszcze  i tekst się nie ukazał, pewnie zanim by się ukazał byłby o przeszłości. Napiszę im nowy a ten puszczam u siebie. Co prawda kurz bitewny opadł i weszliśmy w nowe bitwy i potyczki, fakty były i minęły, ale wcale nie jestem pewien czy to takie nieaktualne.

………………….

Afera goni aferę, i wcale nie w polityce wbrew pozorom. Zresztą politycy już dawno przebili dno konfabulacji, insynuacji, spisków i urojeń. Teraz przyszedł czas na afery wokół dizajnowe. Na zasadzie jednemu panu wydawało się, że coś zobaczył w kropce.

Pochwaliłem dopiero co Papaja studio, za dobry znak dla Nowego Sącza, bo dobry. A tu ci masz afera z wróżbitami, gejami i satanistami w tle, zresztą poczytajcie sami – sadeczanin.info:

W liście jest jeszcze więcej znaków zapytania: „Dlaczego akurat ręka? Co ma oznaczać ta czarna kropka w jej środku? Dlaczego kolory tęczy?”. Inicjatorzy zmiany logo zauważają poza chiromancją, której się sprzeciwiają, i inne nie do zaakceptowania dla nich znaki. „Kolory tęczy, jak powszechnie wiadomo, są symbolem mniejszości homoseksualnych. Czarna kropka wytatuowana na środku dłoni jest symbolem „zakropkowania”, czyli oddania się szatanowi. Nie sądzimy, by ktoś z Włodarzy miasta chciał, by Nowy Sącz został objęty taką „opieką” – piszą. – Panie Prezydencie, nowe logo wcale dobrze nie wróży miastu. Wręcz odwrotnie. Skazuje go na otwarcie się działaniom złego. […] Być może osoby związane z przygotowaniem tego projektu nie były tego świadome, ale fakty są takie, a nie inne. Można je konsultować ze specjalistami”.

więcej tu i tu.

Oj można konsultować ze specjalistami, można, tylko nie wiem czy myślę o tych samych specjalistach. Jest już nawet teoria spiskowa że geje i cykliści namówili projektantów do wprowadzenia wielokolorowości do wszelkich znaków. Szpital wariatów.

Pisałem kiedyś o skojarzeniach, tak to już jest, że każdy widzi co chce, jedni w logo Nike fallusa, inni w otwartej dłoni Szatana, choć od wieków otwarta dłoń to symbol powitania i znak że nie ma się w niej broni. Może dlatego z takimi kłonicami na tę bezbronną dłoń wystartowali, że bezbronna. Odwołania do symbolik są tak naciągane, że głowa boli. Oto kropka na środku dłoni to znak szatana, ejże, aby nie za daleka interpretacja? toż w symbolice chrześcijańskiej mamy taką dłoń z kropką i na pewno nie o satanistycznym symbolu mowa. „Tęcza to symbol gejowski” owszem, ale i jeszcze ma parę innych znaczeń, co dociekliwi łatwo znajdą. Nie chciałbym denerwować autorów poronionego listu, ale zwrócę uwagę, że na paru obrazach, jak najbardziej świętych, figuruje owa tęcza w tle, może warto sprawdzić kto za to jej przemycenie odpowiada i kto za tym stał a podszeptywał. No i absolutnie zakazać pokazywania jej na niebie! Dzieci patrzą na takie okropieństwo i się, o zgrozo, zachwycają, a kysz. „Dobrze wróży” też okazuje się wyłącznie i jedynie wróżbiarskie, bo szanowni tępiciele mają problem z posługiwaniem się językiem polskim i jego bogactwem. Rozumiem że takie oto sformułowanie „wyniki dobrze wróżą naszej partii” świadczy bezapelacyjnie o chiromancji, a więc niezgodnym z nauką kościoła jej charakterze, tyle że partia akurat jak najbardziej korekt. I co z tym zrobić?

Tak na marginesie, Duszpasterstwo Akademickie Strych ma chyba adekwatną nazwę do działań, jakie prowadzi w tym zakresie. Jak podaje Kopaliński strychulec, strych, deszczułka do strychowania, wygładzania, wyrównywania z brzegiem naczynia (stanowiącego miarę) zawartych w nim materiałów sypkich, zwł. zboża. No i wyrównują to, wedle własnego garnca, co wyszło ponad jego brzeg i lepsze od dookolnej rzeczywistości. Przypomina się stary dowcip o piekle, gdzie polskiego kotła diabły nie muszą pilnować.

Okazuje się że jednak nie wszystkim upał przegrzał głowy. W Tygodniku Powszechnym głos w sprawie zabrał jezuita Ks. Jacek Prusak SJ, psychoanalityk:

W tej deklaracji widać dobre intencje, obawiam się jednak, że światła rozumu oświeconego wiarą zdecydowanie tu zabrakło. Po pierwsze, zarówno w sensie chronologicznym jak i teologicznym tęcza (a więc i „jej” kolory) jest symbolem przymierza zawartego przez Boga z Noem. Po drugie, z twórców logo jak i władz miasta, które go zaakceptowały uczyniono satanistów dążących do ściągnięcia na miasto fatum w postaci działania złego ducha. Podatność na magiczne myślenie mamy wbudowaną w mózgu, szkoda, że jezuicki duszpasterz zapomniał, iż istnieją ignacjańskie kryteria „rozeznawania duchów”, które trzeba jeszcze umieć właściwie zinterpretować, po to, żeby takim „nawykom myślowym” nie ulegać. Nie tylko źle odczytał znaczenie dizajnu, ale ośmieszył katolików i zakon. Czy nie tego właśnie chciał „zły duch”?

Tak wesoło to można mieć tylko w Polsce . A nawet weselej.

We Włocławku urządzili konkurs ekspres, na znak, o dziwo rozstrzygnęli i wyłonili zwycięzcę, fajnie, tyle że okrutny internet znów pokazał wredne oblicze. Praca okazała się pożyczona z serwisu z gotowcami. Lux pomada, a autorka „pożyczki” tłumaczy się ponoć, że nie wiedziała że to do użytku prywatnego ino, nie przeczytała bidula info na stronie ani regulamina. No i rozpętała się burza z piorunami, a jak wydawało się że łagodnieje ktoś trafił na tak samo sprokurowany znaczek świętokrzyskiego systemu innowacji. Internet to jednak wredne bydle. Więcej tu.

Zresztą prawdę mówiąc nie ona jedna w tej branży niekumata, zauważam trynd jakiś do niekumatości wspartej słowotokiem, a la politycy jednej partii. Mów, mów, mów, nie ważne co i czy zgodne z faktami, a jak przeciwnicy wykazują twoje braki wiedzy kreuj się na tępionego, za prawdę, łgając w żywe oczy. To o tyle skuteczne, że nikt nie wie o jaki fakt szło, za to obrońców uciśnionych i Częstochowy zawsze się pułk znajdzie. Sam się wpakowałem na taką minę, to wiem. Ale dostałem dobrą radę – że skoro, dla niektórych, jestem wzór do naśladowania (sic), to powinienem dumnie zmilczeć. Znaczy mam stać dumnie i durnie na piedestale i ani okiem mrygnąć kiedy dachowe zasrańce, znaczy gołębie, będą srały mi na głowę a krasnoludki szczały do buta. No bo to same głąbki pokoju pewnikiem. No to stoję, ale z góry uprzedzam, jak nie zdzierżę, to przyłożę laską. Po doświadczeniach Papaja studio nie jestem taki głupi, by mieć dłoń otwartą a przyjazną. A i do oganiania laska się przyda, żeby mi ktoś nie wjechał w kuper udając wróbla.

Panie majster kropka sie mie zrobiła…
Gdzie?
Na czole i na ręce…
No i?
To jestem buddysta czy satanista?
Muchołap. Muchy obsiadły, ale… skrzydełka mają jakieś takie tęczowe…


Prostota kija

6 sierpnia 2008

Gorący łeb
Właściwie miało tego wpisu nie być, bo pewnikiem parę osób się obrazi, ale jednak skrobnę, ze względu na kolokwializm, jakiego użyłem w prywatnym rozchoworze, a ów, jako cytata, za moim przyzwoleniem, poszedł w świat.

Meritum
Wysokie jury konkursu na logo Europejskiego Centrum Solidarności, drugiego już, pierwszy pono nie spełnił oczekiwań, wybrało tym razem zwycięzcę. I tu moja konsternacja:


Autorem jest profesor Michał Kliś, plakacista, grafik, pierwszy rektor ASP w Katowicach. W jury 5 profesów ASP i 2 szefów agencji, a także pisarz i dyrektor ECS. Komfortowa liczbowo przewaga ludzi sztuki. A efekt wyboru? jaki jest każdy widzi.

Totalny minimalizm, za którym nie widzę idei, żadnej. Skojarzenia, jako widza i odbiorcy, mam nieokreślone, trudne do ukierunkowania, bo nieokreśloność formy na to nie pozwala. Albo też idące w stronę nieoczekiwaną przez twórcę skojarzeń zlych, których jak ognia unika każdy projektant. I tu chyba w odczuciach nie jestem odosobniony, rozmawiając czy czytając dyskusję na GL.

Skoro o minimaliźmie formy, żeby daleko nie szukać, równie minimalistyczny w formie jest znak NIKE, słynna łyżwa, jednak ta forma pozwala na dopisanie, dopowiedzenie, skojarzenie sobie przez odbiorcę dookreśleń kształtu właściwszych i pozytywnych zarazem dla firmy – łyżwa, uśmiech, kawałek bieżni itp. Każdy może domyślnie dodać własne dookreślenia, jakie mu z tym kształtem się kojarzą, i w zdecydowanej większości będą to określenia nie deprecjonujące firmy.

Najlepiej analizować bez koloru, w wersji czarno-białej.

Tu, w logo ECS, co najwyżej można by dopisać „flaga” (w kolorze), pojawią się zapewne również skojarzenia dużo mniej przyjazne, tylko gdzie będzie miejsce na wyjściową ideę solidarności, na pozytywne emocje? A jeśli już owa „flaga”, czy nie było już lepiej opracowanych znaków opartych o ten motyw? Nie zapominajmy też że znak ma funkcjonować, jak domniemywam, w obszarze europejskim, a więc różnych od naszego postrzegań i wiedzy o naszej historii. Można naturalnie zrobić wielostronicową wykładnię symboliki, nawet na sposób obrazowy, jak niegdyś zrobili to twórcy logo Polski z latawcem, tylko co dalej? dołączane będzie toto do każdej ekspozycji znaku, jak instrukcja obsługi? A skoro nie będzie to musi się tłumaczyć samo. Dla mnie się nie tłumaczy.

„Chłodne oko”
Weźmy sprawę na chłodno, odwołując się do 4 prostych zasad Morse’a, o których napisałem na mojej stronie e-alw.com:

1. logo musi spełniać podstawowe zasady projektowania – czyli – być poprawne technicznie, dobrze skomponowane elementy tworzące całość, proporcjonalnie zaprojektowane przestrzenie puste, odpowiedni dobór kolorów, unikanie gradientów, dopracowany kształt, w pełni czytelne, estetyczny znak.

Ale tu trudno w pełni mówić o skomponowaniu elementów mając tylko jeden. Trudno gdybać czy w stosunku do nieistniejącej reszty kąt przechyłu jest dobry czy zły. Trudno mówić o dopracowanym kształcie nie wspominając czytelności komunikatu, a tu go nie widzę, nie odbieram. Czy estetyczny? a czy może być coś estetyczne i zarazem nie dające się skojarzyć, sklasyfikować, zrozumieć? Może może.

Jednym z kryteriów dobrego znaku jest jego łatwość zapamiętania, drugim unikalność formy. Jak zapamiętać kształt który jest nijaki? jak forma niedookreślona może stać się formą unikatową w tak specyficznym wymiarze jakim jest logo?
Einstein stwierdził że należy zrobić coś jak najprościej, ale nie prościej. Są granice po przekroczeniu których założony komunikat przestaje istnieć, przestaje istnieć jakikolwiek komunikat, poza określeniem „jest”.

2. logo musi być funkcjonalne
Kolejnym kryterium, jakie weryfikuje dobry znak, jest jego możliwość użycia na każdym medium i w każdej wielkości bez straty dla samej czytelności znaku. No i jest problem, bo skoro sam znak jest nieczytelny, to właściwie problem czytelności trudno rozważać, np. w takiej jak niżej

Twórca winien mieć tego świadomość, tak jak i np. użycia znaku na koszulce

Jest co prawda druga strona medalu, która ewentualnie wchodzi w grę – znak niesie emocje. OK, tylko powinien nieść pozytywne, ten akurat, mam nadzieję że na razie, budzi negatywne.

Jasne, że po dodaniu logotypu nazwy, może powstać spójny znak, może, ale na razie mamy co mamy i obawiam się, że nie wystarczy dopisanie tej nazwy, by przekaz stał się jasny, dla odbiorcy, w samym sygnecie.

Funkcjonalne to również wprowadzenie znaku do świadomości odbiorców jak najmniejszym kosztem, również finansowym, ale im mniej zrozumiały komunikat znaku tym bardziej wymaga działań wspierających, a zatem kosztownych.

3. logo musi dobrze reprezentować firmę/instytucję
no tak, „coś” musi reprezentować, więc musi nieść „jakiś” komunikat, jednoznaczny lub wieloznaczny. Wyjaśniać lub budzić emocje. Co mamy tutaj? brak komunikatu odnoszącego się do idei centrum, a przynajmniej dla mnie, bo chyba nie są jego ideą „Polska i jej barwy” itp. a może to ja źle myślę. Może to moja abberacja skojarzeniowa, z rewolucją październikową, krwią, ale nijak solidarnością. Brak mi nawet najprostszego skojarzenia z logotypem Solidarności, no może poza czerwienią. Zatem co właściwie reprezentuje i jaki komunikat przekazuje znak? Nie wiem.

4. logo musi być unikatowe
Owszem jest unikatowe, tak jak każda plama czy maźnięcie pędzla są unikatowe, bo trudne do powtórzenia w tej samej dokładnie formie. Ale nie każde unikatowe maźnięcie, czy kapnięcie, to od razu logo. Jest co prawda taka teoria, że skoro logo jest swego rodzaju twarzą firmy, to każda forma wyrazu wizualnego jest uprawniona do bycia nim, i rozbudowany rysunek, i zdjęcie, ba film nawet mógłby tym logo być. Może, czemu nie, wszystko jest przecież kwestią komunikatu w nim zawartego, z jednoczesnym zważeniem, że na spostrzeżenie, odebranie i zrozumienie komunikatu widz ma milisekundy wielekroć, a nie całe popołudnie kontemplacyjne.

Zakończenie
Dziwnym wydaje mi się jednostronność widzenia idei solidarności przez pryzmat koloru czerwonego, u wszystkich wyróżnionych w I konkursie, jak i wybranej w II konkursie pracy.  Niby zrozumiałe, jako nawiązanie do logo Solidarności, ale może ja tę solidarność widzę szerzej niż tylko sam związek i stąd opór. No i sprawa dla mnie dość przyznam dziwna – był konkurs na logo, ale, z tego co widziałem, był to raczej konkurs na sygnet, czyli jakąś formę graficzną. Czy mam rozumieć, że znaczek, sam w sobie, zdeterminuje budowanie wizerunku instytucji? a/ mamy znaczek, b/ teraz się dorobi jakiś logotyp, c/ potem papeterię, d/ a jeszcze później ogłosimy konkurs na layout z wykorzystaniem sygnetu…

Czy mogę się mylić w tym co napisałem? Jasne, zawsze jest taka możliwość, że o czymś nie wiem lub mi umyka, w końcu anim nieomylny, ani rozumów wszystkich nie pozjadałem

Odgłosy:
forum.webesteem.pl
blog.dotmariusz.net
wolneforumgdansk.pl
tomasz.topa.pl
artserwis.pl
goldenline.pl 1
goldenline.pl 2


 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy