2 refleksje

24 lipca 2006

2 refleksje jakie nasunęły mi się po przejrzeniu kilku dyskusji na forach. Obie z obszaru zwanego wizerunkiem firmy.

Refleksja 1

O drobiazgu, który ma jednak wpływ na dobre lub nie postrzeganie firmy w internecie – dane teleadresowe. Truizm ale przypominam jeden z dość ważnych elementów wiarygodności firmy, czy osoby. Brak danych teleadresowych świadczy jak bardzo źle o firmie. Więcej firma ma obowiązek umieszczenia tych danych, a mimo to trafiam co i rusz na takie firmy „znikąd”. Strona kontaktowa takich firm wyposażona jest nawet w formularz zapytania, ale o podaniu adresu, telefonu czy maila zapomniano. Zastanawiam się zawsze dlaczego pominięto tak istotne dane. A może chciano zapomnieć, ukryć przede mną?

Refleksja 2

Co najważniejsze – nazwa, logo? Postawienie tak pytania to takie rozważanie wyższości Świąt Wielkiejnocy nad Bożym Narodzeniem. Możemy oczywiście pisać, i na ogół piszemy o tej ważności, z pozycji własnej profesji. Namingowiec twierdzi że nazwa, grafik-projektant twierdzi że logo. Takie wycinkowe spojrzenie. Pewnikiem jest, tu i teraz, że nazwa to podstawa. Podstawa również dla grafika-projektanta. Choć można sobie wyobrazić, jak stwierdził jeden ze speców, funkcjonowanie nazwy samoistnie, bez udziału graficznego wsparcia. Czy aby na pewno? Otóż może – póki nazwa jest w sferze myślowej i nie może – bo każde zapisanie nazwy, nawet odręczne, jest jej zwizualizowaniem. Toć litery alfabetu to także znaki graficzne.

Czy można sobie wyobrazić sytuację stworzenia znaku bez wcześniejszego powstania nazwy? Ależ można..I, co ciekawsze, to już było. Jak? Bardzo prosto, cofnijmy się do czasów powiedzmy muszkieterów i zastanówmy się skąd te piękne nazwy karczm, szynków czy oberż. Warto przy tym mieć na uwadze, że sztuka czytania, w owej nie tak odległej epoce, znana była wybranym. Lud „czytał” obrazki. To właśnie wyłącznie obrazkowe szyldy, owych przybytków żarłoctwa i opilstwa, były inspiracją do samoistnego powstawania ich opisowo-kwiecistych nazw, jak choćby ta – „Pod świńską nóżką”.

Nazwa a logo. Raczej nazwa i logo. Każdy z tych elementów jest bardzo ważny, choć oba potrzebują wzajemnego wsparcia. Ani nazwa, ani logo nie powstają same dla siebie i nie działają w próżni. Ideałem jest osiągnięcie zwielokrotnienia oddziaływania obu elementów jako jednej spójnej całości. Wchodzimy więc w sferę stosowania, użytkowania, budowania wizerunku firmy i zarazem jej postrzegania poprzez ten wizerunek. Najlepsza nazwa, wsparta najlepszym logo pozostawione samopas, bez działań brandingowych, przyniosą niewielkie korzyści. Niekonsekwentne użytkowanie i prezentowanie może przynieść wręcz szkodę, miast pożytku. Warto zatem pamiętać, że stworzenie nazwy i logo to dopiero początek długiej drogi. Dostajemy na tę drogę, walki konkurencyjnej, najlepsze wyposażenie, ale to jak je wykorzystamy zależy wyłącznie od nas. W końcu skalpelem też można ostrzyć ołówki. Tylko po co?


 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy