choinkowe książki

27 grudnia 2013

Tradycja świątecznych prezentów zawsze miała, przynajmniej u mnie w domu, znaczący bo książkowy wymiar. Zawsze był to okres cieszenia się z książkowych prezentów spod choinki i co za tym idzie okres intensywnego czytelnictwa, tychże, ale też odrabiania innych zaległości czytelniczych przy okazji.

W tym roku  dostałem dwie bardzo interesujące pozycje, literkowe. Jedną dopiero co wydaną i drugą nieco już archiwalną, z roku 2010, choć w niczym jej ten termin „archiwalna” nie szkodzi, jedynie uświadamia iż książka już jest trudno dostępna.

Obie pozycje warte są uwagi i bardzo przydatne na projektanckiej półce. Obie pozwalają na czytanie od dowolnego miejsca, bez straty jakiegoś wątku głównego, co jest w tym wypadku ogromną zaletą i jednocześnie magnesem przyciągający do częstszego zaglądania. Polecam więc obie, tym bardziej, że doskonale się uzupełniają.

Jak projektować kroje pisma. Od szkicu do ekranu
autorzy: Cristóbal Henestrosa, Laura Meseguer i José Scaglione

Jak projektować kroje pisma, wyd. d2d

Format: 160×240 mm, stron: 144, oprawa: miękka ze skrzydełkami. Wydawnictwo d2d
Cena u wydawcy: 40 zł + koszt wysyłki

Nad wyraz skromna okładka skrywa bardzo interesujące treści, suto okraszone ilustracjami. Adam Twardoch tak pisze o książce na stronie wydawnictwa:

„Książka Jak projektować kroje pisma to rzetelnie i uważnie napisany poradnik dla tych, którzy pragną zmierzyć się z projektowaniem krojów i tworzeniem fontów. Również ci, którzy projektują logotypy, znaki firmowe czy wykonują pojedyncze napisy, znajdą tu wartościową wiedzę na temat budowy i ustawiania liter. Dla tych, którzy chcą się poważnie zabrać do projektowania krojów, ta książka jest doskonałym wstępem do dalszej nauki.

Zawarto tu porady dotyczące wszystkich aspektów tworzenia fontów – od koncepcji i organizacji projektu, przez kwestie czysto liternicze, aż po podstawy technologii, marketing i zagadnienia z zakresu prawa autorskiego. Jest to książka ze wszech miar współczesna i świetnie pasująca do polskich realiów.

Atutem tej pozycji są też zręczny przekład i staranna redakcja dokonana przez polskich fachowców w ścisłej współpracy z autorami. Praca nad tą książką była dla mnie wielką przyjemnością, chociaż problematyką projektowania pism drukarskich i tworzenia fontów zajmuję się od lat, pozwoliła mi odkryć jeszcze coś nowego.”

Pismo i typografia
autorzy: Andrew Haslam i Phil Baines

Pismo i typografia

Format: 215×255 mm, stron: 224, oprawa: miękka, wydana w 2010 przez Wydawnictwo Naukowe PWN

Cytat z okładki:

„Pismo i typografia zawiera informacje przydatne zarówno studentom, jak i profesjonalistom. Typografia to zapisywanie i porządkowanie języka stosowane w celu powielenia, czy to drukiem, czy metodami elektronicznymi. Książka pokazuje i omawia różne kroje i jest praktycznym poradnikiem używania pisma jako istotnego elementu projektu. Bogato ilustrowany tekst o przemyślanej strukturze wprowadza czytelnika we wszystkie aspekty tematu, od historii powstania alfabetu do wynalezienia ruchomych czcionek i stosowania współczesnych systemów cyfrowych. „

Miłego wertowania.


Egypt lazuli

13 marca 2010

Na początku lutego, przed sezonem turystycznym, Egipt pokazał nowe logo promocyjne.

Egypt logo

Fotkę znaku zaczerpnąłem z GL, niestety tamtejsza dyskusja o nim, i tak mikra, zeszła na panienki… no, ale co kto lubi.

Znak nieco zaskakuje kolorem, tym odwołaniem się do lapis lazuli . Stereotypowo postrzegamy Egipt jako piaski, piramidy i palące słońce, zatem umyka nam ów błękit nieba i wody. A jednak jest w tym błękitnym znaku dużo zycia i obietnicy czegoś niespotykanego, co oczywiście dla znaku promocyjnego jest ogromnym plusem. Mamy i współczesny Egipt, nastawiony na turystykę/wypoczynek, jak też symboliczne odwołanie do tradycji i historii w ostatniej literze „t”, w kształcie Ankh, egipskiego symbolu wieczności . Cytując za Travel Trade Gazette:

W skrócie, logo oraz slogan mają przypominać, że Egipt jest nie tylko miejscem początku wielkiej cywilizacji, ale również celem turystycznych podróży. Egipt jest źródłem nowych doświadczeń, bogatych osobistych przeżyć oraz niepowtarzalnych historii do opowiedzenia

Podoba mi się ten pisany znak, świetnie zresztą wykorzystany w filmie promocyjnym umieszczonym na You Tube (niestety nie udało mi się umieścić filmiku tutaj). Warto też zajrzeć na stronę namasteegypt.com by zobaczyć jak znak gra na fotografiach reklamowych. Pierwsze zastosowanie po polsku już jest Egypt.

Więcej w temacie znajdziecie tu: blog.taragana.com, ttg.com.pl, namasteegypt.com

PS. 1. Dzięki wielkie dla Piotra Brudniaka, za wyłuskanie materiałów :)

PS. 2. Tak z ciekawości sprokurowałem wersję czarnobiałą.

egypt logo black-white

Trochę uciekają przewężenia, ale nie powinno być kłopotu. Co zresztą widać na zrzucie ekranowym prezentacji /fragment/ ze strony Egypt.

egypt logo


Siermiężne PZU

2 lutego 2008

Przy okazji poszukiwań twórcy znaku PZU, jakie prowadzi na GL kilku pracowników, przyjrzałem się i znakowi i argumentacji za jego utrzymaniem. Podstawowy argument jest właściwie jeden – tradycja. Prawdę mówiąc od razu przychodzi mi na myśl ulubione porównanie ze starym wytartym i wyszlajanym swetrem, o tyle zasadne, że wspierającym tę tradycję argumentem (nie do odrzucenia) jest klasyczne „ludzie znają ten znak i przyzwyczaili się. Inż. Mamoń, z Rejsu Piwowskiego, mawiał że najbardziej lubimy to co już znamy. Ale niech tam, tradycja to tradycja, czasem warto ją podkreślać i to nie ulega wątpliwości. No dobrze, skoro jednak tak, to oczekiwałbym konsekwencji. Znak, mastodont ery socjalizmu, zawiera jasne odwołanie „rok założenia 1803”,

choć, jak widać, stary znak też nie miał jednej wersji.  Ten obecny, po liftingu z ostatnich lat, miast odwołania do tradycji uznał za ważniejsze wyakcentowanie wielkości firmy, poprzez wstawienie w szarfę „grupa pzu”

Ale to za proste, więc mamy i taką wersję jak ta, z nazwą firmy córki, „Zycie SA” na wstędze

Tradycja, ważna sprawa, ale hm… stary znak odwoływał się do roku 1803, wedle zaś słów Piotra Lewandowskiego z Biura Komunikacji Korporacyjnej i Marketingu PZU (w dyskusji na GL}

Obecny Powszechny Zakład Ubezpieczeń powstał w 1952 r., jako Państwowy Zakład Ubezpieczeń. Stało się to na mocy ustawy z dnia 28 marca 1952 r. o ubezpieczeniach państwowych (Dz. U. z 1952 r. Nr 20, poz. 130).
Pierwszy statut PZU otrzymał uchwałą Rady Ministrów Nr 939 z dnia 3 listopada 1952 r. w sprawie nadania statutu Państwowemu Zakładowi Ubezpieczeń.
A więc znak PZU należy datować gdzieś począwszy od 1952 roku.”

Skąd więc ten rok na szarfie? Następna wypowiedź i kolejna zagwozdka

Oczywiście PZU korzysta z pewnego mitu jakim jest twierdzenie, że mamy historię siegającą 1803 roku. Prawda jest jednak taka, że wtedy istniało…. ale Towarzystwo Ogniowe, a nie PZU ;-). PZU powstało troszkę później.

pisze to p. Renata Bytner-Tkacz, Koordynator ds.Identyfikacji Wizualnej PZU SA/PZU Życie SA

Jak zwał tak zwał. Odwołująca się jednak do swojej tradycji firma ani dudu na ten temat nie prezentuje na własnej stronie firmowej. Czegoś takiego jak „historia firmy” tam nie znajdziemy. No to ma, ta historia i tradycja, znaczenie czy nie? Wychodzi dziwota – albo jest to tradycja znana, udokumentowana, którą warto się chwalić, albo obracamy się w sferze mitów. W takim ukladzie nie dziwi, że dowiedzieć się co znaczy rok 1803, ujęty w starym logo, nie ma gdzie i pozostaje domyślność. A może jest, ale tylko dla wtajemniczonych? Jak widać corporate identity leży i kwiczy, skoncentrowano się bowiem na visual i starczy, wszyscy zadowoleni. Oj, chyba nie starczy.

Odrębny punkt to stosowane logo razem z logotypami nazw. Nie wiedzieć skąd urodził się, nielogiczny zupełnie, ich wygląd typu „masło maślane”. Logotyp obok znaku zawierającego skrót nazwy powinien ją rozwijać w pełne brzmienie. Powinien, ale nie w PZU. Mamy więc znak z literami PZU a obok logotyp PZU SA, zamiast, jak bymy oczekiwali, Powszechny Zakład Ubezpieczeń SA.

Jak grupa to grupa, więc inne znaki wyglądają podobnie

Załóżmy jednak, że firma pozbywa się pełnej nazwy, przestaje ją stosować, na rzecz skrótowca, no to konsekwencja mile widziana, a tu dodatkowy piruet,

w takim oto kształcie „PZU Życie SA”. Zgodnie z logiką operowania skrótem powinno być PZUnŻ, bo pełna nazwa to Powszechny Zakład Ubezpieczeń na Życie. Dla jasności ta pełna nazwa też jest używana w logotypie na spółkę z tą krótką PZU Życie SA. Ot, Panu Bogu świecę, a diabłu ogarek. Skoro już o konsekwencji to, tak na marginesie, z kreseczką też możemy poszaleć – nie pionowa, a pozioma w samym logotypie

Kolejny potrójny piruet to logotyp używany ze znakiem na stronie korporacyjnej, w którym wymienieno wszystkie części składowych grupy PZU, firmy córki. Po co? nie wiem. Na dodatek były 3 do dyspozycji wersy, więc 2 firmy upchnięto w jednym wersie.

Można się naturalnie odwoływać do tradycji, nikt nie mówi że nie należy, jednak jeśli tak, to robić to konsekwentnie, a i sam tylko archaiczny kształt nie może być jej jedynym nośnikiem. Znak ewidentnie źle wygląda i nie pomoże mu już żaden lifting, trzeba pomyśleć o spójnej, nowoczesnej identyfikacji, chyba że firmie zależy na tym postsocjalistycznym ogonie tradycji zawartym w logo.

Na koniec małe zestawienie znaku PZU ze znakami konkurencji, zaczerpnięte ze strony Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych

Siermiężność to też wyróżnik, można nawet mówić o specyficznym USP, czy aby tylko właściwy.


 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy