Tfu(r)czy brief

11 marca 2010

Na wielu forach odbywa się nieomal codzienne bicie  za  „kiepskie logo”. Po większej części słusznie, ale… pewne rzeczy warto rozgraniczyć. Część tak pieczołowicie obsobaczanych znaków została opracowana w stylu  „misie” – znaczy „mi się tak podoba”, jak najbardziej zasługując na baty. Są jednak i takie opracowane na podstawie briefu. I ten fakt, istnienia takowego briefu, jakoś oceniaczom umyka, a rzecz warta zastanowienia. Dlaczego? Oto mam świetny przykład (zaczerpnięty z GL), jako odpowiedź, prawdziwy, krwisty kawałek prozy życia, a może już poezji…, dla przypomnienia – stworzonej jako baza do projektu znaku:

Opis bazowy:
Waga oparta na słoniu (załącznik). Trąba słonia w kształcie węża farmaceutycznego (np. kształt na wzór w logo Wydziału Farmaceutycznego – w załączniku). Na jednej szalce wagi: symbol $ i napis WARTOŚĆ. Na drugiej szalce człowiek na tle EKG (Obrazek) + napis ZDROWIE. Napisy poniżej, powyżej na tle symboli??? – zostawiamy decyzję autorowi. Szalki wagi są w równowadze.

Napis (taki jak w logo Wydziału Farmaceutycznego) w trzech wersjach
1. WARSZAWSKI UNIWERSYTET MEDYCZNY + ZAKŁAD FARMAKOEKONOMIKI
2. UNIVERSITAS MEDICA VARSOVIENSIS + ???? (prześlę później)
3. MEDICAL UNIVERSITY OF WARSAW + DEPARTMENT OF PHARMACOECONOMICS

Wersje kolorystyczne
1. Tło czerwone (jak w godle WUM) + biały słoń i reszta wagi + trąba w kolorze szafranowym (jak w logo Wydziału Farmaceutycznego)
2. Tło czerwone (jak w godle WUM) + szafranowy słoń i reszta wagi + trąba w kolorze szarym (jak w logo Wydziału Farmaceutyczneg
3. Tło szafranowe (jak w logo Wydziału Farmaceutycznego), biały słoń i reszta wagi + trąba w kolorze czerwonym (jak w godle WUM)

Perełka tfurcza, ale może to się da farmakologicznie i bezinwazyjnie leczyć…

Że grafik nie musi podejmować się takich prac? Jasne. Ale niektórzy, poza miłością do sztuki projektowej, najzwyczajniej by coś zjedli i podejmują się kaskaderki. Może to nie jest mocny argument, ale w końcu, podobno, „Klient ma zawsze rację”. O ile ją naturalnie  ma.


2 pytania o markę

23 listopada 2006

Co można zrobić dla marki?

Oczywiście reklamować ją – można na przykład tak, za PAP/wp.pl, jak kanadyjska firma Element 21 Golf Co., producent sprzętu golfowego – jej piłeczka golfowa została umieszczona na orbicie okołoziemskiej a fakt wykonania strzału, z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, dokładnie sfilmowany. Piłeczka ma przed sobą co prawda tylko 48 okrążeń Ziemi, zanim spłonie w górnych warstwach atmosfery, ale nie o to chodzi, a właśnie o ten filmik prosto z kosmicznego pola golfowego. Lepsze to niż pomysł, bodaj Coca-Coli, umieszczenia wielkiej, widocznej z Ziemi, reklamy na Księżycu. Choć i pewnie tego doczekamy. Można by, przykładowo, mgławicę Andromedy uformować w wielki napis „Just do it”. Jakby co, bylem pierwszy z tym pomysłem.

Co można zrobić z marką?

Paweł Tkaczyk na swoim blogu serwuje temat „Rozszerzenie marki: tak, ale z głową” http://paweltkaczyk.midea.pl/598/

Przede wszystkim należy sobie odpowiedzieć na pytanie, co jest postrzeganą wartością marki. Dlaczego nasz markowy produkt postrzegany jest jako lepszy, od porównywalnego produktu konkurencji? Gdzie tkwi jego siła, w czym kryje się różnica? Jeśli uda nam się ją zdefiniować, powinniśmy próbować przenieść tę wartość do nowej kategorii.

Więcej na blogu Pawła. Warto poczytać, również by uświadomić sobie co, tak naprawdę, jest wartością naszej marki lub moze nią być – przykładowe Volvo jako „auto”, czy jednak bardziej „bezpieczeństwo”?


 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy