30-letnia dziura

14 czerwca 2015

Tak na marginesie ostatniego wpisu, o znakach z PRL-u, i zadowolenia z przywracania tym znakom ich Twórców, dotąd siedzących po ciemnej stronie księżyca, naszła mnie chęć liczenia. Oczywiście liczenia lat ubyłych, ważnych a zagubionych.

Mamy oto w roku 1969 pierwszą Wystawę znaków Graficznych. Ta pierwsza wystawa zawarła w sobie projekty lat powojennych, od roku 1945 do 1968. To dość burzliwy okres ale jak by nie patrzeć zamknięty w cezurze 23 lat. Druga Wystawa Znaku Graficznego, jej część współczesna, obejmie raptem lat 15, od 2000 do 2015 roku. Między tymi dwoma wydarzeniami zieje dziura zapomnienia, 30 letnia dziura, od roku 1969 do 1999. Ta dziura jest 2 x większa niż planowana część współczesna Drugiej Wystawy, a jednocześnie zawiera w sobie chyba najbardziej dynamiczne zmiany jakie następowały na naszej drodze – od socjalizmu do kapitalizmu, od zachłyśnięcia się zachodem za Gierka, po początki dzikiego kapitalizmu, po zmianach ustrojowych. Część to ważna, bo pokazująca i te zmiany i pokonywanie kolejnych etapów pogoni za światem, zmiany w podejściu do znaku oraz corporate identity. A wreszcie pokazująca ewolucję projektową od krzywików i grafionów po komputery.  Szkoda było by ten ważny dla polskiego projektowania okres pozostawić w cieniu przeskakując.

Dlatego pozwalam sobie na apel – pójdźmy za ciosem i zorganizujmy wystawę znaków z tego zagubionego okresu 1969-1999. Zepnijmy obie wystawy (z 1969 i 2015) klamrą trzeciej, pokazując ciągłość i bogactwo polskiego projektowania znaku, którym na prawdę nie musimy się wstydzić na zachodzie. Chwalimy się Polską Szkołą Plakatu, możemy także chwalić się Polską Szkołą Znaku Graficznego.

Okazja do takiej wystawy jest, w roku 2018, na 100 lecie odzyskania niepodległości. Ale też i z takiej okazji wartało by dodać część czwartą – znaki okresu międzywojnia. A może nawet zrobić jedną wielką wystawę znaków graficznych ze stu lat, od roku 2018 do roku 2018….

Tak mi się marzy, ale mam nadzieję i przekonanie o realności tych marzeń.


znaki z PRL

12 czerwca 2015

Po latach posuchy idziemy ku normalności. A chodzi o publikacje książkowe ze znakami firmowymi, inaczej zwanymi logo, popularne od lat na zachodzie. Na fali postępującej logomanii aż prosiło się odkurzyć i udokumentować stare znaki z okresu PRL, tym bardziej, iż wiele z nich stało się dla młodego pokolenia twórców kultowymi, chociaż te znane to jedynie czubek góry lodowej, ogromna ich część pozostaje nadal nieznana i niedoceniona. Ale mamy kolejne dwa ważne wydarzenia.

Dobry trend zapoczątkował Patryk Hardziej swoją dyplomową publikacją „PZG” ,  ale też po eksploatacji PRL czeka nas dokumentowanie czasów po transformacji ustrojowej i tu może być równie ciekawie, bo materiału zbierze się na kilka publikacji. A może wejdzie w jakąś tradycję publikowanie zestawów znaków, co czas jakiś. Na razie, idąc za ciosem, Patryk umyślił reaktywowanie Ogólnopolskiej Wystawy Znaków Graficznych, z roku 1968, i dodanie jej lustra, w postaci znaków współczesnych, powstałych po roku 2000.

2 Ogólnopolska Wystawa Znaku Graficznego

Zapowiada się więc niebywałe wydarzenie. Więcej szczegółów o tej wystawie i naborze prac znajdziecie na stronie Drugiej Ogólnopolskiej Wystawy Znaków Graficznych. Efektem tego przedsięwzięcia, oprócz wystaw, ma być także publikacja książkowa.

A skoro o książkach, jeszcze nie ochłonąłem po tych przedsięwzięciach Patryka, a już mamy nową inicjatywę w temacie starych polskich znaków. Wystartowała oto bardzo interesująca, kolejna, publikacja ze znakami z okresu PRL – BLOC LOGOS. Książka będzie sporą dokumentacją – 2000 znaków z okresu 1947-1991, zatem pełny nieomal przegląd polskiego projektowania znaków w okresie PRL. Autorzy sami oznaczają tę pozycję jako vol. 1, zatem domyślam się iż inicjatywa będzie się rozwijać, co mnie bardzo cieszy.

Bloc LogosBloc Logos

Gorąco polecam wsparcie tego projektu na Kickstarter.com
Strona domowa BLOC LOGOS – bloclogosbook.com, prezentacja na Behance – BLOC-LOGOS-Book.

Dobrze jest znać własną historię, ja wiele tych znaków pamiętam z codziennego ocieranie się o nie, młodzi niestety, poza wyjątkami, ich na ogół nie znają.

A skoro już ten trend się zaczął, z dokumentowaniem znaków, to marzy mi się jeszcze krok dalej, poza tym PRL-em, może projektanci zaczną prezentować w formie książek swoje dokonania z jakiegoś okresu. Było by to dość ciekawe móc zerknąć na taki zestaw znaków jednego autora. A że może być to ciekawe dla innych przekonał mnie mój własny zbiorek zaprojektowanych znaków, powstały na 40-kę pracy ze znakami.  To o tyle ciekawe doświadczenie, że nie trzeba wybierać, jak do portfolio, tych lepszych,  można dać wszystkie. Takie dokumentacje w formie książkowej warto robić także dla samego siebie.


Warto zobaczyć

21 marca 2009

Dziś reklama wystawy. Cytuje za Bereniką Jakubczak z Działu Promocji Teatru Narodowego-Opery Narodowej

Teatr Wielki – Opera Narodowa wraz z Galerią Niuans zapraszają…
na niepowtarzalną wystawę prac dwóch światowej sławy projektantów Gio Pontiego (1891 – 1979) – dla Christofle, oraz Philippe Starcka (ur.1949) – dla Baccarat. Okazja jest niezwykła, ponieważ kolekcje obu artystów pierwszy raz zostaną pokazane wspólnie, w salach muzealnych Teatru Wielkiego, pomiędzy 1., a 24.kwietnia 2009r.

Philippe Starck to artysta uniwersalny. Jest znany zarówno jako architekt, jak i projektant sztuki użytkowej, a jego dzieła można zobaczyć w muzeach na całym świecie.
Kolekcjami „Darkside” oraz „Crystal Dream” sięgnął do tradycji manufaktury Baccarat i nadał jej nowe odważne oblicze. Grając paradoksami i kontrastami pomiędzy rozszczepionym światłem przezroczystego kryształu i ciemnym blaskiem kryształu czarnego. Starck zaprasza nas do odkrywania ciemnej strony natury, ukazując światło kryształu w całej jego błyskotliwej wspaniałości.

Gio Ponti jest legendarną postacią 20. wiecznej architektury i sztuki projektowania, a jego sztandarowym dziełem jest wieżowiec Pirelli z 1958 roku. Szokuje nas nowoczesnymi projektami już z lat 30-tych ubiegłego wieku, wykonanymi dla francuskiej fabryki sreber Christofle, z których niektóre po raz pierwszy zostały wytworzone w roku 2008.

Christofle – symbol luksusu i elegancji– tchnął swoją sztukę życia we wszystkie obszary życia, a Gio Ponti na nowo zdefiniował istotę codziennego luksusu poprzez srebrne arcydzieła dla ludzi, stołu i domu, które charakteryzują się zdumiewającą lekkością.

Obu artystów łączy awangarda, ponadczasowość i ogromna wielostronność, a wystawa jest niezwykłą okazją by zobaczyć połączenie prostoty i elegancji w najwyższej klasy wydaniu.

1 – 24 kwietnia 2009, godz. 11:00 – 17:00, Sale Muzealne Teatr Wielki – Opera Narodowa w Warszawie.

………….

źródło: portal GoldenLine


Wernisaż Reisingera

11 marca 2007

Wybrałem się wczoraj, razem z moją córką Anią, na wernisaż wystawy Reisingera w Muzeum Plakatu w Wilanowie. Nie przepadam za takimi uroczystościami i rzadko bywam z powodu prozaicznego – brak możliwości spokojnego obejrzenia. Jedyną zaletą jest tzw. „życie towarzyskie”.

Ale wracając do tematu czyli wystawy – szczerze polecam obejrzenie. Warto zobaczyć tak dla samych dokonań designerskich autora, jak i nostalgicznej nutki lat 60. pojawiającej się w jego plakatach.

Trochę mam wrażenie, niestety, że zabrakło organizatorom czasu na dopracowanie drobiazgów – mamy na przykład cykl fotografii jakiejś realizacji architektonicznej, bardzo interesującej, tyle że … nie wiadomo co to takiego, z racji braku podpisów. Zresztą w paru miejscach trzeba się domyślać o co chodzi. Kapitalne projekty kalendarzy w gablotach dla … no właśnie nie za bardzo w pierwszej chwili wiadomo dla kogo. Przy jednej z tablic identyfikacji podpis… chyba po rumuńsku. Drobiazgi, wiem, ale denerwujące, jak ta brakująca szyba w jednej z prezentacji projektów identyfikacyjnych..

Jeszcze jednym deprymującym i denerwującym, podczas otwarcia, drobiazgiem było nagłośnienie. Próbowaliśmy z Anią zrozumieć cokolwiek z wygłaszanych mów. Udawało się wyłapać co dziesiąte słowo. Chyba czas już w tej klasy muzeum coś z tym nagłośnieniem zrobić. No i to nagminne zawsze opóźnienie. Rozumiem drobne opóźnienia z rozpoczęciem, ale 20 minut?!

Dodam jeszcze informację najbardziej denerwującą, a uzyskaną od komisarza wystawy, katalog będzie za…. dwa, trzy tygodnie… czyli circa pod koniec wystawy. Ponoć zabrakło sponsorów na czas..

Niestety niedociągnięcia organizacyjne przy, jak by na to nie patrzeć, dość prestiżowej wystawie, przygotowywanej chyba czas jakiś, nie najlepiej świadczą o organizacji.

Pewnie wrócę do sprawdzonego oglądania wystaw w normalne dni, bez artystycznego rozedrgania wernisażowego. Nie zobaczę twórcy i nie napiję się winka, ale spokojnie obejrzę szczegóły. No i nie nadwyrężę słuchu próbując się dosłuchać co mówią i komu składają wdzięczne wyrazy….

A pierożki ponoć były ze szpinakiem….


 
    • Translate to:

  • Nowe

  • Tematy