Lew czeski i jaja
4 listopada 2010Dowolność stosowania symboli państwowych przez… instytucje państwem władające i do poszanowania symboli zobligowane, a wpływającą na brak jednorodności w wizerunku tychże, jako jednego państwa, opisywałem już w „Państwo jak korporacja” i paru innych tekstach. Bo mnie to męczy.
Aliści to, co u nas, okazuje się w sumie małym piwem, w porównaniu z Czechami. Oni są specjalistami od piwa, to i nawarzyli sobie. Oto font.cz przynosi próbkę różnych używanych przez ichnie władze przedstawień i modyfikacji herbu małego Czech, tak, tak, oni maja i herb mały i duży. Modyfikacje nie tylko samej tarczy, ale i godła na nich różniaste i z wzorem urzędowym na ogół zgodne „w pobliżu”.

Co artyście (może nawet bardziej decydentowi) w duszy grało na hasło „czeski lew”. Na marginesie – przyjrzyjcie się dokładnie trzem górnym lwom, w szczególności przyrodzeniu lwa.

U pierwszego od lewej jest ok, członek zgodnie z heraldyką sterczy. Dwa pozostałe to kaleki, artyści wykastrowali członka i zostały… jaja, ale jaja.
Co z tej dowolności wynika? ano to samo co u nas, co żadną pociechą nie jest niestety.
Oprócz prezentacji herbowego mętliku jest też przykład wizytówkowego „bordelu”, jak ładnie określili to na font.cz . Może warto i nasze bilety wizytowe pokazać i tę radosną twórczość łamaczy… Warto poczytać co sądzą o problemie w komentarzach czescy graficy, ale kto by się przejmował co oni sądzą tam czy tu u nas.
Psy szczekają karawana jedzie dalej.
Kody a znaki
27 lutego 2010Onegdaj zajrzałem do dużej księgarni z tanimi książkami, na rogu Chmielnej i Szpitalnej, w Warszawie naturalnie. Czasem można trafić tam różne dziwne, a przydatne, pozycje wydawnicze zwane też książkami. Przeglądając półki z historią zaciekawiła mnie spora formatowo, granatowo-zielona, książka pod wielkim tytułem „Tajemnice szyfrów”. Wziąłem ją jednak do ręki bardziej zaintrygowany jej podtytułem – „znaki, symbole, kody, kryptogramy”, konkretnie jego pierwszą częścią, bo o szyfrowaniu mam pojęcie małe, czyli że jest. Książka swoje waży bo i format duży, papier kredowy prawie trzystu stron, oprawa przyzwoita, twarda, no i druk full wypas, pełno kolorowy. I to wszystko, uwaga, uwaga, za jedyne 35 złotych polskich! Szok.

Paul Lunde, Tajemnice szyfrów Znaki, symbole, kody, kryptogramy
Wydawnictwo: Carta Blanca
Oprawa: twarda, stron: 288, format: 226×260
ISBN: 978-83-614-4418-3
A co w środku? Zaskoczenie, Paul Lunde pieczołowicie i na przykładach wprowadza nas w świat kodów zaczynając od prehistorii, i nie dotyczy to owych jednoznacznie pojmowanych kodów szyfrowych a kodów symboli, znaków, którymi się posługiwano i posługuje czasem do dziś, jak choćby opisując początki alfabetów (to też znaki i kod jednocześnie), kody subkulturowe, flagowe czy wreszcie znaki firmowe. Uproszczone to nieco, do postaci bardzo bogato ilustrowanej pigułki, daje jednak podstawowy ogląd czym jest i czym być może znak. Na pewno pozycja, którą warto polecić rozpoczynającym zabawę z projektowaniem znaków, ale nie tylko bo i dla miłośników szyfrów tam sporo w historycznym ujęciu, a i poszukiwacze spisków znajdą coś dla siebie. Zabrakło mi co prawda wielu kodów/symbolik jak choćby kolorów, ale nie zmienia to faktu, że pozycja warta polecenia. Wielu zzytelników, po przeczytaniu tej książki, zada sobie pytanie – czy, to co widzę, znaczy aby na pewno, to co mi się zdaje?
Przyjemnej lektury i oglądania.
Ciekawostka, po wejściu na stronę wydawnictwa Carta Blanca tej pozycji nie udało mi się znaleźć, mimo wyszukiwarki na stronie…
książki
Tagi: carta blanca kody kryptogramy książka Paul Lunde symbole tajemnice znaki
komentarze: 4
Zrzędzenie listopadowe
11 listopada 2009Patriotyzm odmieniany jest na wszelkie możliwe nuty, przywoływany tym chętniej im bliżej świąt państwowych, czasem jako argument na najszość i lepsiejszość, o bardziejpolskości nie zapominając. Patriotyzmu jednak nie da się zadekretować, to trzeba czuć, kultywować,i nie koniecznie na kolanach i z piedestałem. Nieodłączną jego częścią jest szacunek do symboli, a przede wszystkim dbałość o nie. Dziwna rzecz o ile „patriotyzmem” na ogół szermują nasze władze i politycy, o tyle z dbałością o te symbole jest akurat odwrotnie, i nie idzie tu o brak szacunku. Dziwne jeszcze bardziej ze obywatele z kolei mniej mówią a bardziej dbają. Do czego piję? ano do przywoływanej przeze mnie, jak mantra, konieczności dopracowania Ustawy o godle – szczególnie w jej najbardziej wizualnym aspekcie flag i herbu. Pobieżny ogląd sytuacji wokół nas w konfrontacji z Ustawą może bowiem skłaniać do mylnego zupełnie wniosku o nieposzanowaniu naszych symboli przez część wywieszających flagi. Wywieszają flagę z godłem zgodnie z ustawą nieuprawnienie, ale od razu dodam – całkowicie zgodnie z logiką i zasadami weksylologii. Bo to nie obywatele się mylą a ustawodawcy. Zresztą ta prowizorka z symbolami, jak każda prowizorka w Polsce, ma się dobrze już od dwudziestu lat, inna sprawa że poprzednie też takie były. Herb Polski nazywany Godłem nikomu nie przeszkadza, tak jak i brak jego księgi. Powstają kolejne strategie promocji Polski, kolejne świetlane pomysły na promowanie, mniej lub bardziej życzeniowe. Chcemy być wielcy, nowocześni, itp. ale posprzątać w domu nie ma komu. Powstaną zatem kolejne logosy promocyjne, jako wyznaczniki tej naszej nowoczesności, aktywności, samouwielbienia lub martyrologii albo kolejnego słomianego zapału. I nadal podstawa, baza, fundament naszej wizualnej tożsamości, w postaci naszych symboli narodowych, będzie prowizoryczny, nielogiczny i niedopracowany. A potem załamujemy ręce że młodzież w badaniach najważniejszych dla nich wartości plasuje „patriotyzm” na 78 miejscu z 80. Badania co prawda sprzed 5 lat, ale nie sądzę by za wiele się zmieniły.
Czepiam się tej symboliki narodowej, bo mnie to drażni, i gadam o niej, jak ten dziad do obrazu, a obraz ani razu.
Czasem ten nasz patriotyzm przybiera dziwne formy, w zestawieniu z symbolami narodowymi, ale to też patriotyzm.



To ostatnie to obroża dla psa.
Źródła: flagipolski.com, decoupage.boo.pl
Brakuje nam symboli…
28 czerwca 20091.
Na portalu epr.pl gorący, dla mnie, temat – o promowaniu Polski i produktu z Polski. Warto poczytać bo to ma wiele wspólnego z omawianą tu promocją poprzez system Poland OK. Dla zachęty dwa krótkie cytaty:
Norbert Ofmański (prezes agencji On Board PR)
Faktycznie, w komunikacji polskich marek brakuje nam symboli, do których łatwo możemy się odwoływać. Przychodzi nam to trudniej niż np. Niemcom, Anglikom czy Francuzom. Znacznie chętniej krytykujemy niż chwalimy, być może wynika to z naszego braku zaufania do własnych wartości.
Nina Kowalewska-Motlik (prezes agencji New Communications, organizatorka konkursu Superbrands Polska):
Mamy świadomość tego, że przymiotnik „polski” jest rzadko powodem do dumy za granicą. Polska ma fatalny PR i można uogólnić, że nikomu z niczym fajnym się nie kojarzymy. To jest największy problem, można bowiem rozbudowywać i kształtować wizerunek, jeśli on jest. Polacy kojarzą się z szeregiem cech, różnych w zależności od kraju, jednak Polska nie. [...] Dyskusja na temat wizerunku Polski toczy się od dawna i z różnym skutkiem. Ponieważ my sami nie mamy żadnych skojarzeń na temat tego, co jest najlepsze w Polsce, trudno jest zbudować kampanię promującą Polskę za granicą.
2.
A tu dla odmiany inna prywatna inicjatywa propagowania Polski, zaprezentowana na blogu afk kawa, studia Kiss Me I’m Polish, założonego przez Agnieszkę Gasparską w Nowym Jorku. Okazuje się że maluchem 126p też się da promować.
PS. Jeśli znacie jakieś inne prywatne a ciekawe pomysły, na promocję Polski, piszcie o nich do mnie – alw-małpa-post-pl, warto pokazywać takie cenne inicjatywy.
Polska promocja system PL
Tagi: komunikacji Poland Polski pomysły symbole system wizerunek za granicą
komentarze: 4