Rewal eee nie
22 kwietnia 2010Gmina Rewal wpadła na pomysł konkursu na logo i przysłała mi, listem poleconym, regulamin etc. Czytam sobie te warunki i zastanawiam się co z tego wyniknie.
1. W przesłanych materiałach nie ma ani słowa o strategii, cechach unikalnych ani tym podobnych głupot.
2. Prace oznaczone nazwiskiem, potem zakodują by rozkodować – jaki sens?
3. Nagroda 5000,-, ale minus podatki.
4. W paragrafie 5 – nagroda i pola eksploatacji – dziwny zapis o zastrzeżeniu sobie przez organizatora pól eksploatacji oraz drugi o opracowaniu i przeróbkach bez odrębnego wynagrodzenia. Tyle tylko, że nigdzie ani słowa o przejęciu autorskich praw majatkowych :) a zastrzeżenia owe można traktować, moim zdaniem, jako zastrzeżenie pierwokupu praw na te pola.
5. No i punkt najciekawszy – Organizator ma prawo zmienić regulamin. A co, jak zechce to zmieni wszystko i co?
Jest i drugi konkurs, też za 5000,-, na witacz, warunki regulaminowe nieomal identyczne. choć jest kilka innych ciekawostek.
Co będzie jak wygrają, w obu jednocześnie organizowanych konkursach, różne koncepcje? Ano pewnie nic, bo niby co? ma być ładniusi znaczek „oddający turystyczny charakter Gminy” i „jej dynamiczny rozwój” i witacz - „futurystyczny wygląd [...] co na długo zapadnie w pamięć oglądającego”. To może taniej kij bejsbolowy?
Pass, słucki
20 marca 2010Co zrobić jak nie wiadomo co wybrać? Jak upchać wszystko, od lasa do sasa w identyfikacji? Prościuchna sprawa, jak to zrobić pokazuje nowy brand turystyczny Polski, zaprezentowany przez POT.

Cytat za BRIEF-em, z 2 marca br, Marka Polska z nowym systemem identyfikacji:
„Wiedzę o najnowszych trendach w marketingu POT wykorzystała do opracowania nowej wizualizacji, która przekłada się także na sposób postrzegania Polski, jaki chcemy przekazać obcokrajowcom. Żaden produkt – obojętnie, czy jest to but czy turystyka – nie może się dziś obejść bez grafic design” – można przeczytać w prezentacji POT udostępnionej podczas dzisiejszej konferencji. Projekt stworzony przez agencję Brandy wykorzystuje symbole kraju z architektury, świata kultury i sztuki oraz rozrywki i sportu. Dlatego na nową identyfikację składają się m.in. Chopin, charakterystyczna dla polskiego alfabetu litera „Ł”, Pałac Kultury i Nauki, ale także golfista, żagle, piłka nożna czy rower.
Z racji współwystępowania znaku POT, odmiennego w stylistyce, nie bardzo mogę złapać co to właściwie jest, logo czy element identyfikacji, dodatek ilustracyjny. Jak występować będą razem to, hm…, powstanie koszmarek jakiś. Jeśli samodzielnie, na co wskazuwałoby niby przywołanie przez twórców znaku Bahamów, to też nie najlepiej, chyba, że z założenia znak będzie wielkości minimalnej A4, by można cokolwiek z tych szczególików w nim zawartych rozróżnić. Ale może inni mają lepszy wzrok.
Przedstawiciele agencji Brandy za wzór nowoczesnych rozwiązań graficznych służących budowaniu tożsamości korporacyjnej dla kraju wskazują m.in. logo Wysp Bahama:

He, he, he dobre. Porównywanie syrenki z porsche, w końcu też auto. Rozumiem, że autorzy za bardzo nie wgłębiali się ani w CI Bahamów, ani w percepcję znaku i jego czytelność, dla odbiorcy, ale jak się porównywać, to z najlepszymi, nawet jak bez sensu to z lekka porównanie. No i ta przepyszna czerwień z jasną zielenią. Miodzio, patriotycznoekologiczna.
Za dużo brandy, przydałaby się swojska wódka. Od siebie dodam – i bigos, i jałowcowa, i oscypek nasze dobro narodowe, i Żubr, na kaca.
Z wywiadu Macieja Konopki, współautora identyfikacji:
Uważamy, a klient, czyli Polska Organizacja Turystyczna, chyba podziela tę opinię, że próby stworzenia nowego symbolu dla czterdziestomilionowego kraju z dwutysiącletnią historią w sercu Europy byłyby swego rodzaju arogancją i z góry skazane na porażkę.
A co ma nie podzielać, nie ma strategi, nie ma jasnego komunikatu, to sprzedajemy wszystko jak leci, ale wszystkoizm chyba już nie jest trendy, od jakiegoś czasu. Rozczulające jest też ta już dutysiącletnia tradycja. No, no, jak to ładnie brzmi, dużo lepiej niż tysiąc z ledwo 44 letnim kawałkiem. Ale zastanawiam się też jak, do cholery, udało sie innym krajom stworzyć swoje znaki bez kitwaszenia w nich wszystkiego metodą murala?? Taki np. Meksyk, jedyne 106 mln mieszkańców i też niemniej szumnej historii.

Jak oni to tak prościutko wykoncypowali, że da się i oglądać i rozumieć, ba zapamiętać?
Pas słucki się marzy? raczej darcie pasów potrzebne.
PS. No i mamy objaśnienie tej skomplikowanej symboliki, autorstwa Jakuba Budzyńskiego, które publikuję za zgodą autora.
Polska identyfikacja logo promocja
Tagi: brand identyfikacja komunikat marka Polska promocja strategia symbol znak
komentarze: 18
Logo zamiast mostu
19 stycznia 2010Są takie chwile kiedy ręce opadają. Toruń od lat przymierza się do budowy mostu i na przymierzaniu mu schodzi. Potrzebę widzą wszyscy, mieszkańcy i władze, i nic się specjalnie nie dzieje. A właściwie nie działo, bo oto postanowiono coś z tym zrobić i zamiast mostu… zafundowano mieszkańcom logo i strategię "oswajania" ich z tym przyszłym mostem. Paranoja, przekonywać ludzi do tego, do czego są w 100% przekonani, za jedyne 1,6 mln zł. Twórcą odkrywczej strategi "mostu dla ludzi" i logo jest warszawska agencja Link PR (ie próbujcie wchodzić na ich stronę www.linkpr.pl, szkoda czasu, powita was "Not Found The requested URL / was not found on this server.")
A co do znaku, na początek wprowadzenie Pani Elżbiety Konckiej, general manager LinkPR:twierdzi, że logo zostało zbyt dosłownie odczytane. - Chcieliśmy nadać inwestycji nowy wymiar. Most to nie tylko budowla, ale odpowiedź na najważniejsze potrzeby ludzi, bo oni są w tym projekcie najistotniejsi - szefowa przekonuje do poszukiwania głębszej filozofii. - Czy most jest dla zwierząt? Jest dla wszystkich. Nie patrzmy jednak na logo zbyt dosłownie. Pochylmy się nad nim, w tym banale tkwi coś ukrytego w środku.

Pochyliłem się z uwagą i poza banałem jakoś nijak mi nie chce wyjrzeć to kolejne dno, ani żadna głębsza filozofia. Może ja ślepy?
prof. Witold Chmielewski, toruński artysta plastyk:
- O czym my w ogóle rozmawiamy, przecież to logo nie pasuje do mostu, jaki ma powstać w Toruniu - prof. Witold Chmielewski, toruński artysta plastyk, twierdzi, że pomieszano fakty. - Mały kamienny most z przęsłami dla spacerowiczów, jaki widać na logotypie pewnie świetnie wpasowałby się w promocję, ale przeprawy w Golubiu-Dobrzyniu, w Toruniu mówimy o moście, który posłuży szybkiej samochodowej komunikacji. Nie będzie żadnych przęseł i po co ta wielka filozofia o brataniu się ludzi? – pyta profesor. Zaznacza przy tym, że pod względem graficznym znak się broni.
prof. UMK Wiesław Smużny, artysta grafik, uważa że taka akcja to bezsensowne wydawanie publicznych pieniędzy.
- Amatorskie i naiwne. Logo nie może składać się z oderwanych od siebie, pojedynczych elementów. Most kojarzy się z pewną całością, jedną linią, a nie z porwanym paciorkiem przypominającym raczej różaniec albo niedojrzałą jarzębinę - ocena profesora jest druzgocąca. - Poza tym, dlaczego te ludziki mają takie duże głowy, czy to jakieś wodogłowie? Coś okropnego. Z kolei samo hasło wzięte żywcem z ery Edwarda Gierka.
I tak to, jak widać, wcale nie trzeba wydawać kasy na PR, starczy jedno nietrafione logo i będzie o moście głośno. A za 1,6 mln można mieszkańcom siurpryzę zafundować… na otwarcie tego mostu, o ile na logo i PR się nie skończy.
Przypisek: temat znaleziony na GL, cytaty za portalem Nowości
Perła w kwadracie
17 stycznia 2010dla uściślenia - w ruskim Kwadracie.
Oto nowe logo Legnicy autorstwa Eskadra MarketPlace
Strategia komunikacyjna Legnicy, którą przygotowała agencja Eskadra MarketPlace, wykorzystuje m.in. korzystne położenie miasta przy szlakach komunikacyjnych. Podkreśla to nowe hasło promocyjne miejscowości: "Z nią zawsze po drodze". Jednocześnie Eskadra stworzyła logo miasta, na które składa się prosty i czytelny napis, ujęty w szczególny nawias dwóch elementów graficznych – niebieskiego fundamentu, będącego swoistym refleksem litery "L", oraz żółtego kwadratu, który domyka całość. Odrobinę szaleństwa w pragmatycznym wizerunku Legnicy symbolizuje zawarty w logotypie przechylony kwadrat, który nawiązuje do dzielnicy, gdzie stacjonowały kiedyś wojska rosyjskie.
W marketingu klasyczna jest już koncepcja Phillipa Kotlera zwana 4P (product, price, place, promotion). My w Legnicy znaleźliśmy aż osiem nieco innych „P”: położenie, „poręczność” (ludzka skala), praktycyzm i pragmatyzm, potencjał oraz pomysłowość, które razem zapewniają mieszkańcom pracę, a miastu – postęp, czyli realizację szans rozwojowych. Legnickie 8P to podstawa powodzenia miasta, ale też esencja projektowanej przez nas marki – powiedział Adam Kałucki, dyrektor Eskadry MarketPlace ds. strategii.
Wychodzimy od barw miasta, by tchnąć w nie ducha nowej marki: bezpretensjonalnej i otwartej. Legnica to miasto przytomnie stojące na ziemi, a jednocześnie obdarzone krztyną zdrowego szaleństwa, co projekt logotypu ukazuje m.in. w przechylonym kwadracie, w którym wtajemniczeni zobaczą jeszcze jedno: dawny Kwadrat, dzielnicę, w której stacjonowali Rosjanie, część Tarninowa, prawdziwej perły architektury z przełomu XIX i XX w.– wyjaśnił Tomasz Budzyń, szef pracującego nad logiem zespołu grafików.


